• facebook
  • rss
  • Mówić "nie", ale bez nienawiści

    ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 07.03.2014 22:45

    Około 200 osób wzięło udział w szczecineckim marszu solidarności z Ukrainą.

    Początek marszu na placu Wolności   Piątek, 7 marca
    Początek marszu na placu Wolności
    ks. Wojciech Parfianowicz /GN
    Uczestnicy manifestacji wyruszyli spod ratusza. Przeszli ulicami miasta w kierunku osiedla Zachód, gdzie przy budującej się cerkwi greckokatolickiej wzięli udział w krótkim nabożeństwie.

    Wiele osób niosło flagi: polskie, ukraińskie i Unii Europejskiej. W czasie drogi nie skandowano żadnych haseł, ponieważ w założeniu organizatorów miał to być marsz milczenia.

    W manifestacji wzięło udział wielu mieszkańców Szczecinka, a także delegacja z Białego Boru. Obecni byli lokalni parlamentarzyści oraz przedstawiciele władz samorządowych ze starostą szczecineckim Krzysztofem Lisem na czele.

    - Popieram Ukrainę, ponieważ sama jestem Ukrainką. Uważam, że źle się dzieje, dlatego moje miejsce jest tutaj. Powinnam pokazać, że się z tym nie zgadzam. Myślę, że Rosja tak naprawdę nigdy nie pogodziła się z tym, że Ukraina to osobne państwo - mówi Irena Perłowska z Białego Boru.

    - Jesteśmy rodowitymi Polakami, ale mamy na Ukrainie rodzinę, też Polaków. Mieszkają w Kijowie, Diepropietrowsku i w Charkowie. Dlatego właśnie solidaryzujemy się z tym, co tam się teraz dzieje. Kto nie reaguje na bezprawie, ten sam kiedyś zostanie dotknięty bezprawiem. To, co się dzieje na Krymie, na Ukrainie, jest ze strony Rosji przejawem arogancji i buty, która, jeśli nie zostanie jakoś zatrzymana, może być powtórką z roku 1939. Trzeba pokazać, że nie chcemy wojny, że się z tym po prostu nie zgadzamy - podkreśla Dariusz Krupski, który na marsz przyszedł z żoną i córką.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół