Tylko jedno słowo: czekamy!

Ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 20/2020

publikacja 14.05.2020 00:00

Już 23 maja w bazylice kołobrzeskiej odbędą się święcenia prezbiteratu. Diecezja wzbogaci się o dwóch nowych kapłanów. Kim są przyszli neoprezbiterzy?

▲	Dk. Dawid Rak, Jastrowie. ▲ Dk. Dawid Rak, Jastrowie.
Zdjęcia ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

Ks. Wojciech Parfianowicz: Jak to się stało, że wybraliście drogę powołania kapłańskiego?

Dk. Krzysztof Szumilas: Przyjeżdżałem na rekolekcje do seminarium. Odkryłem, że taki był plan Pana Boga dla mnie. Ja się na niego po prostu zgodziłem. Zrozumiałem, że mój plan na życie to nie wszystko. Dk. Dawid Rak: Zawsze chciałem pomagać ludziom, być przy nich. Dlatego myśl o kapłaństwie była ze mną od dawna. Jednak po maturze poszedłem na studia politologiczne połączone z pracą socjalną. Później miałem plany założenia serwisu komputerowego, bo zawsze interesowałem się informatyką. Te plany nie wyszły i wróciła myśl o kapłaństwie. Pan Bóg w odpowiednim momencie zapukał, a ja postanowiłem odpowiedzieć.

Wstąpienie do seminarium nie musi oznaczać prostej drogi ku kapłaństwu. Bywa, że pojawiają się kryzysy. Mieliście takie momenty zawahania?

K.SZ.: Po dwóch latach formacji odszedłem i rozpocząłem studia z mojej ukochanej matematyki. Pojawił się w moim sercu jakiś niewyobrażalny smutek. Sądziłem, że kapłaństwo nie było dla mnie, że tę drogę ktoś mi wmówił. Popełniłem wtedy błąd, ponieważ przestałem się gorliwie modlić. Moja więź z Bogiem osłabła. Teraz wiem, że w takich momentach trzeba jeszcze bardziej do Niego przylgnąć. Jednak mimo wszystko decyzja o odejściu pomogła mi bardziej odkryć, że kapłaństwo jest moją drogą. D.R.: W seminarium odbywają się rekolekcje dla rodzin, przy których pomagają klerycy. Podczas takich rekolekcji odkryłem, że można też pięknie żyć w rodzinie. Kiedy zobaczyłem, jak ci ludzie walczyli o Pana Boga i o siebie nawzajem, to pomyślałem, że też bym tak chciał. Szybko zrozumiałem jednak, że można być pięknie przy rodzinach także jako kapłan. Nie myślałem więc, żeby odejść, ale w pewnym momencie wiedziałem, że jeszcze nie byłem gotowy na kapłaństwo, dlatego poszedłem na roczny urlop dziekański. Wtedy moje powołanie ugruntowało się.

Niedługo rozpoczynacie pracę w diecezji. Macie już jakieś plany na pierwsze miesiące posługi? Jest coś, czego się obawiacie?

K.SZ.: Nie mam wielkich planów. Przy ustalaniu święceń i prymicji przekonałem się, że wszystko może zmienić się w jednym momencie. Obawy oczywiście są, ponieważ znajdujemy się w trudnej sytuacji. Jest mniej ludzi w kościele, a nauczanie w szkole może nadal będzie zdalne, kiedy rozpocznę pracę katechetyczną. W czasie formacji nauczyłem się jednak, że czasami boimy się na wyrost. Oddaję to wszystko Panu Bogu. Skoro On chce, żebym poszedł w kapłaństwo w takim świecie, jaki jest dzisiaj, to On się o mnie zatroszczy. D.R.: Planuję uczyć się bycia księdzem. Co do obaw, pewnie mają je też ludzie wstępujący w związek małżeński. W pewnym sensie czeka nas jakaś niewiadoma. Mam natomiast ogromne zaufanie do Pana Boga. Wiem, że On będzie ze mną.

Kapłaństwo nie ma dziś dobrej prasy. Nie zniechęca was to?

K.SZ.: Ja w swoim życiu w większości przypadków doświadczyłem bardzo pozytywnego obrazu kapłaństwa. To te przykłady mnie niosą. D.R.: Mam podobne doświadczenia. Nawet kiedy spotykałem kapłanów wypalonych czy jakoś osłabionych, to motywowało mnie to do jeszcze gorliwszej pracy nad sobą. I

dziecie do pracy w diecezji, w której wskaźniki religijności są dość niskie. Co macie do powiedzenia tym, którzy już pożegnali się z Kościołem?

K.SZ.: Widzę, jak wielu ludzi się zmaga. Może są poranieni, bo Kościół nie jest idealny, bo tworzą go grzesznicy. Wierzę, że kiedyś wrócą, bo w Kościele jest zbawienie. Mam więc do nich tylko jedno słowo: czekamy! D.R.: Jan Paweł II lubił zdanie z Ewangelii św. Jana: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Ta prawda jest w Kościele.•

Prośba o modlitwę

Na tydzień przed święceniami kandydaci udają się na rekolekcje, aby kilka ostatnich dni razem z ojcem duchownym spędzić w odosobnieniu. Nie jest to czas na podjęcie decyzji, bo ta zapadła dużo wcześniej. Rekolekcje przed święceniami potrzebne są, aby zebrać myśli, wyciszyć się i pomyśleć o tym, co w tym momencie jest najważniejsze. Diakoni proszą o modlitwę!