• facebook
  • rss
  • Wyspa świętych koni

    dodane 05.07.2012 00:00

    – To wyjątkowe odkrycia nawet na skalę europejską. Pomogą w poznaniu historii Pomorza i w ogóle Słowiańszczyzny zachodniej – nie ukrywa prof. dr hab. Wojciech Chudziak, szef prac na stanowisku w Żółtem.

    Przez osiem lat toruńscy archeolodzy odkrywali tajemnice, które kryje malutka wyspa na Jeziorze Zarańskim. Teraz efekty ich prac można podziwiać w Drawsku Pomorskim.

    Wybrukowana wyspa

    Jak to często bywa, badaczom pomógł przypadek. Osiem lat temu nad Jezioro Zarańskie w pobliżu Drawska Pomorskiego przyjechali na obóz szkoleniowy płetwonurkowie. Ich uwagę zwróciły wystające z wody pnie, usytuowane tuż przy brzegu wyspy. W przybrzeżnym mule znaleźli mnóstwo przedmiotów. Wkrótce na wyspie zjawili się archeolodzy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Znali doskonale wczesnośredniowieczne grodzisko w miejscowości Żółte, odkryte jeszcze pod koniec XIX w. Nie spodziewali się jednak, że na położonej tuż obok wyspie dokonają tak niesamowitych odkryć.

    Przystępując do badań toruńscy archeolodzy nie wiedzieli jeszcze, dlaczego prawie 1000 lat temu mieszkańcy Pomorza zbudowali wokół wyspy tak dziwną i skomplikowaną konstrukcję z dębowych pali. Według przedwojennych niemieckich badaczy, Pomorzanie zamieszkiwali niekiedy w osadach składających się z domów na palach wbitych w dna jezior. Prof. Chudziak uważa jednak, że znaleziska z Zarańska wskazują, że były to imponujące nabrzeża i pomosty, pełniące też funkcję przystani. Metodą dendrochronologiczną, a więc datowania na podstawie przyrostu słojów drzew, udało się ustalić, jaka jest dokładna data budowy nabrzeża. – Choć wyspę użytkowano od IX do XI w., to drewno zastosowane do zabudowy linii brzegowej pochodzi z lat 1042-1082 – mówi prof. Chudziak. W pobliskim grodzisku archeolodzy natrafili na resztki domów i jam gospodarczych. Nie wykluczają, że znajdowała się tam osada obronna, połączona z wyspą mostem. Sama wyspa nie była stale zamieszkana. – W jej centrum odkryliśmy resztki budowli, zapewne kąciny, czyli pogańskiej świątyni, i wiele innych dowodów na to, że było to miejsce sakralne. Niedaleko stąd znajduje się źródło rzeki Regi, a w kulturze tradycyjnej źródła rzek traktowane były jako miejsca mistyczne, a czasem wręcz święte. Cała wyspa została wybrukowana. Niewykluczone, że najważniejszym na niej miejscem był ogromny kamień – opowiada archeolog. – Te szczególne konstrukcje, wzmocnione drewnem nabrzeże, wyspa wyłożona kamieniami i ten wielki głaz granitowy umiejscowiony centralnie wskazują, że to miejsce było szczególne, traktowane w kategoriach sakralnych.

    Bogowie i handel

    Niezwykłym odkryciem było to, co znaleziono pod wodą. Na głębokości kilku metrów trafili na znakomicie zachowane szkielety koni, wskazujące na celowe pozostawienie zwierząt w tym miejscu. – Konie we wczesnośredniowiecznych kulturach pogańskich miały szczególne znaczenie. Wierzono, że łączą one świat ludzi ze światem bogów – wyjaśnia prof. Chudziak. Wyspa na jeziorze Zarańskim odkrywa nie tylko sekrety dotyczące pogańskich kultów Słowian, ale świadczy także o ich… handlu. Pełniła bowiem funkcje sakralne oraz była dużym, jak na ówczesne czasy, targiem. Jest bardzo prawdopodobne, że Thietmar pisząc o „handlowych pomostach” u Pomorzan, miał na myśli właśnie takie miejsca, jakie udało się odkryć toruńskim archeologom. – Przez Drawsko przebiegał w kierunku północnym szlak, który łączył Wielkopolskę z Bałtykiem. Na jeziorze Zarańskim mogło być główne miejsce wymiany kupieckiej. Jak połączyć handel z miejscem sakralnym? Związki handlu z miejscami świętymi są znane, często były tożsame. Wymiana handlowa odbywała się pod skrzydłami bóstw – wyjaśnia prof. Chudziak. Mieszkańcy Drawska Pomorskiego mają teraz nie lada gratkę. Do października w sali wystawienniczej dworca PKP mogą oglądać wystawę pn. „Wyspa świętych koni”, na której zgromadzono najcenniejsze eksponaty znalezione na wyspie i wokół niej pod wodą. A jest co podziwiać. W Żółtem odnaleziono duży zbiór militariów, przedmiotów kupieckich (w tym kilkudziesięciu odważników i wagę szalkową) czy bogatą kolekcję biżuterii i ceramiki. Ewenementem są także świetnie zachowane drewniane przedmioty codziennego użytku z rzadkimi motywami zdobniczymi. – Drewno przykryte warstwą ziemi szybko ulega degradacji, ale w mule na dnie jeziora czy rzeki proces gnicia przebiega o wiele wolniej – tłumaczy znaczenie znalezisk prof. Chudziak. A włodarze miasta już zastanawiają się, jak podzielić się znaleziskami z szerszym odbiorcą. – Może warto przy pomocy środków unijnych stworzyć na wyspie enklawę na wzór Biskupina? – zastanawia się Zbigniew Ptak, burmistrz Drawska Pomorskiego. Być może badania, które archeolodzy wznowią już w sierpniu, pozwolą na odkrycie kolejnych tajemnic. O tym, jak pracują archeolodzy i co jeszcze znaleźli na świętej wyspie, opowiemy Państwu pod koniec wakacji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół