Zostały lilie i wonne zioła

kp

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 34/2019

publikacja 22.08.2019 00:00

Zgodnie z tradycją nakazującą przygotowanie ciała pobożne niewiasty namaściły Ją wonnymi olejami, a apostołowie i tłum wiernych odprowadzili do grobu. W Polanowie celebrowano misterium Zaśnięcia NMP.

Śpiąca Maryja to kopia figury z Górnego Syjonu, z bazyliki Zaśnięcia NMP w Jerozolimie. Śpiąca Maryja to kopia figury z Górnego Syjonu, z bazyliki Zaśnięcia NMP w Jerozolimie.
Karolina Pawłowska /Foto Gość

Choć to tradycja na północy Polski niemal nieznana, nie brakowało wiernych, którzy przybyli do franciszkańskiej pustelni na celebrację. Niektórzy z nich pokonali ponad sto kilometrów, żeby uczestniczyć w wieczornym nabożeństwie, procesji i uroczystej Mszy św. – Witaj, radością jaśniejąca, podczas zaśnięcia Twego nas nie opuszczająca – wychwalali Maryję śpiewem akatystu, a kobiety namaszczały figurę śpiącej wonnym olejem, zgodnie z tradycją nakazującą niewiastom przygotować ciało do złożenia w grobie. Potem apostołowie i tłum wiernych w procesji światła sprowadzili Maryję do polanowskiego kościoła.

– Była wystarczająco odważna, by pozwolić Bogu działać, wystarczająco wierząca, by dać życie Jego Synowi, wystarczająco pewna Jego miłości, by zaufać Bożemu słowu. I jest także z Jego Kościołem. Trwa na modlitwie, ucząc Kościół wszystkich czasów, że najpierw się słucha i czeka na światło Ducha Chrystusowego, by wiedzieć, jak odpowiedzieć Bogu – przypominał bp Edward Dajczak, który przewodniczył uroczystościom.

Odpowiedź z Kany

Gdy tłum wiernych z figurą po zmroku dotarł do polanowskiego kościoła pw. Wniebowzięcia NMP, sprawowana była Msza św. W homilii hierarcha podkreślał, że często chrześcijaństwo zostawiane jest za progiem świątyni. Brakuje go w domach, w rodzinach, na ulicach, w sklepach. – Jak wejść na drogę, która pozwoli dotrzeć w pielgrzymce do domu Ojca? Maryja ma jedną ważną odpowiedź, jak z Kany Galilejskiej: „Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Jej życie jest odpowiedzią. Pozwól Bogu działać. Nam to przychodzi z trudem. Jesteśmy pokoleniem pysznym, które uwierzyło, że może poradzić sobie bez Boga. Nawet w ustach wierzących także często pojawia się to: „Ja wierzę, ale...” – zwrócił uwagę biskup Dajczak. – Pozbycie się tego „ale” możliwe jest tylko z ufnością, która bierze się z bliskości Jezusa. Nie da się jej wywołać rozkazem czy zaleceniem Kościoła.

Ziemia Maryi

Polanowskie uroczystości mają charakter ekumeniczny. Śpiewowi akatystu przewodniczył ksiądz mitrat Mikołaj Lewczuk, proboszcz parafii prawosławnej pw. Zaśnięcia NMP w Koszalinie. – Góra Polanowska to miejsce, gdzie spotykają się Wschód z Zachodem. Kościół wschodni podkreśla mocniej zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny, Kościół zachodni – Jej wniebowzięcie. Franciszkanie łączą te dwie tradycje, a wyrazem tego są liczne kalwarie, w których celebruje się misterium Zaśnięcia Maryi i Jej pogrzebu. Wprawdzie to zwyczaj na Pomorzu niemal całkowicie nieznany, ale chcemy tę tradycję zaszczepiać, żeby jeszcze bardziej wiązać tę ziemię, która przecież do reformacji była ziemią Maryi – mówi o. Janusz Jędryszek, gospodarz franciszkańskiej pustelni.

Tomasz się spóźnił

Dogmat katolicki nie rozstrzyga, czy wniebowzięcie wydarzyło się po śmierci Maryi, czy z jej pominięciem. Kościoły wschodnie widzą w tym wydarzeniu prawdę, że najpierw Maryja umarła (zasnęła), potem zmartwychwstała, na koniec została wzięta do nieba. Pustelnik prawdę wiary tłumaczy apokryficznie: – Przy śmierci Matki Bożej było 11 apostołów. Zabrakło Tomasza, który nie zdążył. Gdy już wreszcie dotarł, chciał zobaczyć ciało Najświętszej Maryi Panny. Kiedy otworzono trumnę, nie było w niej jednak Jej ciała, lecz jedynie piękne, pachnące lilie i inne kwiaty oraz wonne zioła – opowiada franciszkanin. Pobożna legenda nie stoi w sprzeczności z nauką Kościoła.

– Definicja dogmatu ogłoszonego przez Piusa XII 1 listopada 1950 r. mówi, że po zakończeniu ziemskiego biegu życia Maryja została wzięta do nieba z ciałem i duszą. Nie rozstrzyga, czy Maryja umarła, czy nie. To, jak się to dokonało, pozostawia więc pole do dociekań teologicznych. Definicja dogmatyczna zaś mówi nam wszystko, czego potrzebujemy – tłumaczy ks. dr hab. Janusz Bujak, wykładowca teologii dogmatycznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego.