Dni krzyżowe

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 23/2020

publikacja 04.06.2020 00:00

W krótkiej procesji do krzyża mieszkańcy miasta zanosili prośby do Boga, by błogosławił urodzajnymi plonami i zachował świat od głodu.

Czaplineccy wierni prosili o urodzaje. Czaplineccy wierni prosili o urodzaje.
Karolina Pawłowska /Foto Gość

Zgodnie z wielowiekową tradycją trzy dni poprzedzające uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego obchodzone były w Polsce jako dni krzyżowe. Są to dni błagalnej modlitwy o urodzaj i zachowanie od klęsk żywiołowych.

Wskrzesić to, co zaginęło

Dziś, jak się wydaje, zwyczaj ten w diecezji niemal całkiem zanikł lub nie został przywieziony wraz z osadnikami z innych regionów kraju. Niewiele jest parafii, które podtrzymują tradycję procesji w dni krzyżowe. Jedną z nich jest czaplinecka wspólnota, w której posługują księża salezjanie. – Tutaj tradycja dni krzyżowych chyba została na jakiś czas zapomniana. Wiemy, że pojawiła się w czaplineckiej parafii po wojnie i długo była kontynuowana. Nawet do lat 80. ubiegłego wieku. Potem zniknęła. Chcemy ją odrodzić – mówi ks. Mateusz Macinkiewicz SDB z czaplineckiej parafii Trójcy Świętej.

Z jej przywrócenia cieszy się Janina Obuchowska, współpracownica salezjańska. – Pochodzę ze wsi, z pobliskiej Niwki. Wiem dobrze, jak ciężka i ważna jest praca na roli. Trzeba, żebyśmy się w tych intencjach modlili – uważa kobieta, jedna z kilkunastu osób, które wzięły udział w dniach krzyżowych.

Starodawny zwyczaj

Obchód dni krzyżowych zapoczątkował w Galii ok. roku 470 biskup diecezji Vienne – Mamert, w związku z klęskami nieurodzaju, trzęsieniami ziemi i wojnami. Modlono się wówczas, idąc w procesji z głównego kościoła do innych świątyń, kaplic i krzyży przydrożnych. Od IX w. śpiewano podczas procesji Litanię do Wszystkich Świętych. W średniowieczu w takich procesjach brali udział także królowie, magnaci i miejskie władze – wszyscy odziani w stroje pokutne. Niekiedy uczestnicy procesji posypywani byli poświęconym popiołem. Obecnie dni krzyżowe nazywane są dniami modlitw o dobre urodzaje i za kraje głodujące. Poleca się też organizowanie procesji błagalnych.

W ręku Boga

W Czaplinku od poniedziałku do środy po wieczornej Mszy św. wierni wędrowali ze śpiewem między dwiema miejskimi świątyniami. Nie jest to długa procesja, bo oba kościoły położone w śródmieściu dzieli zaledwie kilkaset metrów. Nie o długość marszruty jednak chodzi w tym nabożeństwie. Proszono o dobre zbiory i modlono się za głodujących. – To również wyraz naszego zaufania Panu Bogu. Składamy w Jego ręce wszystko, całe nasze życie. Możemy Mu ofiarowywać nie tylko nasze modlitwy, także codzienne sprawy, pracę, opiekę nad rodziną, pomoc bliźniemu, nasze kłopoty i radości. Ale też w zaufaniu wołamy do Niego, by towarzyszył nam w codziennych sprawach, by o nas dbał i troszczył się. On nam zaufał, składając w nasze ręce swoją młość, swojego Syna, my w ufności przychodzimy z naszymi prośbami do Niego – mówi salezjanin.