Bohaterowie przestworzy

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 08/2014

publikacja 20.02.2014 00:00

Chwalebna historia ludzi spod znaku biało-czerwonej szachownicy od prawie 70 lat czeka na to, żeby ją odkryć na nowo. – Staramy się o niej opowiadać w imieniu tych, których już nie ma – mówi Piotr Hodyra, współorganizator konferencji w Koszalinie.

 Wykłady poprzedziły uroczystości w obozie dla lotników Wykłady poprzedziły uroczystości w obozie dla lotników
Karolina Pawłowska /GN

W Koszalińskiej Bibliotece Publicznej o polskim lotnictwie opowiadali zawodowi historycy, miłośnicy historii lotnictwa oraz uczestnicy wydarzeń. – Najczęściej nasza wiedza o historii polskiego lotnictwa ogranicza się do Dywizjonu 303, ewentualnie wiadomo jeszcze coś o zrzutach dla powstańczej Warszawy. Tymczasem jest to historia przebogata i chcielibyśmy, żeby w świadomości, zwłaszcza młodego pokolenia, te fakty się utrwalały. Ważne, żeby ktoś przejął pałeczkę po starszych i starał się kultywować pamięć o tych, którzy codziennie ryzykowali swoje życie dla Polski – wyjaśnia Grzegorz Śliżewski, współorganizator konferencji. Tych bohaterów, niestety, żyje już tylko garstka. – Być może jest jeszcze wśród nas kilkudziesięciu z kilkunastu tysięcy lotników. Naszą rolą jest więc opowiadać tę historię w ich imieniu – mówi Piotr Hodyra, prezes Fundacji Historycznej Lotnictwa Polskiego, która stara się przywoływać pamięć o podniebnych wyczynach polskich pilotów – Chcemy o nich mówić lokalnym społecznościom, które bardzo często nie wiedzą, że któryś z bohaterów pochodził z ich miasta czy wsi. To zawsze znajduje bardzo dobry wydźwięk, pojawiają się tablice pamiątkowe, szkoły przyjmują lotników za swoich patronów. W ten sposób niejako bohaterowie lotnicy wracają do swoich rodzinnych stron, trwają w pamięci dzisiejszych mieszkańców – dodaje Piotr Hodyra.

Stalag Luft IV

O lokalnej historii związanej z lotnictwem chcą przypominać również członkowie Bałtyckiego Stowarzyszenia Miłośników Historii „Perun”. Od dwóch lat porządkują teren obozu jenieckiego dla alianckich lotników w Podborsku pod Tychowem. W szczytowym momencie przebywało tu nawet 9,5 tys. jeńców, głównie amerykańskich, ale także Rosjan i lotników RAF-u, wśród których byli Brytyjczycy, Kanadyjczycy, Australijczycy, a także 58 Polaków. Koszalińską konferencję o lotnictwie poprzedziły uroczystości upamiętniające rocznicę ewakuacji Stalagu Luft IV, nazwanej przez tych, którzy ją przeżyli, marszem śmierci. Cześć lotnikom zestrzelonym podczas działań wojennych nad Europą oddawali przedstawiciele parlamentarzystów, władz samorządowych, żołnierze, członkowie grup rekonstrukcyjnych i mieszkańcy okolicznych miejscowości. Przy pomniku poświęconym jeńcom pojawiają się nowe tabliczki z nazwiskami, które przywożą teraz potomkowie więzionych tu lotników. – Ostatnio odnalazł nas syn jednego z włoskich lotników. Nie mógł przyjechać na uroczystości, ale poprosił o materiały i wybiera się do nas w czerwcu. To też ciekawe odkrycie dla nas, bo dotychczas nie wiedzieliśmy, że wśród więźniów obozu byli także Włosi – mówi Elżbieta Wasiak, burmistrz Tychowa.

Młode kadry

O stalagu opowiadano także podczas konferencji. Ale nie zabrakło i innych tematów – od działań lotnictwa w czasie II wojny światowej po historię i zastosowanie śmigłowców w Polsce. Wśród zaproszonych gości był bowiem Ryszard Witkowski, jeden z pięciu pierwszych Polaków, którzy uzyskali licencję pilotów śmigłowcowych. W tej wąskiej specjalności pracował do emerytury. Miłość do latania jednak nie wygasła. Pan Ryszard oddał się pisaniu książek i wykładom na temat śmigłowców. Zdobył także najwyższe odznaczenie z trzema diamentami w dziedzinie szybownictwa. – Człowiek żyje zazwyczaj w dwóch wymiarach: wzdłuż i wszerz, a latanie otwiera trzeci wymiar: przestrzeń. Może dlatego jest tak fascynujące? A może jest jak ze stanem duchownym – powołanie jest silniejsze – przyznaje ze śmiechem pan Ryszard. Wśród słuchaczy nie mogło zabraknąć uczniów koszalińskiego Gimnazjum nr 11, któremu patronują polscy lotnicy. – Myślę, że zdecydowanie wiemy za mało o tych ludziach, polskiej elicie, która przelewała krew w przestworzach całej Europy. Brakuje dzisiaj prawdziwych autorytetów, a z moralnego punktu widzenia lotnicy są świetnym wzorcem do naśladowania dla młodzieży – zauważa Przemysław Jaśkiewicz, dyrektor placówki, która stara się rozbudzać w uczniach lotnicze pasje. – Są wzorem odwagi, pokazali, że Polacy potrafili bronić nie tylko siebie, ale i innych krajów. Moim ulubionym lotnikiem jest Jerzy Schmidt, bo nosi takie samo nazwisko jak ja. Myślę o tym, żeby w przyszłości spróbować swoich sił w lotnictwie – potwierdza gimnazjalista Karol Schmidt. W Koszalinie oprócz wykładów można było także sprawdzić swoje siły w strategii, grając w przygotowane przez Instytut Pamięci Narodowej gry o historycznych bitwach lotniczych, albo spróbować samemu popilotować na symulatorze lotów z Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie.