Blisko Boga, braci, ludzi

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 23/2019

publikacja 06.06.2019 00:00

Zakonników przywiódł do Wałcza ich charyzmat – bycie wśród wiernych. 80. rocznicę powstania krakowskiej prowincji świętowała wspólnota parafii pw. św. Antoniego.

▲	Kapucyńska wałecka brać zakonna. ▲ Kapucyńska wałecka brać zakonna.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Kapucyńska parafia w Wałczu liczy 60 lat, jednak swój charakter zawdzięcza dłuższemu doświadczeniu tej franciszkańskiej braci. 30 maja za 80-letnią historię prowincji krakowskiej, do której należą zakonnicy pracujący w naszej diecezji w Wałczu i Pile, dziękowano w wałeckiej parafii podczas uroczystej Mszy św. Jak przypomina proboszcz br. Waldemar Korba, kapucyński charyzmat oddziaływał na polskie dzieje od wieków, począwszy od odsieczy wiedeńskiej, kiedy to tuż przed zwycięstwem nad Turkami król Jan III Sobieski uczestniczył we Mszy św. sprawowanej przez kapucyna bł. Marka Aviano, chwilę później przebiegającego z uniesionym krzyżem przez pole bitwy. Z wdzięczności za tę posługę król sprowadził kapucynów do Polski. Jeden z powstałych wówczas klasztorów, krakowski, dał potem początek prowincji obchodzącej właśnie jubileusz.

W doli i niedoli

– Ponieważ kapucyni byli wpisani w historię Polski, toteż dzielili jej los. Nie mogło ich zabraknąć przy Polakach, gdy ich ojczyzna w 1918 r. odzyskała niepodległość – opowiada br. Waldemar. – A gdy po II wojnie światowej sowieckie władze skasowały ponad połowę naszych klasztorów za wschodnią granicą, nie zamierzaliśmy utracić także wiernych.

Prowincja odzyskała dynamikę dzięki temu, że zakonnicy poszli razem z ludźmi, dzieląc ich dolę i niedolę w nowych warunkach życia. – Razem z repatriantami przybyliśmy na Ziemie Odzyskane, by tworzyć zręby struktur kościelnych, m.in. w Wałczu i Pile – dodaje proboszcz.

Wierność powołaniu zaowocowała. Obecnie kapucyni prowincji krakowskiej mają 13 parafii, klasztory, domy. Nie tylko wrócili na Wschód, zakładając placówki na Ukrainie, w Rosji czy na Litwie, ale też zawitali do Afryki, Azji, Ameryki.

To pokazuje, że do pracy w naszej diecezji trafiają zakonnicy, którzy zdobywali doświadczenie duszpasterskie na całym świecie. Co więcej, nie tylko niosą polskie doświadczenie na misje, ale przeszczepiają na nasz grunt formy duszpasterskie powstałe daleko stąd. Jedną z nich jest powołana na Ukrainie Szkoła Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji, zwana Szkołą Maryi, prowadząca formację świeckich w 6-letnim cyklu wykładów i rekolekcji. Jej koszalińska filia skupia ponad 30 osób. Nadto w parafiach diecezji, nie tylko franciszkańskich, rozwijają się kapucyńskie grupy modlitwy o. Pio czy przeszczepione do naszej diecezji właśnie przez pilskich i wałeckich kapucynów ewangelizacyjne kursy Alfa.

Obok nowych form duszpasterskich (grupy modlitewne, ewangelizacyjne, charyzmatyczne, misyjne i inne) wałeccy zakonnicy kontynuują te od dekad tradycyjne, jak trzeci zakon franciszkański, oaza czy Caritas. – Angażujemy się na różnych polach, by być blisko Boga, braci i ludzi. Ten aspekt naszego powołania podkreślali papieże: Paweł VI, Jan Paweł II, Franciszek. Przypominali nam: „macie być blisko” – podkreśla br. Waldemar. To stąd, z tej bliskości, bierze się zwyczaj zwracania się do zakonników „bracie” zamiast tradycyjnego „ojcze”.

Razem raźniej

Społeczność wałecka odpowiada na to zaproszenie. Kilka osób podjęło ten charyzmat jako swoją drogę życiową – z Wałcza pochodzi 9 kapucynów posługujących w Polsce i na misjach.

Zofia Dąbrowska, prezes parafialnej Caritas, przeszczepia franciszkański dar braterstwa na pracę w wolontariacie. – Wszystko robimy wspólnie, czy to wydajemy żywność i odzież, czy prowadzimy jakieś akcje charytatywne. Nie wyobrażam sobie, żeby pracować inaczej. Zresztą w pracy charytatywnej trzeba się wspierać, bo jednego dnia ludzie cię chwalą, ale innego… mogą cię oczernić – mówi pani Zofia, mając w pamięci przykry epizod. – Dlatego tak ważne jest, byśmy żyli po bratersku. Razem jest nam raźniej, cieplej. Tutaj, w tej parafii, znaleźliśmy takie przyjazne miejsce, zresztą nie tylko Caritas, ale i inne grupy.

Są wśród nich grupy anonimowych alkoholików, które pani Zofia, trzeźwa alkoholiczka od 22 lat, nazywa po prostu rodziną. Ich częścią jest pan Czesław, który uciekł do grupy AA od, jak nazywa alkohol, „diabła w butelce” i hazardu. – Bracia kapucyni oddziałują na nas pozytywnie, chce nam się tu przychodzić, uczestniczyć w życiu parafialnym, w tym wszystkim, co dzieje się tu na plebanii – mówi. – Tego samego doświadczamy podczas mitingów AA: więzi braterstwa.