Kaszubi na Świętej Górze

Karolina Pawłowska

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 26/2020

publikacja 25.06.2020 00:00

Nie zawiedli. Przyjechali, żeby uczcić Panią Pomorza. Choć dużo skromniej niż w poprzednich latach, bez procesji i tańczących obrazów, ale z gorącą wiarą.

▲	Świętowanie to także okazja do zaprezentowania lokalnych zwyczajów i kultury. ▲ Świętowanie to także okazja do zaprezentowania lokalnych zwyczajów i kultury.
Karolina Pawłowska /Foto Gość

Odbywające się od sześciu lat polanowskie odpusty nawiązują do tradycji kaszubskiego Pomorza. – Jesteśmy w centrum historycznej Kaszubszczyzny – powtarza niestrudzenie o. Janusz Jędryszek. – Kaszuby ciągnęły się od Gdańska do bram Rostoku – dodaje, cytując słowa kaszubskiego hymnu, wyrytego na jednym z pamiątkowych głazów umieszczonych na Świętej Górze.

Tradycja to duma

Do tej prawdy gospodarzowi franciszkańskiej pustelni udało się przekonać nie tylko miejscowych. – Tak, dla Kaszubów jest to już oczywiste. Czujemy się tu u siebie, dlatego wracamy – przyznaje ze śmiechem Ida Czaja, która na kaszubski odpust przyjeżdża z Brodnicy Górnej każdego roku.

– W poprzednich latach tańczyliśmy tutaj z obrazem. Teraz, z powodu pandemii, obraz został w kolegiacie w Kartuzach, ale nas nie mogło zabraknąć – kiwają głowami Elżbieta Kowalewska i Weronika Wenta. Przyznają, że dla nich zakładanie pięknie haftowanych strojów i podtrzymywanie rodzinnych tradycji to powód do dumy. Cieszą się, że powoli tworzy się moda na wracanie do korzeni. – Dawniej rodzina w Warszawie strofowała, kiedy wymknęło się np. kaszubskie „jo”, bo to od razu słychać, że się przyjechało z prowincji. Teraz proszą, żebym coś po kaszubsku powiedziała, bo takie odkrywanie korzeni staje się modne. Ale to dobra moda – śmieje się pani Ela.

Wybór serca

Ida Czaja pochodzi z rodziny, w której tradycje się kultywowało. – Moja dusza jest przecięta na pół: jestem Kaszubką i Polką. W tych dwóch kulturach od urodzenia się wychowywałam. I tak z mężem, który jest Kaszubą, wychowaliśmy nasze dzieci. Umieją mówić po kaszubsku, tradycje mają wszczepione – nawet jeśli nie są teraz jakoś specjalnie zachwyceni naszą kulturą, mają dobry fundament, do którego będą mogli kiedyś wrócić. A my czekamy na wnuki, którym będziemy mogli przekazywać to, co mamy najcenniejszego – uśmiecha się ciepło. Jest nauczycielką i przyznaje, że zachęcanie młodych do odkrywania korzeni nie jest proste. – Muszę trochę nawymyślać: zachęcić tańcem, śpiewem, zabawą. Pokutuje wciąż wszczepione Kaszubom przez komunistów poczucie bycia kimś gorszym. Ale bardzo wiele osób, nie tylko Kaszubów, jest w stanie pokochać naszą kulturę. Mówimy o nich: Kaszub z wyboru, z serca, nie z urodzenia – przyznaje.

Kaszubi na Świętej Górze modlą się w swoim języku. Po kaszubsku odmawiają Różaniec, słuchają kaszubskiego kazania, które wygłosił ks. Leszek Jażdżewski, duszpasterz środowisk kaszubskich z Gdańska. Ale nie tylko dla Kaszubów są odpusty na Świętej Górze. – Te odpusty są dla wszystkich Pomorzan, żeby czerpać z historii i kultury ludności słowiańskiej, zamieszkującej te tereny przed germanizacją. Potem, systematycznie spychana na wschód, zachowała się ona tam, gdzie ostał się Kościół katolicki. Wraz z jego powrotem na Pomorze Środkowe i Zachodnie niech wraca i kaszubszczyzna, pierwotna kultura pomorska – dodaje o. Jędryszek.