• facebook
  • rss
  • Wakacje w seminarium

    Justyna Tylman

    |

    Gość Koszaliński 32/2012

    dodane 09.08.2012 00:00

    – Bo nam, młodym, trzeba pomagać i pokazywać właściwą drogę do Boga, stale nakierowywać na dobre tory, żeby jak najwięcej z nas szło za Jezusem – mówi Wiktor Dworzak, ministrant z Czaplinka.

    Pomysłodawcą rekolekcji dla ministrantów jest bp Edward Dajczak. I chociaż idea jest młoda, bo rekolekcje odbywają się dopiero po raz drugi, chętnych nie brakuje. Każdy rok to inna tematyka. Cały cykl ma liczyć trzy spotkania, co pozwoli każdemu ministrantowi z diecezji na odbycie trzyletniej formacji, bo po nim włączyć można się w dowolnym momencie. – W ubiegłym roku tematem przewodnim był ministrant ołtarza, w tym: ministrant księgi światła, a kolejne spotkanie odbędzie się pod hasłem: ceremoniarz – mówi ks. Andrzej Zaniewski, diecezjalny duszpasterz młodzieży. Głównym celem wakacyjnych spotkań dla ministrantów odbywających się w Wyższym Seminarium Duchownym w Koszalinie jest próba ujednolicenia liturgii w naszej diecezji. W tym celu każdego dnia młodzi spotykają się z klerykami WSD na szkole liturgii – zajęciach pomagających w jeszcze lepszej służbie przy ołtarzu.

    W tym roku inicjatywę formacyjną podjęło pięćdziesięciu młodych z całej diecezji. Wiktor przyjechał po raz drugi, bo atmosfera jest tu wyjątkowa. – Czuć ducha wspólnoty między wszystkim chłopakami, poza tym można poznać nowe osoby, być bliżej Boga i drugiego człowieka – mówi chłopak. I dodaje, że zeszłoroczne rekolekcje dały mu także nową wiedzę do lepszej służby przy ołtarzu. Jednak wakacje w seminarium nie oznaczają tylko modlitwy i nauki, to także zabawa. – Gramy w piłkę, są konkursy, jeździmy nad morze, czyli wszystko to, co robi się na koloniach – mówi Bartłomiej Partyczyński, który przyjechał po raz pierwszy, ale, jak zapewnia, nie ostatni. Dla Daniela Niżyckiego z Piły rekolekcje to doładowanie akumulatorów na cały rok. Ministrant przyznaje, że młodzi ludzie często wstydzą się mówić o Bogu, dlatego stara się zachęcać kolegów do przełamania tej bariery. – Pokazuję, że bycie ministrantem nie oznacza tylko długich godzin spędzonych przed ołtarzem w kościele, że często gramy w piłkę, jeździmy na międzyparafialne zawody. może to zachęci innych do powrotu do Kościoła – mówi. Umiejscowienie rekolekcji w WSD nie było przypadkowe. – Chcemy, żeby ministranci pomieszkali podobnie jak klerycy, żeby zobaczyli, że tu jest normalne studenckie życie z większą dawką Boga, a jeśli zaowocuje to nowymi powołaniami będziemy się tylko cieszyć – dodaje ks. Zaniewski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół