Pielgrzymujące sanktuarium

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 25/2019

publikacja 20.06.2019 00:00

Ta niewielka kapliczka w krótkim czasie dotarła do tysięcy ludzi. Jest to obecnie jedno z najprężniej rozwijających się dzieł ewangelizacyjnych w diecezji koszalińsko- -kołobrzeskiej.

▲	Drewniane wizerunki Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej trafiają do coraz większej liczby mieszkańców. ▲ Drewniane wizerunki Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej trafiają do coraz większej liczby mieszkańców.
ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

Apostolat Pielgrzymującej Matki Bożej działa w bardzo prosty sposób. W parafiach tworzą się kręgi, składające się z 10–15 rodzin lub osób, które raz w miesiącu przyjmują do swojego domu wędrującą kapliczkę z wizerunkiem Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Organizują wtedy wspólne modlitwy, na które czasami zapraszają rodzinę czy znajomych.

Cicho i skutecznie

Siostry szensztackie w krótkim czasie, bez większego rozgłosu i szumnej promocji, zdołały rozpowszechnić apostolat z zadziwiającym skutkiem. Jak informuje s. Celina Junik, w apostolacie działającym w diecezji w 60 parafiach jest obecnie ponad 270 kręgów. Jeśli każdy z nich liczy od 10 do 15 rodzin czy pojedynczych osób, oznacza to, że Pielgrzymującą Matkę Bożą przyjmuje do swoich domów ponad 3 tys. wiernych.

Oni sami również angażują się w rozpowszechnianie tego dzieła. Izabela Hrycyszyn z Węglewa w parafii Miłocice ma wyjątkowy dar przekonywania. Jej działanie to prawdziwa ewangelizacja. – Mamy obecnie 50 osób. Są wśród nich także niepraktykujący, którzy chcą jednak mieć kapliczkę w swoim domu. Uważam, że jest to wielka łaska. Pukałam do drzwi, proponowałam, nikogo nie zmuszałam. Maryja potrafi zmienić życie człowieka – mówi pani Izabela.

Nigdy z pustymi rękami

– Z tego sanktuarium Matka Boża niejako wychodzi w tym obrazie i nawiedza poszczególnych ludzi. A Ona, jeśli gdzieś się wybiera, nie przychodzi nigdy z pustymi rękami. Wnosi w dom pokój, radość, jednoczy rodzinę, uczy przebaczać, żyć na co dzień Ewangelią. Ludzie doświadczają dzięki temu

apostolstwu wielu łask – mówi s. Celina.

Jej słowa potwierdzają przybyli na czerwcowe spotkanie apostolatu na Górze Chełmskiej. – Kiedy Maryja przychodzi, to nasz dom jest zupełnie inny. Bierzemy Ją wszędzie, gdzie przebywamy. Jest z nami w ogrodzie, w kuchni, gdy pieczemy ciasto. Ona nas zmienia. Wyprosiła mi łaskę nawrócenia – mówi Wioleta Mnich z Dretynia.

– Mamy świadectwa rodziców, którzy nie mogli mieć dzieci i przyjmując Matkę Bożą, wyprosili sobie dar rodzicielstwa. Jedna pani podzieliła się tym, że zawsze chciała modlić się razem ze swoim mężem, ale on nie bardzo na to przystawał. Po siedmiu miesiącach odwiedzin Matki Bożej sam poprosił o wspólną modlitwę. Teraz to on prowadzi Różaniec, kiedy przychodzi Matka Boża. Są też świadectwa nawróceń, także związanych z walką z nałogami – mówi s. Celina.

Na diecezjalną pielgrzymkę apostolatu, która odbyła się 8 czerwca na Górze Chełmskiej, przybyło ponad 800 osób z 45 parafii. Mszy św. przewodniczył bp Edward Dajczak. Obecny był także bp Paweł Cieślik, protektor Ruchu Szensztackiego w Polsce.