Od zera

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 27/2022

publikacja 07.07.2022 00:00

W taki sposób nowe życie w Polsce zaczynają często uchodźcy wojenni z Ukrainy. Odwiedził ich wysłannik papieża.

	Na zakończenie spotkania abp Salvatore Pennacchio udzielił zebranym błogosławieństwa, a dzieciom wręczył drobne upominki. Na zakończenie spotkania abp Salvatore Pennacchio udzielił zebranym błogosławieństwa, a dzieciom wręczył drobne upominki.
ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

Spotkanie odbyło się w Centrum Edukacyjno-Formacyjnym, w którym od czterech miesięcy mieszka 20 Ukraińców. Wzięli w nim także udział uchodźcy, którzy znaleźli schronienie w Wyższym Seminarium Duchownym. Mieszka tam w sumie 40 osób z Ukrainy.

Zabierając głos, abp Salvatore Pennacchio zapewnił o działaniach Franciszka na rzecz pokoju w ich ojczyźnie oraz o jego staraniach mających na celu zwrócenie uwagi światowej opinii publicznej oraz przywódców państw na los uchodźców wojennych.

– Moja obecność tutaj jest obecnością papieża. Zapewniam, że od samego początku tej tragedii, która ma miejsce w Ukrainie, Ojciec Święty jest bardzo blisko tych, którzy cierpią, i sam bardzo cierpi z powodu tego, co się tam dzieje. Papież nieprzerwanie naciska, aby znaleziono jakieś rozwiązanie na rzecz pokoju. Wyraża swoją solidarność z wami, którzy cierpicie z powodu wojny. Przypomina wspólnocie międzynarodowej, aby was przyjmowała, chroniła i udzielała wam pomocy – mówił nuncjusz.

26 dni w piwnicy

Podczas spotkania z nuncjuszem swoim świadectwem podzieliła się pani Nadia, która do Koszalina przyjechała z Mariupola. – Dziękuję, że zostaliśmy tu przyjęci. 26 dni spędziliśmy w piwnicy w Mariupolu. Nie mieliśmy wody ani jedzenia. To był cud, że udało nam się wyjechać – mówiła. – Dzięki pobytowi tutaj udaje nam się trochę zapomnieć o tym, co przeżyliśmy na Ukrainie. Kiedy traci się wszystko, trudno myśleć o czymkolwiek innym – dodała.

Mieszkanka Mariupola do Koszalina przyjechała z mężem, córką i synem. Ich dom został całkowicie zniszczony. – Wcześniej mieszkaliśmy w Doniecku. W roku 2014 zostawiliśmy tam wszystko i sprowadziliśmy się do Mariupola. Spędziliśmy tam siedem lat. Zaczęliśmy od zera. Mieszkanie udało nam się kupić trzy lata temu – 75 m kw., 3 pokoje. Teraz znów zaczynamy od zera – opowiadała pani Nadia. Obywatelka Ukrainy swoją przyszłość widzi w Polsce: – Na ten moment jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy, uczę się języka polskiego. Mój mąż już pracuje. Córka chodzi tu do przedszkola, a syn chce studiować na Politechnice Koszalińskiej.

Pomagać naprawdę

Obecny na spotkaniu ks. Tomasz Roda, dyrektor diecezjalnej Caritas, zwrócił uwagę na konieczność dostosowywania udzielanej uchodźcom pomocy do zmieniającej się rzeczywistości. – Jako Caritas dbamy nie tylko o organizowanie noclegów i wyżywienia czy o świadczenie pomocy psychologicznej oraz prawnej, co było ważne szczególnie na początku. Po czterech miesiącach przyszedł czas na pomoc uchodźcom w ich aktywizacji zawodowej – mówił kapłan. Caritas diecezjalna realizuje różne projekty w tym zakresie. Na przykład w prowadzonym przez siebie przedszkolu w Pile organizuje darmową opiekę nad dziećmi dla matek, które już znalazły pracę. Caritas, poprzez swoich wolontariuszy, pomaga także uchodźcom w znajdowaniu zatrudnienia.

Na spotkaniu obecny był również bp Krzysztof Zadarko, który w ramach Konferencji Episkopatu Polski zajmuje się tematyką związaną z uchodźcami. – Przyjęliśmy uchodźców w sposób dla wielu niespodziewany. Ludzie z całego świata mają jedno wrażenie − coś takiego w sytuacjach kryzysowych z uchodźcami jest niespotykane, nie zdarza się, żeby można było na taką skalę umieścić ich w domach z rodzinami. Działa tu logika serca, chrześcijańskiego serca. Widać wielką empatię i humanitarne przejęcie – mówił bp Zadarko, pytając jednocześnie o dalsze kroki pomocowe. – Kolejny etap naszego pomagania powinien już przyjmować formułę działań integracyjnych. Wielu z uchodźców chce bowiem pozostać w Polsce – dodał hierarcha.