Jedność to coś więcej niż dobra koordynacja

ks. Wojciech Parfianowicz ks. Wojciech Parfianowicz

dodane 17.11.2018 14:58

W Skrzatuszu spotkali się przedstawiciele wspólnot charyzmatycznych działających w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Mszy św. przewodniczył bp Krzysztof Zadarko.

Jedność to coś więcej niż dobra koordynacja Skrzatusz, 17 listopada: Modlitwa uwielbienia podczas Dnia Jedności ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

W 2. Dniu Jedności Wspólnot Charyzmatycznych, który odbył się 17 listopada, wzięło udział ponad 300 osób. Przeważali członkowie grup Odnowy w Duchu Świętym, którzy przyjechali do sanktuarium m.in. z Koszalina, Wałcza, Piły, Czarnego, Białogardu, Czaplinka, Złocieńca, Darłowa, Połczyna-Zdroju, Lipia, Kołobrzegu, Wielenia, Drawska Pomorskiego, Szczecinka, Słupska i Bobolic.

Byli także przedstawiciele Wspólnoty Koinonia Jan Chrzciciel z Błotnicy k. Kołobrzegu, Wspólnoty św. Pawła Szkoły Nowej Ewangelizacji z Koszalina, Wspólnota Jezusa Księcia Pokoju z Piły, a także wspólnoty powstałej w parafii pw. św. Krzysztofa w Szczecinku po przeprowadzonym tam kursie Alpha.

Mszę św. razem z biskupem koncelebrowało 10 kapłanów.

W homilii biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej mówił m.in. o potrzebie jedności między wspólnotami charyzmatycznymi działającymi w Kościele.

- Jedność trzeba nieustannie stawiać w centrum naszego doświadczenia charyzmatycznego - powiedział, wymieniając skrajny indywidualizm oraz źle rozumianą różnorodność jako pokusy zagrażające prawdziwej jedności.

- Chodzi o różnorodność, która jest rozmienianiem się na drobne. Taka wielość sprawia, że jesteśmy totalnie zatomizowani, również w Kościele. Czasami wydaje się, że ludzie działający w jednej parafii, ale w różnych wspólnotach, nic o sobie nie wiedzą. To są często najpiękniejsi ludzie w parafii, najbardziej zaangażowani, modlący się, ale między nimi nie ma współpracy. W świecie, czyli w rzeczywistości obcej Bogu, różnorodność prowadzi do dysharmonii, a to harmonia jest innym imieniem Ducha Świętego. To On sprawia, że czujemy, że jesteśmy jedno, jak Trójca Święta, jak pierwsi chrześcijanie - mówił biskup.

Dzień Jedności
Gość Koszalińsko-Kołobrzeski

Hierarcha przypomniał, że jedność nie jest prostym uporządkowaniem działania wspólnot.

- Nie chodzi nam o poszukiwanie jakiejś logistycznej operacji czy managementu, które sprawią, że będziemy dobrze koordynowani. Chodzi nam o poszukiwanie samego rdzenia naszej wiary. Duch Święty to jest harmonia, uznanie, że nie ma wśród nas nikogo, kto jest mniej ważny albo ważniejszy czy świętszy. To grozi każdej wspólnocie, w której istnieje rywalizacja. Ona prędzej czy później prowadzi do podziałów - przestrzegał biskup.

Jak powiedział, podstawą jedności wśród wierzących w Chrystusa jest chrzest: - Niestety dla zbyt wielu jest on już tylko zapisem na kartce zaświadczenia potrzebnego do bierzmowania, I Komunii św. czy ślubu.

Biskup wezwał charyzmatyków do tego, aby wracali do doświadczenia chrztu, także w działaniach ewangelizacyjnych. - Rozmawiajcie często ze sobą i z innymi o chrzcie. Zanim będziecie oczekiwać od innych świadectwa wiary i miłości, zanim wdacie się w potrzebne i ważne rozmowy o Jezusie, o własnym doświadczeniu wiary, o Kościele, rozmawiajcie najpierw o tym, czy ten drugi wie, czym w jego życiu jest chrzest. On bowiem nie jest jednorazowym doświadczeniem, ale nieustannym odkrywaniem swojej tożsamości kompletnie zmieniającej człowieka - powiedział biskup.

Biskup porównał chrzest do uruchomienia elektrowni atomowej, która ma wielką moc. - Jeśli jednak tej energii się nie skanalizuje, nie dostarczy do odbiorców, elektrownia stoi w miejscu i Duch Święty jest zamknięty. A największym niebezpieczeństwem takiego zamknięcia jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu, czyli totalne postawienie na sobie i swojej woli; nieuwzględnienie tego, że jestem stworzeniem zależnym od Boga.

W tym kontekście biskup zwrócił uwagę na rolę przykazań Bożych jako drogowskazów prowadzących człowieka do pełni szczęścia. Przestrzegał przed przeciwstawianiem przykazań charyzmatom. - Można mieć wrażenie, że odnowa charyzmatyczna prowadzi do ciekawych przeżyć, cudownych doświadczeń, charyzmatycznego błogostanu. Bardzo łatwo wtedy przeciwstawić to wszystko nakazom, zakazom, przykazaniom, czyli jakimś ograniczeniom. Tymczasem doskonale wiemy, że kiedy przychodzi Duch, który sprawia, że nasze serce z kamienia staje się jak z ciała, wszystkie przykazania przestają mieć ten bolesny wymiar i nieprzyjemny kształt, który odrzucamy, bo przecież nikt z nas nie chce nakazów i zakazów. Ale co kiedy pochodzą one od samego Boga? Dopóki nie odkryjemy, że mamy w sobie Ducha, który pozwala nam zachować te przykazania i który sprawia, że w nich zaczynamy odkrywać miłość samego Boga, dotąd każde z nich będzie udręką nie do wytrzymania. Stąd ci, którzy żyją w Kościele, ale nie mają Ducha, ciągle kierują się nakazami i zakazami, nawet w imię po ludzku rozumianej doskonałości, ale nie radzą sobie z taką religijnością i stają się religijną karykaturą nie do wytrzymania dla samych siebie i innych - mówił.

- Po to jest odnowa charyzmatyczna w Kościele, żeby nam pomóc otworzyć oczy na przykazania, na Boże nakazy i zakazy. Kiedy otwieram swoje serce na Ducha Świętego, żadne przykazanie nie jest zniesione, ale jest przeniknięte Jego mocą i światłem. Wtedy bardzo pragnie się każdej podpowiedzi, każdego zakazu i nakazu, bo wiemy, że w nich ukryta jest cudowna mądrość. To trudne dla tych, którzy doświadczenie charyzmatyczne czy mistyczne rozumieją jako wyłącznie otrzymywanie czegoś. Tak, otrzymujemy Ducha Świętego, ale także po to, aby zrozumieć sens wskazań samego Boga, które nawet jeśli trącą zakazem i nakazem, są cudowną wskazówką na drodze życia - dodał.

Nawiązując do słów o. Raniero Cantalamessy, kaznodziei papieskiego, biskup przypomniał, że zadaniem chrześcijan, także tych, którzy należą do grup charyzmatycznych, jest "uwodzenie świata pięknem Ewangelii". - Świat trzeba uwieść pięknem Ewangelii, bo on rozumie ją tylko jako zbiór zakazów i nakazów. Nie wolno się rozwodzić, nie wolno korumpować, nie wolno cudzołożyć, kraść, oszukiwać. Mało tego, trzeba kochać nieprzyjaciół. Najtrudniejszym rozdziałem Ewangelii dla dzisiejszej Europy jest ten, który mówi o konieczności pokochania obcego, który przychodzi z innej kultury i religii - mówił.

- Jak uwieść dzisiaj świat Ewangelią? - pytał biskup - To nie przychodzi samo z siebie, ale dopiero wtedy, kiedy klękniemy na adoracji - powiedział, nawiązując do słów papieża Franciszka. - Wy jesteście strumieniem łaski, a ten strumień przepływa szczególnie we wspólnocie, która jest na kolanach albo z rękoma uniesionymi do nieba - dodał.

Biskup zwrócił uwagę na konieczność ewangelizacji również wewnątrz samego Kościoła.

- Zanim pójdziecie do świata rozumianego jako rzeczywistość wroga Ewangelii, zechciejcie "uwodzić" tych, którzy są uśpionymi chrześcijanami. Dzisiaj większość Kościoła w Europie i w Polsce to ci, którzy są ochrzczeni i niepraktykujący; którzy w przedziwny sposób potrafią pogodzić wymagania Ewangelii ze swoim pogańskim stylem życia. Ich trzeba "uwieść" tym, co płonie w waszych sercach - wzywał biskup członków grup charyzmatycznych.

W ramach dnia jedności odbyło się także spotkanie liderów wspólnot z biskupem.