Zawsze ktoś jest

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 25/2019

publikacja 20.06.2019 00:00

800 wolontariuszy SKC pielgrzymowało do Koszalina. Dzień rozpoczęli Mszą św., a następnie przeszli przez miasto, głosząc idee wolontariackie.

▲	Śpiewem i okrzykami młodzi poinformowali koszalinian, że warto pomagać. ▲ Śpiewem i okrzykami młodzi poinformowali koszalinian, że warto pomagać.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Diecezjalna Pielgrzymka Szkolnych Kół Caritas, jak podają organizatorzy, zgromadziła 13 czerwca w Koszalinie ponad 800 osób – wolontariuszy i ich opiekunów z całej diecezji. Wśród pielgrzymów pojawiły się też grupy wolontariackie z zagranicy: Indii, Azerbejdżanu oraz Włoch i uczestnicy kolonii polonijnych z Żytomierza na Ukrainie.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w koszalińskiej katedrze. Liturgii przewodniczył biskup senior Paweł Cieślik. Następnie wolontariusze ze śpiewem i radosnymi okrzykami przeszli głównymi ulicami miasta. Nieśli emblematy swoich kół, balony i flagi. Na terenie szkoły katolickiej, gdzie urządzili sobie piknik, zaśpiewał gość specjalny wydarzenia – zespół Arka Noego.

Przesłaniem pielgrzymki, które przekazał młodym w homilii ks. Mateusz Chmielewski, wikariusz parafii katedralnej, jest gotowość do niesienia pomocy. – Czy jest taka misja, którą chciałbyś wykonać? Czy jest takie zadanie, o którym chciałbyś powiedzieć Bogu: „Oto ja, poślij mnie”? To są słowa, których Pan Bóg chce od nas. Jednak nie dlatego, że tak należy, tylko ze względu na Niego i drugiego człowieka – powiedział.

Jak wyjaśnia ks. Tomasz Roda, dyrektor Caritas diecezji, pielgrzymka będąca dorocznym świętem SKC ma ponadto wymiar integracyjny. – Wiemy, że w lokalnych, szkolnych środowiskach to właśnie dynamika i żywiołowość SKC nadają rytm pracy charytatywnej – stwierdził. – Dzięki opiekunom kół, którzy mają wyczulone ucho na potrzeby ludzi, działania tej młodzieży wypełniają pustkę tych miejsc, do których pomoc jeszcze nie dotarła. I to dlatego potrzebujemy tej pielgrzymki, bo to jest też miejsce wymiany doświadczeń.

Choć akcje podejmowane przez SKC bywają trudne, młodych to nie przeraża. – Zawsze znajdą się tacy, którzy chcą się zaangażować. I nieważne kiedy, nieważne jak, zawsze ktoś jest – mówi Wiktoria Kita z Białej. Dodaje, że takie osoby nie zawsze czekają na pomysły katechetki. – Niektórzy sami zauważają, że komuś trzeba pomóc. Jak ktoś to lubi, to czuje to i przeciwności nie są problemem.

Siostra Małgorzata Janas ze Szczecinka przyznaje, że wśród jej uczniów nie brakuje opornych na ideę wolontariatu, ale udało jej się na to namówić czterdzieścioro. – Te dzieci, które są chętne, działają jak należy – mówi służebniczka i dodaje, że właśnie atrakcyjna pielgrzymka jest szansą na uaktywnienie tych słabszych. – W takich chwilach do grupy przyłączają się nowe osoby. A potem one znowu przyprowadzają następnych.

Katarzyna Budzińska, katechetka z SP nr 4 w Świdwinie, uważa, że posłania młodych nie można oddzielać od sakramentów. – Najważniejsza jest Eucharystia, w której obecny jest Pan Jezus. To dzięki Niemu otwieramy się na innych ludzi i znajdujemy siłę, by im przekazywać dobro, które sami otrzymujemy – mówi. Dodaje, że dzięki pielgrzymce młodzi mogą nie tylko się zobaczyć, poznać i wymienić pomysłami, ale i wzmocnić wiarę. – Tu przekonujemy się, że jest wiele osób, które współdziałają z Bożą łaską i jak my tworzą w swoich środowiskach dobre dzieła.