Tarcza przed złem

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 30/2022

publikacja 28.07.2022 00:00

Słupszczanie powierzyli swoje życie Matce Bożej z góry Karmel. Osiemnaście osób przyjęło Jej znak z rąk bp. Zielińskiego.

▲	Bractwo szkaplerzne z biskupem i kapłanami. ▲ Bractwo szkaplerzne z biskupem i kapłanami.
Katarzyna Matejek /Foto Gość

Uroczystości sprawowanej 16 lipca w sanktuarium św. Józefa Oblubieńca w Słupsku przewodniczył bp Zbigniew Zieliński. W czasie Mszy św. nałożył szkaplerze 18 osobom, które złożyły przed nim przyrzeczenie poświęcenia Matce Bożej swojego życia. Słupszczanie przygotowywali się do tego wydarzenia poprzez 33-dniowe rekolekcje pod kierownictwem kustosza sanktuarium ks. Władysława Stec-Sali. To już kolejna edycja kilkutygodniowej formacji czcicieli Matki Bożej w tej parafii.

– Jest dla nas wielką radością, że gromadzimy się we wspomnienie liturgiczne Matki Bożej Szkaplerznej – powiedział ks. Stec-Sala. Jak wyjaśnił, w parafii żywa jest cześć dla jednego z największych miłośników nabożeństwa szkaplerznego, św. Jana Pawła II. Od początku istnienia parafii 16. dnia każdego miesiąca odprawiano Mszę św. w jego intencji, a potem w intencji ogłoszenia jego świętości. Nabożeństwo do Matki Bożej chce kontynuować bractwo szkaplerzne zgromadzone przy sanktuarium św. Józefa.

Myśli, słowa, czyny

Biskup Zieliński zachęcał członków bractwa szkaplerznego, by przyjęcie znaku Matki Bożej z góry Karmel było okazją do roztropnej troski o wiarę, nadzieję i miłość, a zarazem znajdywania w nim ochrony przed tym wszystkim, co może tym cnotom zagrażać.

– Gromadzimy się, by przynaglić się do zadania sobie pytania o to, jak żyć, by się zbawić i stać się świętym – powiedział w homilii. Za istotną w budowaniu życiowej świętości wskazał troskę o to, by wyrzekać się zła. Wsparciem w tym działaniu jest ogrom duchowego bogactwa zawarty w szkaplerzu.

– Sam szkaplerz staje się dla nas tarczą, puklerzem, obroną przed tym, co złe. Nie dokonuje się to przez kawałek płótna, ale przez to, co ono wyraża: zawierzenie się Panu Bogu przez Niepokalaną, by będąc Jej oddanym, oddać Jej swoje myśli, słowa, czyny – przekonywał biskup.

Przestrzegając przed atakami szatana na czcicieli Boga, kaznodzieja nawiązał do starotestamentalnej tradycji chronienia się proroków Bożych na górze Karmel. Zachęcał, by przynależność do wspólnoty szkaplerznej nie stała się powodem popadania ani w zuchwałość wobec obietnic Bożych, ani w utratę nadziei, lecz była inspiracją do zdobywania świętości.

Rodzinne cuda

Dla Krystyny Michaluk-Pluty przyjęcie szkaplerza jest naturalną kontynuacją życiowej drogi. Już jako dziecko znała na pamięć Litanię Loretańską, bo co tydzień uczestniczyła w nabożeństwach do Matki Bożej. – Zachęcała mnie do tego moja mama, która bardzo kochała Maryję. W czasie wojny straciła oboje rodziców i jako 12-latka trafiła do innej rodziny, która zaszczepiła w niej tę miłość do Maryi – wspomina pani Krystyna. – Kilka lat temu, po śmierci mamy, poczułam pustkę i wtedy ponownie weszłam w głęboką relację z Maryją. W tym czasie dwukrotnie zostałam przez Nią cudownie dotknięta. Kiedy spojrzałam na moje życie, zrozumiałam, że byłam tak dotykana już wcześniej wiele razy, jednak nie potrafiłam tego rozpoznać. Dlatego szansę przyjęcia szkaplerza w parafii uznaję za moją drogę do Boga – dzieli się.

Cudownej interwencji Matki Bożej Częstochowskiej doświadczył w czasie wojny ojciec Marianny Łukaszewicz. Od tego momentu rodzice poświęcali Maryi każde ze swoich czworga dzieci – wożąc je w beciku na Jasną Górę. Ponadto dwa razy do roku cała rodzina pielgrzymowała do tego sanktuarium. – Maryja prowadzi mnie przez całe życie – zaświadcza pani Marianna. Szkaplerz to kolejny etap tej szczególnej więzi. Od kilku lat kobieta należy do szensztackich kręgów Pielgrzymującej Matki Bożej oraz do karmelitańskiej grupy modlitwy kontemplacyjnej Monaster działającej przy kościele św. Ottona w Słupsku. – Dzięki tej modlitwie widzę, jak Matka Boża działa w moim życiu i jak ze zła wyprowadza dobro. Dziękuję Jej, że nauczyła mnie ciszy i zrozumienia drugiego człowieka.