• facebook
  • rss
  • Nie chodzi o litość

    Ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 51-52/2012

    dodane 20.12.2012 00:00

    Nie użalają się nad sobą. Starają się żyć jak najpełniej. Okazuje się, że twardo stąpać po ziemi można też na wózku.

    Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych, Ich Rodzin i Przyjaciół „Opoka” istnieje w Koszalinie już prawie 25 lat. – Od 1988 roku przeszliśmy drogę od małej grupy parafialnej do organizacji pożytku publicznego, którą jesteśmy dzisiaj – mówi Violetta Zapalska, współzałożycielka. – Jest nas około 90 osób, plus 40 już po tamtej stronie – wylicza. Na rekolekcje adwentowe do Koszalina przyjechała prawie czterdziestka.

    Świeże powietrze

    Tycjan ma 7 lat. Wszędzie go pełno, ciągle o coś pyta. Aż trudno uwierzyć, że jest naprawdę bardzo chory. Ma zespół Cornelii de Lange, płodowy zespół alkoholowy, martwicę kości i zanik nerwów wzrokowych. 40-letni Grzegorz jest na wózku i ma porażenie mózgowe. W czasie Mszy św. wypowiada intencję, którą rozumie tylko jego mama Lucyna. Rzeczywiście w „Opoce” widać wiele cierpienia, jednak w ogóle nie widać cierpiętnictwa. – Nie skupiamy się na naszej niepełnosprawności. Przychodzimy do wspólnoty, aby się spotkać z Bogiem i ze sobą, a dopiero potem wychodzi, że mamy jakieś swoje wózki czy kule – tłumaczy pani Violetta. Po to właśnie powstała „Opoka”. Chodzi o prowadzenie ludzi chorych do Boga przez wyjście z izolacji i spotkanie z drugim człowiekiem. Okazuje się, że nic tak nie leczy ze skupienia się na sobie w cierpieniu, jak modlitwa i grupa wypróbowanych przyjaciół. – Ta wspólnota jest dla mnie jak świeże powietrze – przyznaje Halina Korczyc.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół