• facebook
  • rss
  • Boże rodziny

    dodane 12.09.2013 00:00

    Starają się ze sobą rozmawiać. Próbują modlić się ze swymi dziećmi. W wakacje
potrafią wykroić kilkanaście dni na rekolekcje. Ewangelizując siebie,
mogą stać się światłem dla innych.

    Domowy Kościół to rodzinna gałąź Ruchu Światło–Życie. W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej należy do niego ok. 350 małżeństw. W całej Polsce to rzesza prawie 30 tys. osób, które regularnie spotykają się w tzw. kręgach działających przy parafiach. W tym roku cztery tysiące z nich wzięło udział w 15-dniowych rekolekcjach.
Od 6 do 8 września 160 delegatów Domowego Kościoła z całego kraju przyjechało do Koszalina, aby podsumować miniony rok pracy. Tak ważne spotkanie Ruchu odbyło się u nas po raz pierwszy.


    Praca nad sobą...


    Formacja w Domowym Kościele jest dość wymagająca. Najważniejszym jej elementem są rekolekcje, które trwają aż 15 dni. Udział w nich wymaga zatem wielkiego wysiłku finansowego i poświęcenia znacznej części wakacji. – Mimo problemów urlopowo-finansowych obserwujemy ciągły wzrost liczby uczestników rekolekcji, w tym roku o 15 proc. – mówi Tomasz Strużanowski, który z żoną Beatą tworzy parę krajową DK. – Owoce, jakie przynoszą te rekolekcje, są jednak warte poniesienia kosztów – dodaje.
– Formacja w Ruchu właściwie ustawia hierarchię wartości. Pierwszy jest Pan Bóg i moja relacja z Nim, potem żona i dbałość o naszą miłość. Dalej są dzieci, a dopiero potem praca i zaangażowanie społeczne – tłumaczy Tomasz Strużanowski.
Okazuje się, że takie postawienie sprawy nie jest jakimś religijnym dziwactwem i nie czyni z rodziny quasi-zakonnej wspólnoty. – My mamy tworzyć domowy kościół, czyli środowisko wiary, a nie dom kościelny, w którym mama i tata ciągle biegają na spotkania, a dzieci muszą prosić o chwilę uwagi – wyjaśnia Tomasz Strużanowski.
Rodziny zrzeszone w Domowym Kościele nie są wolne od codziennych trosk. – Nie jesteśmy lepsi tylko przez to, że należymy do wspólnoty. Czasami nasze dzieci się pobiją czy pokłócą, mamy problemy tak, jak wszyscy. Ale jest nam łatwiej, bo wiemy, że jest z nami Pan Bóg – mówią Anna i Jacek Sochoniowie z Koszalina, rodzice piątki dzieci.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół