Jak bazylika

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 47/2019

publikacja 21.11.2019 00:00

Choć Zaspy z nazwy są Wielkie, kościół, który tam powstał, jest niewielki. Wielkie okazały się za to serca mieszkańców, bo bez ich zaangażowania nic by się nie udało.

W dniu poświęcenia  nie wszyscy zdołali  wejść do środka. W dniu poświęcenia nie wszyscy zdołali wejść do środka.
ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

Historia powstawania tego kościoła jest krótka i niezwykła. Jego budowę rozpoczęto rok i miesiąc temu. W niedzielę 17 listopada bp Edward Dajczak uroczyście go poświęcił. Była to rzeczywiście pierwsza Eucharystia w tej świątyni.

Byle nie pusty

Zaspy Wielkie mają nieco ponad 150 mieszkańców, z których średnio 34 osoby chodzą w niedziele na Mszę św. Przez ostatnie 20 lat sprawowano ją w sali wiejskiej. Czy dla takiej wspólnoty opłaca się budować kościół? – To mała grupa, ale żywa i religijna. Powstał tu nawet zespół muzyczny, który uświetnia nasze uroczystości. Pomyślałem więc, że warto – mówi ks. Marek Cieślik, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Białogórzynie, do której należy filia w Zaspach Wielkich.

Witając biskupa oraz przybyłych na pierwszą Mszę św. mieszkańców i gości, ks. Cieślik zażartował: – Cieszę się, że możemy się spotkać w tej naszej... bazylice.

Być może jednak to wcale nie był żart. – Tam, gdzie jest Kościół żywy, tam mury tworzą tylko przestrzeń do tego, żeby ten Kościół mógł się spotkać. Taki jest sens wielkich katedr, bazylik i małych kościółków rozsianych po wsiach. Jeśli nie ma Kościoła żywego, to nawet niezwykle wartościowe architektonicznie miejsca pustoszeją. Obserwujemy to przecież w Europie – powiedział bp Edward Dajczak. – Mam nadzieję, że ta wspólnota będzie żyła, iż oprócz murów zostanie tu żywy Kościół – dodał.

Boży recykling

Skąd wziąć pieniądze na budowę kościoła w tak niewielkiej wspólnocie? – Sam nie wiem, jak to się udało – przyznaje proboszcz. – Byliśmy trochę przerażeni, bo to jednak inwestycja, ale podjęliśmy się, bo zawsze było to naszym marzeniem. Małymi krokami daliśmy radę – cieszy się Anna Jankowska.

Część środków zapewniła kuria, znaleźli się indywidualni sponsorzy, niektórzy ofiarowali materiały, jak choćby polbruk wyłożony przed świątynią. Nie zawiedli też sami parafianie. Robili ozdoby choinkowe i wielkanocne, które następnie sprzedawali. Dawali pieniądze, świadczyli pracę.

Wpadli też na nietypowy pomysł. Postanowili w swojej wiosce posprzątać. – Zrobiliśmy sobie sprzątanie świata i przy okazji wybudowaliśmy kościół – śmieje się Ewelina Jerenkiewicz. Konkretnie, chodzi o zbiórkę złomu. Szukano wszystkiego: starych pralek, garnków, gwoździ, puszek, części samochodowych. – Na podwórku zawsze coś od traktora się znajdzie – mówi Kazimierz Jerenkiewicz.

W ten sposób uzbierano ponad 15 tys. złotych. – Koszt całej inwestycji to 129 tys., a zatem zbiórka złomu to był poważny wkład – przyznaje proboszcz.

Na zawsze pierwszy

Kościół w Zaspach Wielkich jest pierwszą świątynią pw. św. Jana Pawła II w diecezji. – Choćby powstały następne, wy już zawsze będziecie pierwsi – powiedział bp Edward Dajczak.

Wezwanie wybrali sami parafianie w głosowaniu. Kościół otrzymał też odpowiedni wystrój związany z patronem. Oprócz obrazu w prezbiterium na ścianach znajdują się malowidła przedstawiające wybrane sceny z życia świętego, m.in. z jego pobytu w Koszalinie. Obrazy wykonała Katarzyna Kostrubiec. Pod nowym ołtarzem zostały też wmurowane relikwie patrona.