Ta góra nas jednoczy

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 24/2019

publikacja 13.06.2019 00:00

Zjeżdżają się na Górę Polanowską, żeby modlić się przy chaczkarze, ale także po to, by świętować z polskimi sąsiadami. Po raz czwarty członkowie diaspory z ambasadorem Republiki Armenii w Polsce wzięli udział w Pielgrzymce Ormian.

▲	Biskup Markos Hovhannisyan z Kijowa i o. Janusz Jędryszek, gospodarz miejsca. ▲ Biskup Markos Hovhannisyan z Kijowa i o. Janusz Jędryszek, gospodarz miejsca.
Karolina Pawłowska /Foto Gość

Ustawiony w pobliżu franciszkańskiej pustelni krzyż upamiętnia 1,5 mln ofiar ludobójstwa dokonanego w 1915 roku na terenie Imperium Osmańskiego. – Chaczkar jest również symbolem siły Ormian, ich obecności i kultury. Postawienie kamienia krzyżowego na Górze Polanowskiej jest dowodem wieloletniej przyjaźni polsko-ormiańskiej, a także symbolem wspólnej wiary. Jako przedstawiciel rządu mogę obiecać, że zrobię wszystko, by ta przyjaźń była trwała – zapewnił Samvel Mkrtchian, ambasador Armenii w Polsce, który wziął udział w pielgrzymce.

– Ormianie znaleźli w Polsce swój drugi dom i drugą ojczyznę. Do tego stopnia, że nie musieli niczego tracić ze swojej tożsamości, ale żyjąc razem z Polakami, tworzą jedną całość – dodał. Modlitwę przy chaczkarze poprowadził biskup Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego Markos Hovhannisyan z Kijowa. – To ważne wydarzenie religijne i kulturalne, przede wszystkim jednak ta góra nas jednoczy. Mieszkający tu Ormianie przyjeżdżają w to miejsce, by szukać Boga. To jest również ich miejsce wybrane. Cieszę się, że mogę uczestniczyć w tej modlitwie razem z nimi i ze strażnikami tego świętego miejsca – powiedział biskup.

Symbol przyjaźni

Pielgrzymka Ormian to inicjatywa mieszkającej w Koszalinie rodziny Aslanianów. Dla twórcy chaczkaru z Góry Polanowskiej jest on także symbolem przyjaźni, która połączyła narody. – Nie widzę tu Ormian i Polaków, ale wspólnotę sąsiadów, przyjaciół. Nawet jeśli ktoś trafił tu dzisiaj przypadkiem, to przecież też jest moim bratem, zapraszam go do stołu. Bo świętujemy razem i wszyscy jesteśmy na tym miejscu równi – mówi Grigor Aslanian. 30 lat temu wspólnie z żoną postanowili zapuścić w Polsce korzenie, tu wychowali się ich synowie, a teraz przychodzą na świat wnuki.

– Nie myśleliśmy nawet, że da to początek takim wielkim wydarzeniom, ale bardzo się cieszymy, że w każdą pierwszą sobotę czerwca jest nas, Ormian, na Górze Polanowskiej coraz więcej i że świętujemy coraz piękniej – mówi Nvard Aslanian, synowa pana Grigora. Przyjechała do Polski z rodzicami, gdy miała rok, więc jej życie związane jest z naszym krajem. Podtrzymywanie jednak ormiańskiej tożsamości kulturowej to dla niej niezmiernie ważna sprawa. – Diaspora ormiańska jest ogromna – poza granicami żyje dziesięć razy więcej Ormian niż w ojczyźnie. Ale w każdej stronie świata pielęgnują swój język, jedzenie, zwyczaje. Mnie też tak wychowano. A że jesteśmy narodem bardzo otwartym i gościnnym, chcemy się dzielić tym, co mamy – dodaje.

Wspólna historia

Dlatego Pielgrzymka Ormian to wydarzenie kulturalne i… kulinarne. W tym roku oprócz kosztowania specjałów kuchni można było także rozsmakować się w tańcach i śpiewach. Zaprezentował je ormiański zespół młodzieży, która przyjechała z Gruzji. Współtwórca wydarzenia, Marek Mazik, nie ukrywa, że zachwycił się ormiańską kulturą, życzliwością i otwartością. – My, katolicy, mamy długą i piękną wspólną historię, choć tak mało o niej wiemy. Jesteśmy też jednej wiary: przecież Armenia jest najstarszym chrześcijańskim państwem na świecie, więc jesteśmy jak ich młodsi bracia w wierze. Tu, na Górze Polanowskiej, przypominamy też o ludobójstwie dokonanym na Ormianach. To powinno być dla każdego z nas ostrzeżeniem, żeby w drugim człowieku widzieć brata, nie obcego – apeluje.

Ormiańska diaspora w regionie liczy kilkadziesiąt rodzin. Na Świętej Górze spotykają się od czterech lat w pierwszą sobotę czerwca.