Powiedz: Amen!

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 13/2016

publikacja 24.03.2016 00:00

Rozmawiali o podstawach wiary. Dla każdego z małżonków to powrót do źródeł chrześcijaństwa. Ostatniego dnia, przyjmując Komunię św., potwierdzili tę wiarę, świadomie wypowiadając „amen”.

 Lidia i Jakub Komersowie uciekli przed pustką świata na pełną życia, choć niełatwą drogę wspólnoty Lidia i Jakub Komersowie uciekli przed pustką świata na pełną życia, choć niełatwą drogę wspólnoty
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Na rozpoczęcie spotkania czeka 16 małżeństw. Stoją w kręgu, centralne miejsce zajmuje wysoka świeca. Para prowadząca Domowego Kościoła, Anna i Jacek Todysowie, zapala ją jako symbol Chrystusowej światłości. Powinni jej nie gasić przez najbliższych kilkadziesiąt godzin, robią to wyłącznie ze względów bezpieczeństwa. Jednak w pamięci to światło wciąż płonie. Bo tutaj nikt niczego nie chce rozstrzygać sam, a wszystko z Bogiem.

Bez tego to klapa

Rekolekcje są skierowane do nie tylko do małżeństw z Ruchu Światło–Życie. – Mniej więcej połowa uczestników to osoby z różnych wspólnot lub namówione przez proboszcza. Celem naszego spotkania jest pokazanie, że Bóg kocha człowieka – powiedział J. Todys, który wspólnie z żoną złożył przed zaproszonymi małżeństwami świadectwo tej Bożej miłości. Wie, że przyjęcie Bożego wyznania to problem zwłaszcza dla mężów. Oporniej wchodzą w rekolekcje, a potem czasem mijają tygodnie, zanim zdecydują się na przylgnięcie do wspólnoty Domowego Kościoła lub innej, najlepiej takiej, która już działa w ich parafii. Ale bez kroku ku wspólnocie to prawie zmarnowany czas. – Ważne, żeby te rekolekcje nie zakończyły się niczym. Naturalnie, jest tu wiele emocji, bo mówimy o grzechu, jest spowiedź św., rewizja swojego życia, coś się dzieje. Napięcie rośnie. Ale po powrocie euforia mija. I jeżeli nie ruszą do wspólnot, jeśli zakończy się to niczym, to klapa. Potem, by jeszcze raz ich czymś zapalić, trzeba będzie wytoczyć większe działa – mówi dowcipnie, ale całkiem poważnie A. Todys. Trzy dni spotkań ewangelizacyjnych w koszalińskim Centrum Edukacyjno-Formacyjnym są bardzo intensywne. Dzielą się na cztery bloki tematyczne, z których każdy porusza element kerygmatu. Szkołę modlitwy i konferencje poprowadził ks. Krzysztof Włodarczyk, moderator rejonowy Domowego Kościoła. – Przede wszystkim mówimy o 4 prawach życia duchowego: o tym, że Bóg kocha człowieka, o grzechu, o tym, że jedynym Zbawicielem jest Jezus Chrystus i w końcu, że nie można tego pozostawić bez odpowiedzi. Podczas tych rekolekcji będziemy prowadzić uczestników do oddania siebie Jezusowi – wyjaśnia.

Entuzjazm? Potem

Małżonkowie podzieleni na kilkuosobowe grupy stawiali sobie pytania: w czym objawia się miłość Boga? Jaka jest? W czym ją odczuwam? Podpowiedzią są im fragmenty z Pisma Świętego – Zaskoczyły mnie odpowiedzi innych osób. Każdy przyjechał tu z innym bagażem doświadczeń. Szczególnie ci z długim stażem małżeńskim wplatają w rozmowy ciekawe wnioski, spostrzeżenia – przyznaje z uznaniem Lidia Komers. Chociaż z mężem podjęli się po raz pierwszy roli animatorów, to mieli poczucie, że to oni uczą się od swoich podopiecznych. Czują wielką odpowiedzialność za powierzonych sobie kilku małżonków, bo jeszcze trzy lata temu to oni byli w roli uczestników i to niemal zupełnie „zielonych”. Są małżeństwem od niemal 15 lat. Mają trójkę dzieci i za sobą całe lata układania sobie życia po swojemu. Ta układanka dała się w końcu odczuć jako pustka. – Po kilku latach małżeństwa zobaczyliśmy, że samo uczestniczenie w niedzielnej Mszy św. nam nie wystarcza – wspomina pan Jakub, nie ukrywając, że początkowo był oporny wobec Opatrznościowej interwencji. Gdy kolega z pracy zaproponował mu przyłączenie się do kręgu Domowego Kościoła, poszedł z żoną, ale… – Początkowo entuzjazmu nie było. Ruch Światło–Życie to nie jest łatwa droga, są reguły, zasady… – wyjaśnia, a jego żona dodaje, że trudnością było dla nich np. zaakceptowanie spontanicznej modlitwy, otwartych rozmów. – To nas zupełnie nie przyciągało. A teraz? Żyjemy Ruchem. Zmienił nasze życie. Co zmienił? Hierarchię wartości. To jak ważna jest rodzina, a w niej współmałżonek, a najbardziej Bóg. – Nasza miłość jest bardziej świadoma, pełniej ją przeżywamy – wyznaje pan Jakub. Małżonkowie nie uczą się niczego ponad to, co powinien znać każdy chrześcijanin. – Tu się nie odkrywa Ameryki, tylko systematyzuje to, czego naucza Kościół katolicki – mówi pan Jakub. Razem z żoną od trzech lat należą do kołobrzeskiego kręgu Domowego Kościoła. Ale to nie załatwia sprawy. Mimo entuzjazmu i przekonania do obranej drogi, pojawiają się wątpliwości. Wystarczy nawał zadań w pracy i harmider w domu, by rezygnować z tego, co jeszcze niedawno z taką radością się wypełniało: modlitwy rodzinnej i małżeńskiej, zobowiązań wspólnotowych, osobistych postanowień. Dlatego potrzebne są rekolekcje ewangelizacyjne, wracające do podstaw wiary i zasad chrześcijańskiego życia. – To walka. Żeby mieć na to wszystko czas, siłę, ochotę – podsumowuje pani Lidia.