Otworzyć się na uzdrowienie. Wieczór chwały w Czaplinku

Katarzyna Matejek Katarzyna Matejek

dodane 17.08.2019 23:20

W czaplineckim amfiteatrze odbył się wieczór chwały. Trzecia edycja letniego wydarzenia prowadzonego przez Katolicki Zespół Uwielbienia Król Dawid poświęcona była modlitwie za chorych.

Otworzyć się na uzdrowienie. Wieczór chwały w Czaplinku Nad chorymi modlili się nie tylko kapłani. Wstawiali się za nimi do Boga także inni uczestnicy spotkania. Katarzyna Matejek /Foto Gość

Ok. 150 osób uczestniczyło 17 sierpnia w kilkugodzinnym spotkaniu w amfiteatrze w Czaplinku. Zgromadzili się tu nie tylko krajanie, ale i sąsiedzi z okolicy oraz 30-osobowa grupa spod Bydgoszczy, a także goście z Łodzi.

Modlitwę wstawienniczą poprzedziły adoracja i konferencja, którą wygłosił Marcin Stefanik, lider "Króla Dawida". Opierając się na Ewangeliach, pokazał, w jaki sposób uzdrawiał chorych Pan Jezus. Zachęcał, by Ewangelią żyć na co dzień. – Słowo Boże ma wielką moc uzdrowienia. Sam się o tym przekonuję, jak również słyszę w świadectwach innych osób, że ludzie czytający regularnie Pismo św. wychodzą ze swoich chorób, zwłaszcza chorzy na depresję – powiedział. – Ważne jest jednak, by słowo Boże czytać sercem, nie jak książkę.

Lider "Króla Dawida" przekonywał także, by z podobną miłosną uwagą i czcią uczestniczyć we Mszach św. – O Eucharystię w naszym życiu trzeba dbać, troszczyć się o to, by być jej wiernym – stwierdził. Poruszył też temat grzechu, będącego przeszkodą w otwarciu się na uzdrowienie, i temat sakramentu spowiedzi. – Są zranienia w naszych sercach, które nas blokują, ale łaska Boża i nasze przebaczenie innym otwierają nas na nowe życie. 

Wagę otwarcia na łaskę Bożą podkreślił ks. Mateusz Marcinkiewicz SDB. W pierwszej części spotkania, podczas Mszy św. sprawowanej na polowym ołtarzu ustawionym na scenie amfiteatru, kapłan przestrzegał w homilii przed zatwardziałością serca, sprawiającą, że człowiek nie tylko staje się zgorzkniały, ale też nie dostrzega, jak wiele dobra jest wokół niego i jak bardzo jest otoczony miłością Boga i ludzi.

– Co więcej, nasze serce często nie przyjmuje miłości, jest twarde. Tą twardością ranimy tych, którzy się nami opiekują – mówił salezjanin i zalecał przyjęcie postawy dziecka, które wszystko przyjmuje z prostotą i wdzięcznością.

Kapłan wskazał, że zgorzknienie może być powodem tego, że choć człowiek jest fizycznie sprawny, to jednak choruje wewnętrznie. Zachęcał, by otworzyć się na łaskę Bożą, podejmując wysiłek otwartości i przyjęcia uzdrowienia od Jezusa. – Pozwólmy dziś Panu Jezusowi, by to On nam pomógł, by przemienił nasze serca i czynił z nas ludzi, którzy innym niosą nadzieję.

Długo trwała modlitwa wstawiennicza, którą prowadzili kapłani. Na koniec jeden z nich dodatkowo namaszczał chorych olejem św. Peregryna przeznaczonym dla osób chorych na nowotwory.

Kapłani kładli dłonie lub stułę na głowach osób chorych, a niektóre z tych osób podczas tej modlitwy doświadczały tzw. upadku w Duchu Świętym. Wielu odchodziło od tej modlitwy poruszonych, zapłakanych.

Pani Ewa podeszła do kapłana w poczuciu, że dotąd sama zajmowała się innymi chorymi – swoimi bliskimi, a także niepełnosprawnymi, a niedawno zrozumiała, że to ona – z dwiema endoprotezami, ze sztywnością karku, z konsekwencjami upadku sprzed kilku miesięcy – jest niepełnosprawna i potrzebuje pomocy innych. – Podczas dzisiejszej modlitwy poczułam ciepło – wskazuje na kark. – Nie wiem, jak będzie dalej, czy rzeczywiście zostałam  uzdrowiona. Ale nie to jest najważniejsze. Prosiłam Boga nie tylko o fizyczne uzdrowienie, ale też o to wewnętrzne.

Pani Ewa ma łzy w oczach. Modlitwa wzbudziła w niej tęsknotę za wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym, w której przed laty aktywnie uczestniczyła. – Różne są etapy w życiu, różnie to się układa, ale dziś wiem, jak ważne jest to, że tworzymy wspólnotę, że nie tylko sama mogę modlić się do Boga, ale że ktoś inny modli się za mnie. Poczuć bliskość tej osoby, serdeczność, ciepło… to coś niezwykłego – mówi z wdzięcznością.

Pani Teresa, emerytka, z wiarą podchodzi do kapłana. Przed kilkoma miesiącami doświadczyła mocy modlitwy wstawienniczej na jednym ze spotkań Zespołu Uwielbienia Król Dawid. Seniorce groziła operacja z powodu zwyrodnienia stawu biodrowego, lecz właśnie wówczas poczuła, że modlitwa była skuteczna – nie tylko odczuła ciepło w biodrze, ale też zaczęły zanikać bóle stawowe. Gdy mimo wszystko kilka tygodni później trafiła do szpitala na wyznaczoną wcześniej planową operację, lekarz zawrócił ją niemal z bloku operacyjnego. – Byłam już ubrana w koszulkę do operacji, ale lekarz powiedział: "odwołuję". Okazało się, że badania, które zrobiono mi tego dnia, skłoniły go do zmiany decyzji: w porównaniu z dwoma poprzednimi badaniami, nastąpiła wyraźna poprawa – opowiada wzruszona pani Teresa. – Pan Bóg to sprawił, naprawdę czułam się lepiej. Dwie kule, które zabrałam ze sobą do szpitala, żeby po operacji się na nich wspierać, były niepotrzebne. Zadzwoniłam po córkę i wróciłam bez operacji do domu. Chwała Bogu, bo On to sprawił!

Spotkanie w czaplineckim amfiteatrze transmitowała telewizja internetowa Dobre Media. Lider spotkania Marcin Stefanik zachęcał, by także widzowie internetowi byli uczestnikami modlitwy o uzdrowienie. Jak zapewnia, jest przekonany – i o to z grupą modlił się przed spotkaniem – że i w taki sposób dociera do ludzi łaska Boża. Jak podaje ks. Krzysztof Witwicki, dyrektor stacji, transmisję obejrzało co najmniej 5 tys. widzów.