Bez rozpraszającej oprawy, bliżej Jezusa

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 23/2020

publikacja 04.06.2020 00:00

Koronawirus pokrzyżował również plany pierwszokomunijne. Choć nie można organizować uroczystości grupowych, jest możliwość przeżycia I Komunii Świętej indywidualnie. Z tej furtki skorzystały dzieci w Barwicach.

	Z możliwości rodzinnej ceremonii skorzystało kilkoro barwickich parafian. Z możliwości rodzinnej ceremonii skorzystało kilkoro barwickich parafian.
ks. Piotr Śmiechura

W tę niedzielę w barwickim kościele majowa uroczystość odbyła się zgodnie z planem. Tyle że do ołtarza Pańskiego przystąpiło czworo dzieci, a nie ponad pół setki. Dzień wcześniej po raz pierwszy sakrament przyjęła piątka małych parafian. Towarzyszyli im jedynie rodzice, chrzestni i najbliżsi. – Wyjątkowo, wzruszająco, bardzo osobiście – chwalą dorośli.

Nie czekać do jesieni

Uroczystości pierwszokomunijne, do których się przyzwyczailiśmy, na pewno nie odbędą się w naszych kościołach tej wiosny. Realne terminy przypadają na jesień. Dla niektórych rodziców i dzieci to jednak zbyt odległy termin. Nie chcą czekać. – Wiktoria jest wprawdzie w drugiej klasie, ale już bardzo chciała przyjąć Pana Jezusa. Widząc, jak bardzo jej zależy, nie chcieliśmy przekładać wydarzenia na jesień – tłumaczy swoją decyzję Anita Bujak, mama dziewczynki. Razem z Wiktorią w niedzielę alby założyli też jej kuzyni Maciek i Damian oraz koleżanka Zosia. – Córka bardzo czekała, skreślała dni w kalendarzu. Nie przeszkadzało jej zupełnie, że nie wszyscy najbliżsi będą razem z nią, że dziadkowie nie będą mogli przyjechać, że porozmawia z nimi jedynie przez telefon – dodaje Anna Bilińska, mama Zosi.

Kameralna uroczystość to alternatywa, którą zaproponował przygotowującym się do sakramentu dzieciom proboszcz barwickiej parafii. – Mówiąc rodzicom, że I Komunia Święta zostaje przeniesiona na październik, poinformowałem ich również, że jeśli któreś z dzieci jest przygotowane i ma pragnienie, to ja nie stanę im na drodze do przyjęcia Pana Jezusa teraz. Tym bardziej że to wynika bardziej z wygodnego zwyczaju, żeby dzieci szły do sakramentu wszystkie razem w trzeciej klasie niż z rzeczywistej konieczności – przyznaje ks. Tomasz Jaskółka.

Indywidualne spotkanie z Jezusem

Bezpośrednie przygotowanie miało swoją ujmującą specyfikę. Nie potrzeba było wielogodzinnych prób i tłumaczeń. – Spotkaliśmy się raz, żeby technicznie opowiedzieć dzieciom, co się będzie działo, dlaczego mają być w maseczkach. Potem widziałem, jak bardzo przeżywały odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. A „normalnej” spowiedzi będą się musiały dopiero nauczyć. Ze względów sanitarnych pierwszy raz przystąpiły do sakramentu pokuty i pojednania, nie klęcząc przy konfesjonale, ale w zakrystii, w maseczkach – opowiada duszpasterz.

Organizacja wydarzenia wymuszona sytuacją wprawdzie wymagała nieco więcej czasu, ale rodzice widzą korzyści w kameralnej formie przystępowania do sakramentu. – Kiedy znika wielka oprawa i nierzadko rywalizacja – głównie między rodzicami – większa jest szansa na to, żeby dziecko lepiej zrozumiało, co się przed chwilą wydarzyło. Jeszcze bardziej koncentruje się na Jezusie – mówi Anita Bujak. – Nieczęsto też zdarza się, żeby ksiądz miał możliwość zwracania się do każdego z przystępujących do sakramentu po imieniu. To jeszcze bardziej uświadamia dzieciom ich indywidualne spotkanie z Jezusem – dodaje Anna Bilińska.

Czy ta forma przystępowania do stołu Pańskiego, obok tradycyjnej, grupowej, na stałe wpisze się w zwyczaj barwickiej wspólnoty – jeszcze nie wiadomo. Proboszcz nie wyklucza takiej możliwości. – Wszystko zależy od indywidualnego przypadku, od przygotowania dziecka i woli rodziców – zaznacza i dodaje, że kolejna piątka małych barwiczan przygotowuje się do rodzinnej I Komunii Świętej w czerwcu.