Uczymy się wzajemnie od siebie. Ogólnopolskie Integracyjne Warsztaty Artystyczne.

Katarzyna Matejek Katarzyna Matejek

dodane 12.09.2019 17:56

17 placówek skupiających osoby niepełnosprawne, kilkadziesiąt warsztatów, ponad 400 uczestników. W Łazach niepełnosprawni dzielą się nawzajem swoimi umiejętnościami. I dobrym humorem.

Uczymy się wzajemnie od siebie. Ogólnopolskie Integracyjne Warsztaty Artystyczne. Dla osób, które cały rok są związane z jednym ośrodkiem terapeutycznym, warsztaty w Łazach to zarazem atrakcja, oni czekają na to cały rok - mówi Ewa Cyngiel. Katarzyna Matejek /Foto Gość

W Łazach odbywają się od 11 do 13 września XVII Ogólnopolskie Integracyjne Warsztaty Artystyczne. To miejsce, które – za sprawą koszalińskiego koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie – od lat przyciąga osoby z niepełnosprawnością intelektualną wraz z opiekunami. Przybywają, by zaprezentować swoje umiejętności i posiąść nowe. W tym pomagają im m.in. twórcy profesjonalni, zainspirowani wrażliwością tych osób oraz współpracujący z nimi na co dzień.
Impreza, która na samym początku – w roku 2001 – skupiała podopiecznych dwóch koszalińskich WTZ-ów, w ciągu 18 lat rozrosła się do wydarzenia ogólnopolskiego, liczącego ponad 400 uczestników. To podopieczni Warsztatów Terapii Zajęciowej, Domów Pomocy Społecznej, Środowiskowych Domów Samopomocy, Ośrodków Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczych, Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych oraz członkowie stowarzyszeń z całej Polski.

– Nasi goście prezentują tu swój dorobek oraz metody, którymi chcą się podzielić z innymi. Wszyscy wzajemnie się od siebie uczymy. A przy okazji miło spędzamy czas. Te dobre opinie roznoszą się pocztą pantoflową. Obecnie otrzymujemy tak wiele zgłoszeń, że ze względu na pojemność ośrodka Solaris, w którym przebywamy, dochodzimy do granic możliwości, jeśli chodzi o liczbę przyjmowanych uczestników – mówi organizatorka imprezy Ewa Cyngiel, kierownik WTZ 2 w Koszalinie.

Izabelę Bławat, terapeutę DPS w Zborowie i jej sześciu podopiecznych zainteresowało stoisko z techniką "ebru", czyli malowania na wodzie. – To coś nowego, nie spotkaliśmy się z czymś podobnym wcześniej. Spodobało się nam i chcemy to wprowadzić u siebie – mówi pani Izabela. Poszukiwanie nowości to według niej jedna z form terapii. – Mamy wiele różnorodnych zajęć w ośrodku, ale wiemy, że trzeba je wciąż urozmaicać. Co roku staramy się więc wprowadzać coś nowego.

W oko wpadła jej m.in. maszyna do wykrawania i wytłaczania wzorów z papieru. – Wcześniej zastanawialiśmy się nad zakupieniem podobnej, a tu możemy ją zobaczyć z bliska, przekonać się, jak się na takim sprzęcie pracuje i czy warto. Teraz już wiemy. Być może postaramy się o taki zakup.

Tę maszynę tnąco-wytłaczającą zaprezentowali podopieczni WTZ w Urzeczu. – Jesteśmy tu po raz pierwszy. Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ale jak zobaczyliśmy to wszystko, to zaniemówiliśmy – mówi ich opiekunka Anna Jagoda o mnóstwie stoisk, dobrej atmosferze i świetnej organizacji. – Zależy nam, żeby cały czas się doszkalać, a te warsztaty właśnie temu służą. Podglądamy więc innych i dajemy im podglądać nasze osiągnięcia. To bardzo pożyteczne.

Ale nie tylko o wymianę umiejętności chodzi. – Im dłużej organizujemy Warsztaty Artystyczne, tym bardziej zauważamy, że udaje się przy okazji osiągnąć coraz więcej celów. Jednym z głównych jest integracja tego środowiska z różnych placówek w Polsce. To także trening samodzielności, bo uczestnicy warsztatów wyjeżdżają na kilka dni z rodzinnych domów. To nie lada wyzwanie: tu muszą zadbać o siebie, także o takie proste czynności, jak zaścielenie łóżka, dysponowanie swoimi rzeczami, odnalezienie się w obcej sytuacji i przestrzeni, na której zgromadzonych jest mnóstwo ludzi.

Elżbieta Dziedzic z Sianowa z siostrzenicą Dorotą z zespołem Downa przyjeżdża na warsztaty od kilku lat. W czasie, kiedy pani Ela angażuje się w spotkanie jako wolontariusz, jej siostrzenica bierze udział w pokazach, warsztatach. Jest dobra zwłaszcza w robieniu stroików. – Tego typu zajęcia bardzo Dorotkę rozwijają i uczą dojrzałości, o czym świadczy fakt, że jest obecnie mieszkanką mieszkania wspomaganego w Koszalinie, a tam gotuje, sprząta, chodzi na różne imprezy w mieście. Jednym słowem: idzie do przodu – zaświadcza ciocia.

Wieczorami w Łazach nie można się było nudzić. Uczestnicy warsztatów obejrzeli wspólnie film – tegorocznego laureata Festiwalu Integracja Ty i Ja oraz wytańczyli się na dyskotece. Nie tylko wcześniej przygotowali się do niej fizycznie – podczas cieszących się bodaj największym powodzeniem warsztatów tanecznych, ale też wizualnie – o ich wygląd zadbali specjaliści od fryzur, makijażu, ubrania. – Propagujemy dbałość o wizerunek osoby niepełnosprawnej – wyjaśnia Ewa Cyngiel. – Korzystając z tych porad, oni stają się jakby trochę innymi ludźmi. Czują się dobrze w nowych stylizacjach, a niektóre pomysły wykorzystują potem w codziennym życiu.