Świąteczna arytmetyka

red.

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 52-53/2020

publikacja 24.12.2020 00:00

Mieszkańcy gminy Karlino odkryli, że dzieląc się – mnożą. Za ich sprawą od kilku lat na stołach samotnych sąsiadów pojawiają się domowe smakołyki.

▲	Lukrowaną Gwiazdką obdarowanych zostanie ponad 40 samotnych osób. ▲ Lukrowaną Gwiazdką obdarowanych zostanie ponad 40 samotnych osób.
Karolina Pawłowska /Foto Gość

W kuchni pani Bożeny przed świętami zawsze dużo się dzieje. Powstają tu dania, których nie powstydziliby się najlepsi szefowie kuchni. – Zawsze obiecuję sobie, że przygotuję wszystkiego po troszeczkę, a potem okazuje się, że i tak wyszło za dużo – śmieje się kobieta. Ma też świadomość, że nie dla wszystkich święta będą tak obfite i równie radosne. Dlatego nie trzeba jej przekonywać do udziału w Lukrowanej Gwiazdce. Co roku w przeddzień Wigilii dostarcza wolontariuszom część z przygotowanych przez siebie smakołyków.

Takich osób jak pani Bożena jest w gminie Karlino więcej. Dzięki nim udaje się sprawić choć trochę radości tym, dla których bożonarodzeniowe świętowanie wcale nie jest radosne. – To bardziej dzielenie się sercem niż jedzeniem. Kawałek ciasta czy kilka pierogów nie nakarmią głodnych, ale mogą zaspokoić inny głód: bliskości, życzliwości, poczucia, że jest się dla kogoś ważnym – wyjaśnia Karolina Pawłowska, nasza redakcyjna koleżanka, która kilka lat temu zainicjowała wśród sąsiadów akcję Lukrowana Gwiazdka. Do udziału zaprosiła przyjaciół i znajomych. Wspólnymi siłami przygotowali niespodzianki dla kilkunastu osób.

W ubiegłym roku w wydarzenie włączyli się włodarze Karlina, miejskie instytucje, Koła Gospodyń Wiejskich, lokalni restauratorzy. Dzięki temu wolontariusze w wigilijny poranek zastukają do ponad 40 drzwi. – Nie brakuje osób samotnych, potrzebujących wsparcia, osób niezaradnych, podopiecznych opieki społecznej, dla których święta są trudnym czasem. Chcemy do nich dotrzeć i w ten symboliczny sposób pokazać, że nie są obojętni całemu światu. Ten rok jest szczególny. Brakuje nam normalnych, ludzkich kontaktów, życzliwości okazywanej na co dzień, spotkań, dlatego tym bardziej zależy nam, żeby – z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa – dotrzeć do tych, którym jest jeszcze trudniej – mówi Piotr Woś, zastępca karlińskiego burmistrza.

Wystarczy trochę serca

Chętni do dzielenia się świętami swoje potrawy przynoszą w przeddzień Wigilii do Karlińskiego Ośrodka Kultury albo czekają na wolontariusza, który odbierze od nich przygotowane pyszności. – W naszej akcji nie trzeba więc nawet wychodzić z domu. Wystarczy ukroić kawałek chleba i się nim z potrzebującymi podzielić – przyznaje Joanna Pałka ze Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Domacyńskiego Ośrodka Spotkań, która objeżdża zgłaszające udział w wydarzeniu gospodarstwa w kilku wsiach. Przyznaje, że chętnych do tego typu pomocy nie brakuje. – A nawet jest ich coraz więcej. Zaletą akcji jest to, że do jej udziału wystarczy trochę własnej pracy, trochę serca. Po prostu podzielić się tym, co przygotowujemy na własne wigilijne stoły – dodaje.

Losy tegorocznej akcji ważyły się niemal do ostatniej chwili. – Długo zastanawialiśmy się, czy jesteśmy w stanie przeprowadzić akcję bezpiecznie, jakie środki zapobiegawcze powinniśmy zastosować, żeby nie narażać ani obdarowujących, ani obdarowywanych, ani wolontariuszy. Dopiero wtedy podjęliśmy wspólnie decyzję, że możemy działać – przyznaje K. Pawłowska. Na tę wiadomość czekały m.in. panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Kowańcza, specjalistki od lepienia pierogów, ale i mieszkańcy gminy. Rozdzwoniły się telefony z deklaracjami: ciasta, barszcz, śledzie, pierogi.

Burmistrzowskie pierogi

Pierogi to też domena karlińskich włodarzy. W ubiegłym roku, razem z ks. Grzegorzem Jagodzińskim, mierzyńskim proboszczem, pod okiem Koła Gospodyń Wiejskich z Mierzyna, uczyli się, jak fachowo lepić. – Praktyki zaliczone, sprawność zdobyta – śmieje się Piotr Woś. W tym roku wspólne lepienie pierogów nie jest możliwe. Ale razem z burmistrzem Waldemarem Miśką stawi się w wigilijny poranek, żeby przygotowane paczki rozwieźć adresatom.

Wolontariuszami są też pracownicy opieki społecznej, którzy – choć zajmują się pomaganiem zawodowo – nie szczędzą też swojego wolnego czasu innym. – To niewielkie, za to bardzo przyjemne poświęcenie – przyznaje Anna Wysocka z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Karlinie. – Każda pomoc jest potrzebna, zwłaszcza w okresie świątecznym. W tej akcji szczególnie skupiamy się na osobach samotnych i niezaradnych, które same nie przygotują sobie świątecznych przysmaków. Zajmując się tymi osobami na co dzień, wiemy, jakie znaczenie mają nawet takie niewielkie gesty – podkreśla. Mieszkańcy gminy Karlino też się o tym przekonują. – Dajemy niewiele, a w zamian dostajemy dużo więcej. Po prostu sprawiamy radość także sobie, mogąc zrobić coś dobrego – przyznaje jeden z ofiarodawców. – To jest świąteczna arytmetyka. Dzieląc się, mnożymy radość – dla siebie i dla innych – dodaje K. Pawłowska.