• facebook
  • rss
  • Do krzyża trzeba się przytulić

    dodane 10.04.2014 00:00

    – Musimy pamiętać, że ostatnie słowo nigdy nie należy do naszej słabości ani grzechu. Ono należy do Chrystusa, który mówi: „Powstań!” – przypomniał bp Krzysztof Zadarko.

    Kilka tysięcy osób wyszło przed tygodniem na ulice Koszalina, Słupska i Białogardu, by dać świadectwo wiary. Tegoroczne rozważania były związane z bł. Janem Pawłem II. – Każdy z nas pamięta jego ostatnią Drogę Krzyżową, kiedy nie mógł już iść, ale przytulał do siebie krzyż i łączył się z tymi, którzy szli w Koloseum. To było świadectwo, które wzruszyło wszystkich – mówił biskup. – Dziś, słuchając tych słów, przywołajcie swoje osobiste wspomnienia Jana Pawła II, wszystkie najlepsze myśli z nim związane. Postanowienia zaś, które w tym momencie będą się rodziły, ofiarujmy razem jako dziękczynienie za dar jego pontyfikatu i za jego świętość – dodał.

    Wziąć krzyż na ramiona

    W Słupsku nabożeństwo rozpoczęło się przy kościele pw. Najświętszego Serca Jezusa, a w Białogardzie wierni wyruszyli sprzed kościoła św. Jerzego. Tam krzyż nieśli m.in.: samorządowcy, prawnicy, Rodziny Szensztackie, Domowy Kościół, Żywy Różaniec, służba zdrowia, nauczyciele, mężczyźni, kobiety, Caritas, ministranci, Odnowa w Duchu Świętym, Akcja Katolicka, strażacy, siostry zakonne i kapłani. Nabożeństwo w Koszalinie rozpoczęło się pod pomnikiem bł. Jana Pawła II, obok katedry. Krzyż również nieśli samorządowcy, członkowie wspólnot i ruchów religijnych, siostry zakonne i klerycy oraz przedstawiciele koszalińskich parafii. – Dla mnie to wielkie przeżycie. Przyszedłem tu z całą rodziną. Staram się być w ten sposób przykładem dla moich dzieci. Tak uczę je wiary – mówi Bartosz Ilecki ze wspólnoty Rycerzy Kolumba, którzy nieśli krzyż. – Bardzo to przeżywam, ale dla mnie to piękne doświadczenie i wyróżnienie, że mogę w jakiś sposób uczestniczyć we wspomnieniu męki Pańskiej i utożsamiać się tak z Jezusem – dodaje. Dla Urszuli Łumianek z koszalińskiego hospicjum był to czas refleksji nad sensem rodzenia się i umierania. – Samo niesienie krzyża, dotykanie go, jest ogromnym przeżyciem. Warto wychodzić na ulice, bo to jest świadectwo wiary i zgoda na to, że życie jest złączone z krzyżem i cierpieniem – mówi. – Jestem dziś tu też po to, żeby przepraszać, podjąć pracę nad sobą, nauczyć się cenić każdy dzień, ale też mądrze przeżywać wszystkie troski i smutki – dodaje.

    Wieczór, w którym budzi się miasto

    Wierni szli ulicami: Zwycięstwa, Rotmistrza Pileckiego, Monte Cassino, Władysława IV i Jana Pawła II, docierając do kościoła pw. Ducha Świętego, gdzie Jan Paweł II odprawił Mszę św. podczas wizyty w 1991 r. w Koszalinie. W nabożeństwie wzięli udział ludzie młodzi, starsi, niepełnosprawni i zdrowi. Nie brakowało też takich, którzy całą drogę przeszli o kulach. Każdy chciał zaświadczyć o swojej wierze. – Dziś jest czas, w którym zbliżam się do Chrystusa poprzez uczestnictwo razem z Nim w Jego męce. Dzięki temu mogę poukładać swoje życie. Wyobrażając sobie, jak cierpiał, mogę to odnieść do moich problemów, włączając je w Jego cierpienie. Zaczynam też lepiej rozumieć moje życie – mówi Agnieszka Kuprowska, studentka teologii. – To wieczór, w którym budzi się miasto. To wyjście na ulice jest świadectwem wielu katolików, ale wierzę, że są tu też tacy, którzy być może oddalili się od Boga, może się zagubili, ale w głębi duszy bardzo Go szukają i chcą tu być razem – dzieli się. Jej zdaniem, to coś więcej niż świadectwo. – Mimo szykanowania Kościoła, księży i wiary, my dziś pokazujemy, że wiemy, w co wierzymy i chcemy się podzielić z tym całym światem. To jest też głośne wołanie, wielka prośba do Pana Boga o siłę i pomysły, żebyśmy umieli tej wiary bronić – zauważa A. Kuprowska. Drogę Krzyżową w Koszalinie przeszedł bp Krzysztof Zadarko. – Wspominaliśmy dziś słowa Chrystusa, który powiedział: „Kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie. Niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”. Nasz krzyż ma różne formy. W tym nabożeństwie uczymy się go nie odrzucać, nie bagatelizować, ale wziąć jak Jezus. Uczymy się, że nie można go zrozumieć, jeśli nie będziemy się zapierać samego siebie. Musimy być wpatrzeni nie tylko w krzyż, ale i w zmartwychwstanie – mówił na zakończenie. – Na naszej życiowej drodze też spotykamy takich ludzi, jak Jezus: przerażonych apostołów, Szymona Cyrenejczyka, Judasza i całą masę gapiów, szyderców i bluźnierców. Nic się nie zmieniło, ale każdy z nas ma na niej swoje miejsce – zauważył.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół