Dom zniszczony jak oni

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 20/2019

publikacja 16.05.2019 00:00

Ponad 600 mieszkańców, którzy przewinęli się przez Cenacolo w Giezkowie, to historie dramatów i nawróceń. Dziękczynieniu mieszkańców i ich bliskich przewodniczył bp Krzysztof Zadarko.

Biskup mówił, że w losach tej grupy widać Boży plan. Biskup mówił, że w losach tej grupy widać Boży plan.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

W dworku w Giezkowie 4 maja odbyły się uroczystości 18-lecia wspólnoty Cenacolo. Dziękczynienie Bogu za wszystkie łaski zanosili obecni i byli mieszkańcy domu oraz ich bliscy. Rozpoczęli modlitwą różańcową, z którą powędrowali na ulice Giezkowa, by zwieńczyć jubileusz uczestnictwem we Mszy św. polowej pod przewodnictwem bp. Zadarki.

Ks. Wacław Grądalski, który założył ten pierwszy polski dom Cenacolo, wspomina pierwotny dramatyczny stan budynku. – Gdy przyjechała s. Elwira, założycielka Cenacolo, i zobaczyła dworek, powiedziała: „To piękny dom: zniszczony tak jak oni”. Wiedziała, że kiedy oni z tej ruiny stworzą coś pięknego, to uwierzą, że i ich zrujnowane życie może być piękne – wyjaśnia kapłan.

W homilii ks. Grądalski podkreślił novum spojrzenia na problem uzależnienia – odróżnia ono metodę stosowaną przez s. Elwirę od innych form terapeutycznych. – To nie jest terapia, tylko spotkanie z Bogiem. A jeśli człowiek Boga odnajdzie, zaczyna porządkować swoje życie w odniesieniu do Niego. Tu właśnie leży skuteczność terapii Cenacolo sięgająca 80 proc. – wyjaśniał charyzmat prostej włoskiej zakonnicy. – Siostry Elwiry nie interesowały używki, narkotyki, tylko człowiek. Ona wprowadziła metodę chrystoterapii: to Chrystus leczy.

Z tej metody skorzystało już 20 tys. osób na całym świecie. – To 20 tys. dowodów na Opatrzność – mówił na zakończenie Mszy św. bp Zadarko. – Cenacolo to dzieło, które uczy wiary w Pana Boga. To prawdziwe oblicze Kościoła, które zostało zranione przez grzech, ale grzech zwyciężony miłosierdziem działającego Pana Jezusa.

W Cenacolo w zdrowieniu ciała i ducha pomaga uzależnionym wspólnota. Życie celowo czyni się tu twardym: trzeba wstawać wcześnie rano, zaczynać dzień od adoracji, ciężko pracować, pościć. Doświadczył tego Arkadiusz Głowacz, który przed pięciu laty porzucił tułanie się po katowickich ulicach. – Wszystko miałem zniszczone przez alkohol: zdrowie, relacje z rodziną. Jakiś czas próbowałem sobie pomóc na własną rękę, ale po kolejnym napadzie epilepsji poprosiłem Cenacolo o pomoc – wspomina. Dziś nie tylko jest czysty od nałogu, ale sam pomaga porzucić go innym, pełniąc funkcję odpowiedzialnego za dom w Giezkowie.

Specyfika tej wspólnoty jest taka, że w leczeniu uczestniczy całe środowisko. – Równolegle do terapii uzależnionego chłopaka swoją przechodzą rodzice. Jak postępować z synem, podpowiadają im ci starsi doświadczeniem – wyjaśnia Maria Szypszak, prezes Fundacji Charytatywnej Wspólnota Cenacolo.

O tym, że ma to sens, zaświadcza prowadząca kolokwia dla rodziców w Koszalinie Beata Badurska, matka Radosława, który zakończył już 3,5-letnią terapię w Cenacolo. – Siłą Cenacolo jest to, że nie jest to ośrodek terapii, lecz wspólnota rodzin, przyjaciół – mówi pani Beata. Jak dodaje, zmieniło to jej relację z synem. – Mamy wspólne tematy, jesteśmy wsparciem dla siebie. No i zbudowaliśmy na nowo relację z Bogiem. Wcześniej tego nie było.