To miejsce wybrał Bóg

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 29/2019

publikacja 18.07.2019 00:00

Zaczęło się niepozornie – z budynku trzeba było wywieźć gnój. O bieżącej wodzie nie było co marzyć. Dziś dom na tzw. Starej Roli zyskuje nowe oblicze. Dlaczego? Boży Duch nigdy nie przestał tam działać.

Kolebka Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej to dla wielu ważny życiowy punkt odniesienia. Kolebka Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej to dla wielu ważny życiowy punkt odniesienia.
ks. Wojciech Parfianowicz /foto gość

Był rok 1977. Do zdewastowanego domu w środku lasu niedaleko miejscowości Lipie przyjechali młodzi ludzie, żeby się modlić. Kto by pomyślał, że przez kolejne 40 lat będą mieli tysiące naśladowców? Tylko Pan Bóg mógł to tak zaplanować.

– On upatrzył sobie to miejsce, aby tutaj udzielać swojej łaski – mówi s. Renata Kościelska ze Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej. Po tamtym doświadczeniu pełni postanowiła wraz z innymi pozostać w domu na odludziu na dłużej. Powstająca w ten sposób wspólnota życia dała początek historii, która mimo licznych zawirowań trwa do dzisiaj. Dom na Starej Roli z niepozorną kaplicą na strychu stał się miejscem spotkania z Bogiem i ważnym punktem odniesienia dla wielu ludzi nie tylko z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Naprawdę ubogo

Wielu zastanawia się, na czym polega fenomen tego miejsca. Nie chodzi przecież tylko o oddalenie od cywilizacji. Droga na Rolę jest faktycznie wyzwaniem dla samochodu ze zwykłym zawieszeniem.

– Tutaj nigdy nie było na czym zatrzymać oczu. Kaplica była więcej niż uboga. Dzięki temu nic nie przeszkadzało w spotkaniu z Bogiem – wyjaśnia s. Danuta Gobosz ze Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej.

Bywają takie miejsca, których prostota jest w jakimś sensie stworzona, wystylizowana. Rustykalne wnętrza są dzisiaj nawet modne. Potrafią zachwycić i… sporo kosztować. Na Starej Roli ubóstwo i prostota były zawsze do bólu autentyczne. – To był prawdziwy żłóbek – mówi s. Danuta. – Nikt tego miejsca nie szukał. To Pan Bóg je wskazał – potwierdza s. Renata. Zgodnie z logiką Betlejem i Nazaretu – można by dodać.

Działo się

Trudno oszacować, ile osób przewinęło się przez Starą Rolę w ciągu ostatnich 40 lat. Kaplica na strychu, gdyby mogła, opowiedziałaby niejedną historię nawrócenia. Niejedno serce właśnie tam na nowo zapłonęło, odkryło Boga, życiowe powołanie.

– Wielu ludzi doświadczyło tutaj działania Pana Boga – zapewnia s. Renata. Miejsce to, obok innych, jest uważane za kolebkę ruchu charyzmatycznego w Polsce. Przez lata w domu na Starej Roli odbywały się rekolekcje oazowe dla młodzieży i dla rodzin. Pozostanie tajemnicą, jak bardzo to wyjątkowe miejsce związane z Ruchem Światło–Życie wpłynęło na rozwój duchowy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

– Znaleźliśmy tam na nowo nasze małżeństwo – przyznają zgodnie Lucyna i Adam Waśkowie z Głobina. Podobnym świadectwem mogłaby się podzielić niejedna para, która otarła się o Domowy Kościół.

W pierwszych latach funkcjonowania Starej Roli Pan Bóg objawiał tam swoje działanie także przez nadzwyczajne znaki. – Nasz syn miał bardzo ciężką alergię. Mieliśmy leki, ale po trzech dniach już nic nie działało. Dziecku leciała ropa z oczu, dusiło się. Postanowiliśmy, że kończymy rekolekcje i jedziemy do domu – wspomina pani Lucyna. – Ksiądz położył na syna ręce i modlił się. Dziecko zaczęło oddychać spokojniej. Alergii nie było. Szok. Wszystko odeszło i przez wiele lat syn w ogóle nie miał z tym problemu. Potem choroba wróciła, ale już nie w takim stopniu.

Na zakończenie tamtych rekolekcji, ku zaskoczeniu prowadzących, małżonkowie podczas godziny świadectw w ogóle nie wspomnieli o tym, co się wydarzyło. – Tam działo się wiele podobnych sytuacji, więc uznaliśmy, że na Roli to po prostu norma, nic nadzwyczajnego. Wokół było pełno cudów, nawróceń, pojednanych małżeństw – opowiada pani Lucyna.

Niektórzy wciąż pamiętają słynne „świerkówki”, czyli niekończące się wieczorne modlitwy uwielbienia przy świerkach rosnących obok domu. – Ludzie wychodzili z kaplicy i godzinami śpiewali, tańczyli. Nikomu nie chciało się spać – opowiada s. Renata.

Dom na Starej Roli jest też świadkiem wielu osobistych i cichych spotkań na szczycie pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Bez fajerwerków, bez rozgłosu, ale głęboko i na całe życie.

Siostra Renata podkreśla jeszcze jeden ważny rys tego miejsca: – Od początku trafiali tu ludzie uzależnieni. Na naszych oczach wracali do życia.

Świadectwem tych łask jest ikona z wizerunkiem Pana Jezusa, która czeka w kaplicy sióstr w Lipiu, aby powrócić na Starą Rolę po remoncie budynku. – Jest z nami od 1977 roku. To dar Mirka, pierwszego narkomana, który z nami zamieszkał. Sprzedał wszystkie swoje płyty, aby kupić tę ikonę. To jest symbol jego nawrócenia. On wyszedł z narkomanii, założył rodzinę, ma dzieci. Przyjeżdża tu co roku – mówi s. Renata.

Właśnie teraz

Przez ostatnich kilka lat Stara Rola pozostawała jakby uśpiona. Z różnych powodów. Także dlatego, że jako miejsce pobytu nie dała rady współczesnym wymaganiom liczby gwiazdek. Jednak jak mówi s. Danuta: – Nasze myśli ciągle tam biegły. Dziwił nas ten powrót serca do tego miejsca.

W końcu dojrzała myśl o prawdziwej reaktywacji. – I to właśnie teraz, kiedy po ludzku nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Nie mamy środków, możliwości fizycznych ani nawału powołań do wspólnoty. Myślę, że Bóg specjalnie wybrał taki moment. Chce nam powiedzieć: „Zrobię to teraz, ponieważ jesteście najmniejsi, żebyście nie przypisali chwały sobie samym”. Uczestniczymy w czymś, co nie jest na miarę ludzkich sił – przyznaje s. Danuta.

Nowa Stara Rola

Remont domu trwa już cztery lata. 150-letni budynek przechodzi metamorfozę. Co już udało się zrobić? Podłogi, stropy, wszystkie instalacje: wodną, elektryczną, grzewczą, kanalizacyjną. Jest nowy dach, będzie nowa elewacja z ociepleniem. Na zewnątrz wygląd domu został zachowany, ale w środku nastąpiła przebudowa. Przewidziano w nim 9 pokoi, cztery łazienki, kuchnię, kaplicę i bibliotekę.

Nie chodzi bowiem o tani sentymentalizm i tworzenie duchowego skansenu. – To źródło ciągle bije, ale trzeba je oczyścić. Chodzi o łaskę, która jest zawsze świeża i trzeba ją odkrywać na nowo. Chcemy wrócić do Bożej łaski, co nie znaczy – do tego samego. Jesteśmy inni, w innym miejscu życia, mamy doświadczenie. Trzeba też podjąć refleksję nad błędami. Zapytać się, co było wiernością tej łasce, a co niewiernością – mówi s. Renata.

Stara Rola będzie więc funkcjonowała jako dom modlitwy. – Właściwie zawsze nim była. Tutaj wszystko zaczęło się właśnie od modlitwy. Pragnienie, aby ten dom pełnił taką funkcję, było w nas od początku – wyjaśnia s. Dorota Wiśniewska, przełożona Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej.

W domu będą mieszkały siostry, przewidziane jest w nim także miejsce dla gości. – Dla każdego, kto chce się wyciszyć, odnaleźć na nowo drogę, sens życia, pozbierać się. Tu zawsze będzie ktoś czekał – zapowiada s. Renata.

Potrzebny człowiek

Jak podkreślają siostry, miejsce na Starej Roli wybrał Pan Bóg, jednak w odnowieniu działania domu człowiek jest nieodzowny. – Zawsze możemy liczyć na przyjaciół naszej wspólnoty. Są to często ludzie, którzy przeżyli u nas rekolekcje, doświadczyli daru modlitwy. Ci, którzy mogą, wspierają to dzieło finansowo, inni swoją pracą, wszyscy – modlitwą – mówi s. Dorota.

Dotychczas remont pochłonął już 200 tys. złotych. Pozostało jeszcze wykończenie, na które potrzeba wciąż ok. 150 tysięcy. – Nie jesteśmy w stanie odwdzięczyć się za dobro, którego tam doświadczyliśmy – przyznają państwo Waśkowie, którzy jako jedni z wielu angażują się w remont. – Tu nie chodzi o sentyment. To jest nasza odpowiedzialność – dodają. • Każdy, kto chce wesprzeć finansowo tworzenie domu modlitwy na Starej Roli, może wpłacić pieniądze na konto Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej nr 10 8581 0004 0008 8301 2000 0001 z dopiskiem „Stara Rola”.