Jak Święta Rodzina

Justyna Steranka

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 03/2014

publikacja 16.01.2014 00:00

Przynieśli ze sobą akordeon, skrzypce, flet i gitarę. Wszystko po to, by pokazać, że kolędy scalają rodzinę – także parafialną. 


Rodzinne kolędowanie odbyło się już po raz drugi Rodzinne kolędowanie odbyło się już po raz drugi
Justyna Steranka /GN

Kiedy ulicami miast diecezji maszerowały Orszaki Trzech Króli, w kołobrzeskiej bazylice wokół żłóbka zebrały się rodziny nie tylko z parafii, by wspólnie śpiewać kolędy i cieszyć się z Bożego Narodzenia. 


Jaki ojciec, taki syn


W koncercie wzięło udział osiem rodzin. Jako pierwszy wystąpił Witold Juszczak z synami: Dominikiem, Benedyktem, Michałem i Rafałem. Pan Witold akompaniował na akordeonie, a jego syn Michał na skrzypcach. – Chętnie bierzemy udział w tych koncertach, bo sami kolędujemy w domu. Jestem związany z muzyką od dziecka, a moi dwaj starsi synowie uczyli się w szkole muzycznej. Teraz przyszedł czas na dwóch młodszych – mówi Witold Juszczak. – Muzyka uczy wrażliwości. Jest swego rodzaju językiem ponadnarodowym. W czasach młodości przez muzykę wyrażałem to, co czuję, i trochę mi to zostało do dziś – przyznaje. Pan Witold chodził na prywatne lekcje muzyki i swoją miłością do niej zaraził także dzieci. – To ciężki kawałek chleba i czasem niewdzięczny, ale cieszę się, że moi synowie odziedziczyli talenty po rodzicach – wyjaśnia. 
Krzysztof Sokolnicki jest z zawodu muzykiem. Na koncercie wystąpił z żoną, bratem i bratanicą. – Kolędujemy w domu i jeśli jest okazja, by móc to robić w szerszym gronie, to bardzo chętnie z niej korzystamy. Muzyka to nasza pasja i na szczęście też zawód, bo uczymy w szkole muzycznej – mówi. Jego przygoda z muzyką zaczęła się od lekcji muzyki w szkole. – Wybór mojego zawodu nie był przypadkowy. Udało mi się pogodzić przyjemne z pożytecznym, bo lubię swoją pracę. A tu jeszcze mogę przy tym chwalić Boga, tym większa radość dla mnie.
Podczas koncertu kolęd wystąpiły też mama i córka: Joanna i Magdalena Bober. Miłość do muzyki przechodzi w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie. – Śpiewałam kiedyś w scholi i grałam na fortepianie w ognisku muzycznym. Teraz córka przejęła pałeczkę, bo gra w kościele na organach – cieszy się pani Joanna. Widzowie oprócz śpiewu mogli posłuchać gry na gitarze i flecie w ich wykonaniu. – Muzyka jest dla mnie wszystkim. Gram codziennie i nie wyobrażam sobie bez niej życia – dzieli się Magda. 


Rodzina, czyli wspólnota


W koncercie kolęd wystąpiły także panie z Rodziny Felicjańskiej działającej przy parafii katedralnej w Kołobrzegu. – Większość z nas śpiewa w kołobrzeskich chórach, dlatego kolejny występ to dla nas przyjemność – mówi Janina Grzmil. – Sama śpiewam od dziecka i wiem, że muzyką podwójnie chwalę Boga. Cieszę się, że mogłyśmy tu dziś wystąpić razem, jak rodzina – przyznaje. 
Pomysłodawcą koncertu jest Ryszard Czepulonis z Akcji Katolickiej. – Organizujemy te koncerty, żeby ludzie, którzy mają swoje talenty i śpiewają w domu przy choince, mogli je tu pokazać. Jak widać, utalentowanych rodzin nie brakuje. Poza tym występują tu nie tylko rodziny w znaczeniu biologicznym, ale tworzą się inne grupy, np. Rodzina Felicjańska czy harcerze. Jesteśmy wielką rodziną parafialną i te małe elementy układają się w piękną całość – przyznaje. 
– Mamy nadzieję, że zarazimy tym pomysłem inne parafie. Te koncerty mają swój urok dlatego, że robi się coś razem. Nieważne jest to, kto ile ćwiczy, ale że rodzina ma okazję wspólnie spędzić czas i to jeszcze chwaląc Boga – dodaje Katarzyna Paciorkowska, prezes Akcji Katolickiej. 
Zdaniem Ryszarda Czepulonisa, wspólne śpiewanie kolęd to czasem sposób na okazanie miłości. – Trudno czasem powiedzieć wprost: „Kocham cię”, ale kiedy spotykamy się z bliskimi przy wigilijnym stole, to łatwiej nam się zjednoczyć. Nie można pozwolić, żeby rodzina się podzieliła. Jeśli w rodzinach będzie zgoda, to nic nam nie grozi, nieważne, co będzie działo się wokół. A śpiewanie kolęd to okazja, by tę rodzinę scalać, na wzór Świętej Rodziny – przyznaje. 


Rodzina Felicjańska


Wspólnota osób, które chcą służyć Bogu i Kościołowi w łączności ze Zgromadzeniem Sióstr Felicjanek. Poświęcają swój wolny czas, pomagając m.in. przy opiece nad chorymi i starszymi. Każdy członek tej wspólnoty stara się pogłębiać życie sakramentalne. Spotykają się raz w miesiącu w Domu Zakonnym Sióstr Felicjanek w Kołobrzegu.