Nie ma sufitu

ks. Wojciech Parfianowicz

|

Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 31/2022

publikacja 04.08.2022 00:00

Przydatne sprawności, umiejętności, zdrowa duchowość. Harcerstwo jest dla młodego człowieka szansą.

Apel mundurowy w jednym z podobozów. Apel mundurowy w jednym z podobozów.
ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

Kolejny obóz to kolejne małe zwycięstwa na drodze do pięknego człowieczeństwa. Tak widzą to uczestnicy leśnych wakacji w mundurach, którzy prawie cały lipiec spędzili w puszczy pod Polanowem.

Integralnie

– Harcerstwo wiele mi dało. Nauczyło mnie tego, że na ścieżce mojego rozwoju właściwie nie ma sufitu. Nie ma granicy, na której miałbym się zatrzymać. Harcerstwo uczy tego, żeby cały czas od siebie wymagać. Poprzez sprawności i stopnie mogę rozwijać się w wielu dziedzinach na raz. Staję się coraz lepszym człowiekiem, a dzięki temu mogę coraz lepiej kochać – mówi Tomasz Lisowski, harcerz od lat, dzisiaj w stopniu przewodnika.

– Na obozie jestem po raz piąty. Każdy kolejny pozostawił w mojej pamięci piękne wspomnienia. Każdemu życzę takich wspomnień. Jestem przyzwyczajona do warunków. Na pewno jest tutaj trudniej niż w domu, ale to jest dobre doświadczenie. W ogóle harcerstwo wiele mnie nauczyło, np. życiowej odwagi i samodzielności. Nauczyłam się budować łóżko, gotować w warunkach leśnych i w ogóle spędzać czas na łonie natury – mówi Asia, 15-latka.

Z harcerzami przez cały czas jest ks. Łukasz Gąsiorowski, na co dzień dyrektor Wydziału Duszpasterskiego w koszalińskiej kurii, a w harcerstwie – podharcmistrz.

– Harcerstwo pomaga być dobrym chrześcijaninem. Zależy nam bowiem, aby młody człowiek rozwijał się integralnie, a zatem wymiaru duchowego nie można tutaj pomijać. Tężyzna fizyczna i rozwój intelektualny nie wystarczą. Dlatego obecność księdza jest tutaj bardzo ważna – mówi duszpasterz. – Na obozie można uczestniczyć w Eucharystii i skorzystać ze spowiedzi – dodaje.

Ekologicznie

Obóz ZHR w lasach pod Polanowem tworzyły podobozy kilku drużyn: 1. Koszalińskiej Drużyny Harcerzy „Zielona”, 1. Koszalińskiej Drużyny Harcerek „Ogrody”, 5. Szczecineckiej Drużyny Harcerzy „Szara”, 145. Warszawskiej Drużyny Harcerek „Zorza”, 301. Warszawskiej Drużyny Harcerek „Na szlaku” oraz 18. Gdańskiej Drużyny Harcerek „Ptaki”. W sumie było to prawie 150 osób.

Samo obozowisko w lesie pod Polanowem robiło wrażenie. Jego wyposażenie zostało wybudowane własnoręcznie przez harcerzy. Między drzewami znalazły się kuchnia, stołówki, łazienki, a nawet kaplica – wszystko w standardzie obozowym, ale niezwykle funkcjonalne.

Harcerze dbali też o czystość środowiska. Całe obozowisko zasilane było z paneli fotowoltaicznych zainstalowanych przez nich nieopodal. – Inaczej musielibyśmy spalić hektolitry benzyny, żeby choćby naładować telefony – wyjaśnia Tomasz Lisowski.

Na terenie obozu znalazły się także dwa namioty pełniące funkcję izolatki. – Dbamy o to, żeby infekcje nie rozprzestrzeniały się – tłumaczy harcerz.

Podobóz każdej z drużyn wyposażony był w bramę z odpowiednią symboliką, zasieki służące do ochrony przed zwierzętami, maszt z flagą, kącik PPOŻ oraz namioty poszczególnych zastępów. W obozowiskach można też było zauważyć liczne ozdoby wykonane z naturalnych surowców: korzeni i mchu pozyskanych w lesie.

Na koniec obozu odbyło się wielkie sprzątanie, aby pozostawić las w możliwie nienaruszonym stanie.