Wielkie ucho Kościoła

ks. Wojciech Parfianowicz

dodane 24.06.2015 15:07

Tym z natury powinien być każdy synod. Powoli ruszają prace przygotowawcze do II Synodu Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej.

Wielkie ucho Kościoła Koszalin, 24 czerwca. Ks. Grzegorz Strzelczyk podczas wykładu ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

Jeszcze nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczną się właściwe obrady samego synodu i jak długo będą trwały.

Pierwszy synod diecezjalny odbywał się w latach 1986-1989. - Mamy świadomość, że od tamtego czasu minęło już wiele lat. Kościół funkcjonuje dziś w zupełnie innej rzeczywistości - uzasadnia potrzebę zwołania synodu bp Edward Dajczak.

W synodzie chodzi o rozeznanie nowych wyzwań, które przed Kościołem stawia nieustannie zmieniający się świat. Obrady mają stać się platformą wymiany myśli, doświadczeń wewnątrz wspólnoty Kościoła, miejscem spotkania duchownych i świeckich, ludzi różnych wrażliwości. Synod to również czas wzmożonej modlitwy i wsłuchiwania się w natchnienia Ducha Świętego.

Dobór uczestników synodu będzie odzwierciedlał strukturę diecezji oraz reprezentację poszczególnych ruchów i wspólnot. Jego owocem mają być konkretne wskazania duszpasterskie, ujęte w ramy prawne, które powinny doprowadzić do przebudzenia pastoralnego diecezji i usprawnienia działań ewangelizacyjnych.

W koszalińskim Centrum Edukacyjno-Formacyjnym 24 czerwca odbyło się spotkanie z ks. dr. Grzegorzem Strzelczykiem, sekretarzem II Synodu Archidiecezji Katowickiej, który trwa w górnośląskim Kościele od roku 2012.

Wielkie ucho Kościoła   Koszalin, 24 czerwca. Uczestnicy warsztatów ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość Wszyscy biskupi oraz kilkudziesięciu księży związanych z różnymi instytucjami diecezjalnymi wzięło udział w warsztatach specjalistycznych na temat sensu i przebiegu synodu, podczas których zaproszony gość dzielił się nie tylko teorią, ale także doświadczeniem zdobytym podczas prac synodu w Katowicach.

- Według prawa, synod jest ciałem doradczym biskupa. Nie ustanawia niczego. Ewentualne decyzje podejmuje biskup po zakończeniu synodu, stąd niektórzy uważają, że nie ma on większego sensu - zauważył ks. Strzelczyk.

Jak stwierdził, część synodów diecezjalnych rzeczywiście tak wygląda, tzn. kilka osób pisze odpowiednie uchwały, które potem zatwierdza biskup. Synod ma być jednak prawdziwą dyskusją nad ważnymi kwestiami dotyczącymi lokalnego Kościoła.

- Musimy sobie zadać pytanie: "Co to znaczy, że Duch Święty prowadzi Kościół?". Nie wystarczy indywidualne rozeznanie konkretnych osób. Ono bywa zawodne, dlatego musi skonfrontować się z innymi spojrzeniami. Jeżeli chcemy rozeznawać poprawnie, co Duch Święty mówi dzisiaj do Kościoła, musimy się gromadzić, jak pierwszy Kościół. Trzeba pamiętać, że nie tylko biskup ma Ducha Świętego. Może On przemówić także przez ostatniego z wiernych - powiedział ks. Strzelczyk.

- Synod to wielkie ucho Kościoła. Owszem, biskup jest ostatnim rozeznającym i to on ostatecznie podejmuje decyzje, ale nie ma on monopolu na słyszenie - podkreślił prelegent.