Tu czuję się człowiekiem

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 25/2019

dodane 20.06.2019 00:00

W kołobrzeskim ośrodku Caritas goszczą polskie dzieci z Ukrainy. Dla naszych rodaków to nie tylko okazja do poznania ojczyzny, ale i szansa odnalezienia poczucia swojej godności.

▲	Zajęcia plastyczne służą poznawaniu ojczystej tradycji, symboli, sztuki i architektury. ▲ Zajęcia plastyczne służą poznawaniu ojczystej tradycji, symboli, sztuki i architektury.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Opiekunowie wraz z 42 dzieci z Kijowa, Korostyszewa, a zwłaszcza z Żytomierza – największego skupiska Polaków na Ukrainie – przyjechali 6 czerwca na zaproszenie Caritas na dwutygodniowe kolonie do Polski. Zanim grupa trafiła nad Bałtyk, pierwsze dwa dni spędziła w ośrodku Caritas w Ostrowcu.

– To są dzieci polonijne i na różne sposoby chcemy pobudzać ich polskość – powiedział Łukasz Gawlik, koordynator projektu. Goście z Ukrainy poznają pomorską historię, zaglądając do bazyliki kołobrzeskiej, Muzeum Oręża Polskiego czy wdrapując się na latarnię morską. Nawet wydarzenia artystyczne, takie jak koncert Arki Noego w Koszalinie czy rekreacja w parkach rozrywki, pokazują im, jak żyje się w ojczyźnie ich przodków.

Animatorzy podczas zajęć dbają o polskie akcenty. Może to być np. wykonanie godła z bibuły czy usypanie z piasku na plaży smoka wawelskiego. – Poznajemy polską kulturę, obserwujemy, jak ludzie tu żyją. A wszystko w języku polskim – cieszy się animatorka Tatiana Wengeruk. – Nauka języka polskiego na Ukrainie jest taka… sucha. Tutaj brzmi on inaczej, pięknie, dzieci chętniej go używają.

Po wiedzę i indeks

Caritas kładzie nacisk na aspekt edukacyjny, dlatego zapewnia gościom warsztaty informatyczne i językowe. – Co tu dużo mówić: nauka polskiego to dla nich nadzieja, że gdy dorosną, przeniosą się do Polski, postrzeganej jako kraj dobrobytu. Starsze z nich rozważają możliwość nauki w polskich szkołach, na uczelniach – wyjaśnia Ł. Gawlik.

Potwierdza to 13-letnia Krysia Czerepańska, która niebawem rozpocznie rok szkolny w liceum w Warszawie. To marzenie całej jej rodziny, która liczy, że najpierw Krysia zamieszka w Polsce, a po latach ściągnie tu rodziców. – W domu rozmawiam po polsku z mamą, uczymy mówić w tym języku moje młodsze siostry. Tylko tata nie mówi, choć rozumie – mówi Krysia, której w oko wpadła polska architektura. – W sercu czuję się Polką. Polska jest przepiękna.

Również Świętosław Żdaniuk wiąże swoją przyszłość z naszym krajem. Dzięki tacie, wykładowcy historii, dzieje Polski zna lepiej niż niejeden jej obywatel. Dowodzi tego wygrana na Ukrainie olimpiada przedmiotowa. – Bardzo lubię okres 1918–1945, bo to był piękny czas polskiego narodu, gdy ludzie poświęcali życie dla rozwoju ojczyzny – mówi 15-latek. Przed nim kolejne konkursy, już w Polsce, i prawdopodobnie szansa zdobycia indeksu na polską uczelnię.

Jak ryba w wodzie

– Opowieści rodziców o ich pierwszej ojczyźnie sprawiają, że dzieci za nią tęsknią – uważa kierująca koloniami s. Karolina Słomińska. Pallotynka przygotowuje w Żytomierzu kandydatów do Karty Polaka i obserwuje ich aktywność w odkopywaniu własnych korzeni, za co dawniej groziły szykany, z więzieniem włącznie. – Tu, w Polsce, widać, że dzieci zaczynają się czuć jak ryba w wodzie. Mówią: na Ukrainie jestem nikim, tu czuję się człowiekiem – cytuje podopiecznych. – To wynik tego, że na Ukrainie Polacy nie czują się szanowani.

Jak mówi, dzieci uczą się tu jedne od drugich: zachowania przy stole (bo są i takie, które nie potrafiły posługiwać się nożem i widelcem) oraz modlitwy, jako że pod opieką siostry są też dzieci niewierzące. Dobry przykład dają zwłaszcza te pochodzące z rodzin, w których kultywuje się polską kulturę. – Od tych dzieci słyszy się „dziękuję”, „przepraszam”, one nie zostawiają po sobie papierków, pomagają innym. A chłopcy są dżentelmeńscy – chwali polską kulturę zakonnica.

Współfinansowane przez Kancelarię Senatu kolonie dla dzieci polonijnych to jeden z elementów wsparcia, jakie diecezjalna Caritas chce udzielić Polakom za granicą. – Rozszerzamy naszą misję na Wschód, docieramy z pomocą do rodzin mieszkających na Białorusi, Litwie, Ukrainie – mówi ks. Tomasz Roda, jej dyrektor. Wymienia m.in. paczki pozyskane w ramach Pustej Choinki czy wyprawki szkolne. A także kolonie i obozy dla polonijnych dzieci i młodzieży w ośrodkach Caritas.

W grupie z Żytomierza są dzieci od 2. do 16. roku życia. Część z nich choruje, m.in. na schorzenia tarczycy, jako że mieszkają na terenach skażonych przez wybuch elektrowni w Czarnobylu. – Pobyt nad morzem jest dla nich wręcz leczniczy. Już widzimy po Lisie, dziewczynce codziennie przyjmującej hormony, jak poprawiła się tu jej skóra, wzrósł apetyt – cieszy się s. Karolina.