Na serio traktował zakon i Kościół

Katarzyna Matejek

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 43/2020

publikacja 22.10.2020 00:00

W Darłowie pożegnano franciszkanina o. Janusza Marię Szypulskiego, miłośnika i rycerza Maryi Niepokalanej.

Msza św. pogrzebowa w intencji śp. o. Szypulskiego. Msza św. pogrzebowa w intencji śp. o. Szypulskiego.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

W kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Darłowie 13 października na pogrzebie zmarłego 11 dni wcześniej o. Janusza Marii Szypulskiego zgromadziła się jego rodzina, przybyli współbracia z klasztorów w Polsce, rycerze Niepokalanej ze sztandarami, a także burmistrz Darłowa Arkadiusz Klimowicz z małżonką.

Uroczystości pożegnalne w kościele rozpoczęły się modlitwą różańcową. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył minister prowincji franciszkanów konwentualnych w Gdańsku o. Wojciech Kulig OFM Conv.

Radosny i Boży

Ojciec Janusz Maria Szypulski zmarł w wieku 64 lat, kilkanaście tygodni po tym, jak decyzją przełożonych został skierowały do posługi w rodzinnym Darłowie, po latach pracy duszpasterskiej w Ostródzie, Gdańsku, Gnieźnie, Olsztynie, Gdyni, Elblągu. Jak zaświadczył potem w kazaniu okolicznościowym prowincjał, z tych przenosin do Darłowa o. Szypulski bardzo się cieszył, szczególnie ze względu na mieszkającą tu mamę. – Darłowo okazało się miejscem zakończenia jego ziemskiego życia. Ale też miejscem wkroczenia w życie nowe, w wieczność – zauważył o. Kulig.

Na początku homilii kapłan przyznał, że wieść o śmierci o. Szypulskiego wzbudziła w wielu osobach ból, lęk, ale i złość. Jak informowali wcześniej darłowscy franciszkanie, pod koniec września stwierdzono u o. Janusza zakażenie COVID-19. – Jego śmierć nastąpiła bardzo szybko i nikt z nas nie był na nią przygotowany – powiedział prowincjał i wspomniał rozmowę telefoniczną z chorym dwa dni przed jego śmiercią. – Ojciec Janusz był wtedy w izolacji, ale w jego głosie nie było słychać przerażenia. Mówił, że objawy są widoczne, ale nie uciążliwe. W czwartek poczuł się gorzej, dlatego został zabrany do szpitala. W piątek o 21.30 zakończył swoje ziemskie pielgrzymowanie.

Prowincjał ukazał swojego brata w zakonie jako człowieka radosnego, po Bożemu patrzącego na otaczającą go rzeczywistość. – Na serio traktował zakon i Kościół. Przejmował się tym, co działo się wokół niego. I nie do końca przejmował się sobą, skupiając się bardziej na innych ludziach i na powierzonych mu zadaniach.

Jak św. Maksymilian

Ojciec Kulig wskazał duchowy związek śp. o. Szypulskiego z Maryją Niepokalaną. Jak poinformował na wstępie liturgii o. Piotr Kurek, sekretarz prowincji – szczególne zamiłowanie do duchowości maryjnej o. Janusza dało się zaobserwować u niego już na wczesnym etapie życia zakonnego, a potem zaowocowało to jego zaangażowaniem w Rycerstwo Niepokalanej, zaś w 2008 roku – powierzeniem mu urzędu asystenta ds. Rycerstwa Niepokalanej. Pełnił go przez dwie kadencje.

– Rycerz Maryi, zakochany w Niej na dobre i na złe – opisywał w homilii o. Kulig. – Odważę się powiedzieć: w tej miłości do Niepokalanej być może doganiał św. Maksymiliana Kolbego.

Rolę Niepokalanej darłowski zakonnik podkreślał w nauczaniu: zachęcał do naśladowania św. Maksymiliana, pobudzał do myślenia na temat umiejętności dziękowania za łaski, motywował do zastanawiania się nad sensem dzieł Bożych. Jak wspomina jedna z sióstr rycerek – kiedy o. Szypulski mówił o Maryi, oczy mu się świeciły.

Przykładem owocności jego pracy duszpasterskiej jest parafia św. Maksymiliana Kolbego w Słupsku, w której, jak zaświadcza o. Kulig, po wygłoszonych przez o. Szypulskiego rekolekcjach adwentowych zawiązała się 200-osobowa grupa Rycerstwa Niepokalanej.

Prezes Narodowy Stowarzyszenia Rycerstwo Niepokalanej w Polsce o. Stanisław Piętka podziękował na zakończenie Mszy św. za dar życia św. o. Janusza Szypulskiego. – Ojciec Janusz już jako kleryk gorliwie angażował się w dzieło Rycerstwa Niepokalanej – w ośrodku w Niepokalanowie-Lasku i w kole seminaryjnym w Łodzi-Łagiewnikach, a potem wszędzie tam, gdzie go Opatrzność Boża posyłała – zaświadczył zakonnik.

Po Eucharystii św. kondukt pogrzebowy ruszył ulicami Darłowa na cmentarz, gdzie pochowano zmarłego franciszkanina.