• facebook
  • rss
  • Z Hołownią o Kościele

    Karolina Pawłowska

    dodane 06.09.2013 18:39

    Znany dziennikarz i autor książek religijnych w siedzibie "Civitas Christiana" odpowiadał na pytania mieszkańców Słupska, a potem mówił o swoim widzeniu Kościoła.

    W siedzibie słupskiego oddziału „Civitas Christiana” dziennikarz i autor książek religijnych dzielił się swoimi przemyśleniami na temat Kościoła w Polsce i na świecie.

    - Często myślimy o Kościele jako o korporacji i oczekujemy perfekcyjnego obsłużenia, że wszystko będzie zestandaryzowane, a jego pracownicy idealni. Kościół nie jest korporacją, ale rodziną. Jeśli na poważnie przyjmuje się Jezusa, trzeba zgodzić się na wszystkie dociągnięcia i niedociągnięcia Jego rodziny. Jedni są bardziej wkurzający, innych bardziej lubimy; spotkamy takich, którzy słuchają innego radia, czytają inne książki, ale to wszystko jest Kościół. Łączy nas coś więcej niż preferencje medialne czy style duszpasterstwa - przekonuje.

    Zdaniem katolickiego publicysty,  problemem polskiego Kościoła jest zamykanie się na różnorodność. - Miłość bliźniego pod warunkiem, że jest on moim klonem. Braterstwo tak, ale wyłącznie jeśli temu drugiemu zostanie przeszczepiony mój mózg. Mamy się zgadzać w tym, co niezbędne nam do zbawiania. Cała reszta może być przedmiotem dyskusji i trzeba to spokojnie przyjmować na klatę, bo może uda nam się nawzajem czegoś nauczyć - mówi.

    - To nie dłubanie przy doktrynie, ale przewietrzenie Kościoła, uświadomienie sobie jego skali i powszechności jest lekarstwem. To duża lekcja do odrobienia dla nas - przypomina.

    Dziennikarz zauważa również, że łatwiej zepchnąć wiarę do teologii moralnej niż do osobistego spotkania i relacji z Bogiem. - Moralność prościej obsługiwać. Robienie z życia meczu, byle nie przegrać, to nie o to chodzi. Poprzykrywaliśmy chrześcijaństwo światopoglądem. Zapytajcie katolika o stosunek Kościoła do in vitro, to wam coś powie. Ale zapytajcie o Jezusa, to będzie coś dukać z katechizmu - mówi Hołownia.

    Odpowiadając na pytanie z sali o prześladowanie Kościoła w  Polsce odpowiedział: - Kościół jest podszczypywany, nie atakowany. Jeśli ktoś mówi, że Kościół w Polsce jest prześladowany, to jest śmieszny. Jeśli to jest męczeństwo, to na pluszowym krzyżu. Katolicy na całym świecie umierają za wiarę albo choćby za to, że rewizja znajdzie u nich krzyż czy fragment Biblii! Co z tego, że jest jakiś Palikot, jeśli mogę iść do dowolnej księgarni w Polsce i kupić sobie Pismo Święte. Inna sprawa, że nie ma komu go kupować. 

    Mówił również o wszechobecnej jego zdaniem w Polsce „Jezusofobi”.

    - My się Szatana tak nie boimy jak Pana Boga. Boimy się, że On zabierze nam tożsamość, zrobi z nas kogoś na kształt Matki Teresy, albo - jeszcze gorzej - ześle na nas cierpienie, bo przecież kogo Bóg miłuje, tego Bóg doświadcza. To jest patologia wołająca o pomstę do nieba - mówił Hołownia.

    - Druga sprawa, że boimy się z niewiedzy i nie mamy ochoty niczego się dowiedzieć. Nasza wiedza sprowadza się do „wolno-nie wolno”. Tak nam poszło w moralność i obrzędowość, że w nas już nie ma ciekawości - dodał.

    Trzeci kontekst to kontekst kulturowy. - Mamy najbardziej wierzących ateistów na świecie, ale, zawstydzeni brakiem swojej wiedzy o to, w co wierzymy, jedyne co możemy powiedzieć w dyskusji o Bogu z ateistą to: „będę się za ciebie modlić”. Boimy się obciachu - diagnozuje.  

    Spotkanie "ubarwiła" krótka utarczka słowna z przedstawicielami słupskiego ruchu narodowościowego. - Kim pan właściwie jest, panie redaktorze? - padło pytanie z tyłu sali. - Ma pan w życiorysie współpracę z "Gazetą Wyborczą" czy "Newsweekem", publikuje pan w wydawnictwie "Znak"!

    - Tym samym, które wydaje Jana Pawła II. Zna pan takiego autora? - pytał adwersarza niczym nie zrażony Hołownia. 

    - Współpraca z tymi tytułami jest najlepszym czasem mojego dziennikarstwa. Prosiłbym o konkrety: proszę wskazać teksty, w których pisałem coś niezgodnego z nauką Kościoła - odparowywał. 

    - Mieliśmy już czasy narzuconej z góry poprawności w myśleniu. Cieszę się, że żyję w kraju, w którym w kiosku jest taki tytuł jak "Gazeta Wyborcza" i ja mam prawo i wolność jej nie kupować - zakończył tę polemikę Szymon Hołownia.  

    - Jesteśmy w stanie sprawnie zajmować się ks. Lemańskim, komisją majątkową, a jesteśmy totalnie bezradni, gdy ktoś chce, żebyśmy mu przekazali kerygmat. Modne są spory, czy On w ogóle istniał, czy faktycznie był Mesjaszem czy jednym z nauczycieli. "Po kokardę" mam tego kwestionowania. Ja nie wiem, nie mam zaświadczenia, że On zmartwychwstał. Ja po prostu w to wierzę. Wybór miłości zawsze jest subiektywny - mówił Hołownia.

    - Jeżeli poświęcimy tyle energii na mówienie o Jezusie, co na mówienie o o. Rydzyku, Tusku, ks.  Lemańskim, to jestem spokojny o przyszłość Kościoła w Polsce - ironizował Szymon Hołownia. 

    Także mieszkańcy Kołobrzegu, Koszalina i Piły będą mogli spotkać się z publicystą.

    Kołobrzeżanie będą rozmawiać z Szymonem Hołownią w bazylice w sobotę 7 września o 19.30. W Koszalinie spotkanie otwarte zaplanowano na 8 września po wieczornej Mszy św. w katedrze. Rozpoczęcie spotkania o 20.00. Na koniec z Szymonem Hołownią o Kościele porozmawiają pilanie. Tu spotkania odbędą się 9 września. Gość ewangelizacji odwiedzi najpierw pilskie szkoły średnie, zaś o 19.00 będzie odpowiadać na pytania w kościele pw. św. Antoniego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Nie przegap

    Brak dostępnych wydarzeń.

    Pobieranie...
    przewiń w dół