Niezwykłe znalezisko dotyczące Skrzatusza

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 34/2020

publikacja 20.08.2020 00:00

Zapiski z 1640 roku potwierdzają słuszność określania skrzatuskiej piety mianem łaskami słynącej. Ludzie od wieków doświadczali tam wstawiennictwa Matki Bożej.

Fragment oryginalnego tekstu sprawozdania z badań komisji teologicznej z 1640 roku. Fragment oryginalnego tekstu sprawozdania z badań komisji teologicznej z 1640 roku.
ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

W Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu zachowały się sprawozdania z badań komisji teologicznej wysłanej w 1640 roku do Skrzatusza w celu zweryfikowania informacji o dziejących się tam cudach. Dotychczas opieraliśmy się jedynie na kronice ks. Andrzeja Delerdta, skrzatuskiego wikariusza z drugiej połowy XVIII wieku.

Po nitce do kłębka

Do dokumentów dotarł ks. dr Tadeusz Ceynowa, dyrektor Archiwum Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. – O komisji wspomina w swoich publikacjach dotyczących archidiecezji poznańskiej historyk ks. Józef Nowacki. Postanowiłem więc sprawdzić, czy zachowały się jakieś ślady z jej badań – mówi ks. Ceynowa.

Okazało się, że sprawozdanie z badania znajduje się wciąż w poznańskim archiwum, Skrzatusz należał bowiem wtedy do tej diecezji. Jak można przeczytać w odnalezionych tekstach, komisję do Skrzatusza wysłał Jan Branecki. Był on wtedy administratorem biskupstwa poznańskiego, a później biskupem pomocniczym. Wcześniej pracował także jako sekretarz króla Władysława IV Wazy. Warto wspomnieć, że w czasie potopu szwedzkiego w roku 1655 bp Jan Branecki został rozstrzelany przez Szwedów w katedrze poznańskiej, ponieważ sprzeciwił się próbie odprawienia w niej nabożeństwa luterańskiego.

Świadectwa sprzed wieków

Przybyła do Skrzatusza komisja przesłuchała pod przysięgą kilka osób, m.in. księdza i sołtysa, a także samych uzdrowionych.

– Ludzie opowiadają komisji, na co byli chorzy i w jaki sposób zostali uzdrowieni za wstawiennictwem Matki Bożej. W dokumencie opisanych jest kilka takich przypadków, najczęściej osób z samego Skrzatusza, ale nie tylko – mówi ks. Ceynowa.

Dokumenty sporządzone pismem odręcznym po łacinie wstępnie przetłumaczył ks. dr Jarosław Kwiecień, rektor WSD, wykładowca m.in. języka łacińskiego.

Możemy w nich znaleźć m.in. takie świadectwo: „Pan Piotr Rawecki, wicestarosta wałecki, po złożeniu osobistej przysięgi przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, zaświadczył, że był dotknięty w wyżej wspomnianym czasie przed rokiem bardzo poważnym bólem stóp (nóg) oraz że cierpiał na to właśnie bez przerwy przez kilka tygodni, że w końcu złożył ślub do kościoła skrzatuskiego, po wypełnieniu którego, gdy coraz bardziej i bardziej jego choroba pogłębiła się w kościele, a ból stawał się silniejszy, w końcu u wyjścia (w drzwiach) świątyni natychmiast został uwolniony od wszelkiego bólu i na znak odzyskanego zdrowia, odrzucił laskę, którą się podpierał oraz zdrów i radosny przyszedł do gościńca”.

W innym miejscu czytamy: „Czcigodny Pan Dziekan, Komisarz Czarnkowski, z ręką na sercu zaświadczył, że cierpiał przez jeden tydzień na poważną chorobę, to znaczy na ból głowy i że dla uwolnienia, błagając Najświętszą Pannę, złożył ślub do kościoła skrzatuskiego i że po jego wypełnieniu, gdy odprawiał tam Mszę świętą, w trakcie samego introitu poczuł w głowie jakiś trzask i natychmiast wyzdrowiał”.

Cenny ślad

Ks. dr Tadeusz Ceynowa uważa, że sprawozdanie z badań komisji jest wartościowym dokumentem: – Po pierwsze potwierdza on to, co ponad 100 lat później pisze ks. Andrzej Delerdt w swojej kronice, tzn. że pieta przybyła do Skrzatusza z Mielęcina.

Dokument pokazuje też, że już od samego początku w Skrzatuszu działy się rzeczy trudno wytłumaczalne z punktu widzenia ówczesnej wiedzy naukowej. Ludzie twierdzili, że doznają tam nadzwyczajnych łask.

– Chciałbym, aby w „Rocznikach Skrzatuskich” ukazała się na ten temat publikacja – dodaje dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Koszalinie.