Zaproście papieża do domu!

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 09/2014

publikacja 27.02.2014 00:00

Choć jego pontyfikat trwał prawie 27 lat, a on sam odwiedził Polskę wiele razy, nie wszystkim dane było spotkać go osobiście. Teraz jest ku temu okazja.

 – Zaproście papieża do siebie, żeby przeżyć choć jeden taki wieczór czy dzień  – zachęca parafian ks. Henryk Romanik, wręczając relikwiarz pani Zofii – Zaproście papieża do siebie, żeby przeżyć choć jeden taki wieczór czy dzień – zachęca parafian ks. Henryk Romanik, wręczając relikwiarz pani Zofii
ks. Wojciech Parfianowicz /GN

Nie mogłam zmrużyć oka do trzeciej w nocy, tak to przeżywałam – przyznaje Zofia Karaś. Dzień wcześniej mieszkanka podkoszalińskich Osiek dowiedziała się, że w jej domu gościć będzie sam papież... oczywiście w pewnym sensie, bo w postaci relikwii. W tej niewielkiej nadmorskiej parafii trwa niezwykła akcja. Relikwiarz z podarowaną przez kard. Dziwisza kroplą krwi błogosławionego nie stoi na półce w kaplicy. Papież tak jak za życia trafia między ludzi.

To lepsze niż alarm

W styczniu br. we włoskiej Abruzji doszło do bulwersującej kradzieży relikwii bł. Jana Pawła II. – W dniach, kiedy o tym mówiono, przyszło nam do głowy, że nie możemy dopuścić, aby coś takiego wydarzyło się u nas. Co zatem zrobić? Schować relikwie do sejfu, założyć alarm w kaplicy? Na modlitwie przyszła mi myśl zupełnie odwrotna, żeby zamiast te relikwie chować, przekazać je pod opiekę ludziom, którzy chcieliby w ich obecności pomodlić się u siebie w domu. Oczywiście zachowując należny szacunek i ostrożność – opowiada ks. Henryk Romanik, proboszcz w Osiekach. Parafianie podchwycili pomysł i już zgłaszają chęć przyjęcia tej niezwykłej „kolędy”. Powoli tworzy się kolejka, a o możliwość spotkania z papieżem pytają też mieszkańcy sąsiednich miejscowości. – Wieść się niesie, że papież chodzi po domach – uśmiecha się ks. Romanik.

Odmówić różaniec, zjeść pączki

Jak wyglądają takie odwiedziny? – Jedna z rodzin zrobiła to tak, że babcia upiekła na tę okazję dobre pączki, zaprosiła dzieci, wnuki i spotkali się rodzinnie. Inni robią to skromniej, prościej. Nie ma jakiejś ustalonej formy – tłumaczy duszpasterz. U Zofii Karaś zgromadziło się prawie 10 osób. Przyszli syn, wnuczęta i kilka sąsiadek. – Byłam kiedyś na Mszy św. z papieżem we Wrocławiu. Trudno było coś zobaczyć i usłyszeć, bo stałam bardzo daleko. Teraz mogę podejść trochę bliżej, chociaż w ten sposób – przyznaje wzruszona Janina Prabucka. Na stole pojawił się biały obrus, zdjęcie błogosławionego i relikwiarz. Po chwili rozpoczął się różaniec. Przy kolejnych dziesiątkach każdy mógł przedstawić swoje intencje. Padały słowa bardzo osobiste, wypowiadane często drżącym głosem: bo ktoś bliski potrzebuje zdrowia, inny nie radzi sobie z nałogiem albo żyje z dala od Boga.

Jeśli nie encyklika, to co?

Często mówi się o tym, że kult Jana Pawła II sprowadza się niekiedy do przysłowiowych kremówek. Z drugiej strony, nie każdy też jest w stanie zmierzyć się z adhortacjami czy encyklikami. Dlatego domowe spotkania z relikwiami osiecki proboszcz uważa za dobrą formę przygotowania do kwietniowej kanonizacji. – Zachęcam, aby podczas tych odwiedzin posłuchać papieskich przemówień czy coś przeczytać. Są do tego różne pomoce. Ale na pewno w parafii nie będziemy budować kultu Jana Pawła II na studium dokumentów. Ludzie bardzo ciepło wspominają Jana Pawła II, ale jeszcze się nie przyzwyczaili, że teraz mają się przez jego wstawiennictwo modlić. Dlatego przede wszystkim staram się przedstawiać go jako świętego, czyli nie sławnego nieboszczyka, ale orędownika, który naprawdę wstawia się za nami. To jest najważniejsze – mówi ks. Romanik. Duszpasterz podpowiada też inną formę przygotowania do kanonizacji. – Wszyscy raczej do Rzymu nie pojadą. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć od miejsc, które papież odwiedził w Koszalinie. Przecież można tam pójść i wspólnie się pomodlić. To też mogą być cele pielgrzymkowe: kościół pw. Ducha Świętego, katedra, seminarium, Góra Chełmska. Poza tym są Wadowice, jest Kraków i wiele innych miejsc – wylicza ks. Romanik.