Łączy nas poszukiwanie Boga

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 41/2020

publikacja 08.10.2020 00:00

Od półtora roku w Koszalinie działa oaza dorosłych. Skupia zarówno byłych oazowiczów, jak i nowicjuszy.

▲	Grupa zaprasza na spotkania do domu parafialnego przy kościele św. Wojciecha w Koszalinie. ▲ Grupa zaprasza na spotkania do domu parafialnego przy kościele św. Wojciecha w Koszalinie.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Dorośli byli oazowicze długo czekali na możliwość kontynuowania formacji w Ruchu Światło−Życie. Ci, którzy założyli rodziny, mogli to realizować w Domowym Kościele, rodzinnej gałęzi ruchu. A co, jeśli nie weszli w związki małżeńskie lub weszli, lecz współmałżonek nie widział się w oazie? W Koszalinie dla takich osób powstała oaza dorosłych.

To pierwsza taka grupa w diecezji. Działa od półtora roku w parafii pw. św. Wojciecha. Skupia kilkanaście osób, zarówno byłych oazowiczów, jak i tych, którzy wcześniej nie byli członkami żadnej grupy duszpasterskiej. Ich moderatorem jest ks. Dariusz Wypych, dyrektor Wydziału Katechetycznego kurii. Spotkania – a składają się na nie konferencje, modlitwa, dyskusja, niekiedy celebracja – odbywają się raz na dwa tygodnie w salce parafialnej. Przed wakacjami grupa wzięła udział w weekendowych rekolekcjach w Lipiu.

Oaza dorosłych nie ma określonego schematu formacji, korzysta z doświadczeń podobnych grup w Polsce i z materiałów Ruchu, w tym z tzw. formacji permanentnej przygotowywanej dla osób, które przeszły wszystkie stopnie oazy. Tematem dotychczasowych spotkań były: postać Niepokalanej, wiara, Kościół, Ruch Światło−Życie.

Deklaracja wiary

Pomysłodawcą koszalińskiej oazy dorosłych jest Krystian Koszowski, który 20 lat temu należał do oazy młodzieżowej, a po zakończeniu formacji przez jakiś czas wspierał ją jako animator spotkań i członek diakonii. Wiele lat szukał miejsca dla takich osób jak on. – Cieszę się, że grupa powstała. Porusza mnie otwartość osób, które do nas dołączyły, oraz to, że mimo swoich codziennych zajęć, pracy zawodowej, chcą przychodzić i rozwijać się duchowo – powiedział. I nawet jeśli tematy powracają – wszak grupa zaczyna formację oazową od zera – to pana Krystiana buduje bogactwo Kościoła, z którego można czerpać bez końca. – Dla mnie takim skarbem jest szczególnie postać założyciela oazy ks. Franciszka Blachnickiego – stwierdza.

Ksiądz Wypych zaznacza, że przystąpienie do grupy dla wielu osób było swoistą deklaracją wiary. – Szczególnie dla tych, które do tej pory nie były w żadnej wspólnocie, a miały pragnienie wzrastania w wierze. I to jest naszym celem: stałe pogłębianie relacji z Jezusem – powiedział moderator. Jak dodaje, pierwsze pół roku grupa poświęciła na modlitwę i rozeznanie, jaki sposób jej funkcjonowania byłby najlepszy, co było o tyle ważne, że nie istnieją formalne wytyczne dla oazy dorosłych. – Jeśli dzieło pochodzi od Boga, to ma ono potencjał rozwijania się w trakcie funkcjonowania – mówi ks. Wypych. – Dostosowujemy formację do warunków życia uczestników.

Ubiegłoroczna formacja, skupiona wokół Maryi Niepokalanej, odpowiadała zerowemu stopniowi oazy. W czerwcu grupa odbyła weekendowe rekolekcje w Lipiu. 24 września jej członkowie wzięli udział w obrzędzie wstąpienia do deuterokatechumenatu i podjęli formację 10 kroków ku dojrzałości chrześcijańskiej.

Do świtu

Ta pierwsza, maryjna formacja, stała się umocnieniem dla pani Małgorzaty, która po raz pierwszy znalazła się w grupie duszpasterskiej. Ten temat pomógł jej się odnaleźć w nieznanym środowisku. Dla pani Kamili, która w pewnym momencie życia spostrzegła, że doszła do muru i nie idzie już do przodu, nowa grupa stała się miejscem, jakiego poszukiwała: środowiska, w którym nie musi się wstydzić wiary, przeciwnie – może mówić o swoich poglądach bez narażenia się na wyśmianie.

W oazie dorosłych obie znalazły odpowiedź Boga na ich pragnienia. – W codzienności bywamy ślepi na Boże podpowiedzi. To, że inni dzielą się nimi z nami, poszerza nasze spojrzenie – stwierdza pani Kamila. – Mnie takie świadectwo buduje, widzę wtedy więcej, słyszę więcej, rozumiem więcej.

Jak dodaje, poszukiwanie Boga odbywa się również w ludziach. Przekonała się o tym w Lipiu podczas rozmów do białego rana o Bogu, życiu, powołaniu. – Nie byłam w oazie za młodu, ale dzięki tym spotkaniom poczułam się młoda duchem – śmieje się.

Pani Małgorzata docenia rolę integracji grupowej, w czym pomocna okazała się nawet gra planszowa. Ta, którą wygrała podczas wspólnych zmagań w Lipiu, „Cytadela”, dała jej jeszcze inną, większą przyjemność – poznania ludzi od innej, nieznanej dotąd strony. – Uzupełniamy się na różny sposób, ale łączy nas jedno: wiara i poszukiwanie Boga.