Pozwolić Bogu zwyciężać

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 12/2020

publikacja 19.03.2020 00:00

Pielgrzymkę pokutną na Górę Chełmską wypraszającą ustanie zagrożenia koronawirusem wsparł bp Krzysztof Włodarczyk.

▲	Pielgrzymi spotkali się na parkingu przy szpitalu i stąd przeszli ze świecami do maryjnego sanktuarium. ▲ Pielgrzymi spotkali się na parkingu przy szpitalu i stąd przeszli ze świecami do maryjnego sanktuarium.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Spontaniczna pielgrzymka pokutna, zainicjowana przez koszaliniankę Iwonę Tęczę, zgromadziła późnym wieczorem 11 marca u podnóża Góry Chełmskiej grupę 15 osób, które ze świecami w dłoniach i modlitwą różańcową na ustach ruszyły na Górę Chełmską, gdzie w sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej – już w większej, 30-osobowej grupie – sprawowano Mszę św., odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego, odśpiewano Apel Jasnogórski i suplikację. A to wszystko w duchowej łączności z tymi, którzy w różnych miejscach Polski podjęli o tej porze podobne inicjatywy.

Do koszalińskich pielgrzymów dołączyli bp Krzysztof Włodarczyk, ks. Kazimierz Klawczyński, kapelan sanktuarium, oraz ks. Piotr Kozłowski, wikariusz parafii pw. Ducha Świętego w Koszalinie.

Wróciłam na szlak

Inicjatorka pielgrzymki, Iwona Tęcza, od kilku dni odbywała tą trasą pielgrzymki pokutne, ale samotnie. – Był czas, że często chodziłam na Górę Chełmską w intencji wynagradzającej czy błagalnej. Kiedy zaczęłam wnikać w historię Góry Chełmskiej, dowiedziałam się, że już bł. Dorota z Mątowów wędrowała po tych pokutniczych szlakach, zresztą wielu ludzi, właśnie w pokucie, przybywało z miejsc odległych o tysiące kilometrów na naszą Górę Chełmską. To mnie bardzo poruszyło: mamy takie niezwykłe miejsce pokutne i warto to wykorzystać. Dlatego teraz wróciłam na ten szlak.

Głównym celem pielgrzymki pokutnej jest przebłaganie Boga za grzechy ludzi i prośba o oddalenie pandemii koronawirusa. Pani Iwonie brakowało wymiaru wspólnotowego jej pielgrzymowania. Stąd pomysł, by zaprosić innych. Zrobiła to, rozsyłając SMS-y. – Chciałam, żeby poszły ze mną chociaż dwie, trzy osoby. Mamy przecież za co wynagradzać Bogu, widzimy, co się dzieje na świecie.

Początkowo nie było odzewu. Ostatecznie dołączyli do niej inni, w tym również bp Krzysztof Włodarczyk.

– Cieszę się z tej oddolnej akcji, tym bardziej że początkowo myślałem, że będę mógł do niej dołączyć tylko duchowo. Dziś okazało się, że mogę być też osobiście – powiedział biskup. – To wielka radość, gdy ludzie z autentycznego poruszenia serca i kierując się wiarą, inicjują tego typu gesty modlitewne.

Biskup Włodarczyk zauważa, że na widok zagrożenia rodzi się w człowieku pytanie „do kogóż pójdziemy?”. Według hierarchy należy więc zachować roztropność w obliczu epidemii, jak również przestrzegać zaleceń właściwych służb, ale nie można przy tym, wpadając w panikę, porzucić tego, co najważniejsze. – Nie możemy chować się w lęku o życie, nie możemy schodzić z pola walki duchowej. W momencie takiego zagrożenia, w jakim się znajdujemy, modlitwa i pokuta są właśnie wejściem na pole walki, by pozwolić Bogu zwyciężać. On potrzebuje takich wojowników.

Już pora?

Potrzebę, by w czasie pandemii ludzie mogli gromadzić się w kościołach na modlitwie, wyraża jeden z pielgrzymów, pan Tomasz. Podobnie uważają panie Adriana i Marzena.

– Sama nie czuję się dziś najlepiej, doskwiera mi parę rzeczy, ale chcę iść za tych, którzy nie chodzą do Boga po pomoc. Chcę zanieść pod płaszcz Matki Bożej całe miasto – mówi pani Marzena.

– W tej trudnej sytuacji najważniejsza jest wiara w Boże miłosierdzie i zaufanie, że jeśli Bóg dopuszcza na nas jakieś rzeczy, to może dlatego, żeby nas obudzić. Może już pora, by zacząć zwracać się do Niego – mówi pani Adriana i cieszy się, że pielgrzymkę zwieńczy Eucharystia. To pierwsza, ale być może nie ostatnia taka pielgrzymka. Iwona Tęcza ma pragnienie, by pielgrzymki pokutne wpisały się na stałe w krajobraz duchowy Koszalina. – Może uda się spotykać na tym szlaku regularnie, na przykład w piątki – mówi.

– To jest potrzebne, bo wciąż jest wśród nas za mało pokuty. A przecież wiemy z historii Kościoła, że kiedy ludzie pokutowali, zakładali wory pokutne, posypywali głowy popiołem, to Bóg okazywał miłosierdzie.