• facebook
  • rss
  • Mamy mocnego patrona

    dodane 05.06.2014 00:00

    Mieszkańcy Skowarnek nie mają wątpliwości: ze św. Janem Pawłem II wszystko jest możliwe: i własna kaplica, i wizyta biskupa, niestraszna nawet nawałnica. 


    Asfaltowa droga tu się kończy. Dalej, w lasy i na pola, prowadzą już tylko ścieżki. Kraniec diecezji, a z perspektywy mieszczucha niemal koniec świata. Kilka niedużych bloków – scheda po pegeerowskiej przeszłości. Ot wieś, jakich wiele. Po przemianach ustrojowych zostawiona sama sobie. 
– Praktycznie zapomnieli o nas wszyscy – potwierdza Krzysztof Wieczorek, sołtys w Skowarnkach. I dodaje, że wiara i Kościół były tym, co przez lata jednoczyło ludzi i dawało nadzieję. – Udało się zebrać małą grupę ludzi. Najpierw zrobiliśmy krzyż, ustawiliśmy go i przy nim się modliliśmy. Potem przyszła myśl, że potrzeba stworzyć jakieś godne miejsce, w którym będziemy się mogli spotykać na Mszach św. Zaczęło się od kilku krzeseł, a dzisiaj mamy piękną kaplicę, z której naprawdę jesteśmy dumni. Potrzeba było na to blisko 20 lat, ale warto było poczekać na taki efekt – cieszy się pan Krzysztof. 
W niedzielne przedpołudnie plac przed zwyczajnym z pozoru domkiem powoli się zapełnia. Ministranci donoszą krzesła, zaproszeni z Karlina chórzyści ćwiczą pieśni, a ks. kanonik co rusz wygląda na drogę, witając nowych gości. 


    odbudować Kościół


    Kaplica jest jak malowana. Dębowe ławki, jakich nie powstydziłby się niejeden kościół, czyściutkie ściany, a z ołtarza uśmiecha się święty papież. 
– Nie chciałbym nadużywać wielkich słów, ale jestem przekonany, że to cud. I to cud za sprawą świętego, który tak bardzo zadziwił świat. Sam nie wiem, jak to się stało, że w tej parafii, która boryka się z tyloma problemami, powstaje z ludzkiej wiary i ludzkiego zaangażowania kaplica. Od początku poświęcona Janowi Pawłowi II. Do tych ludzi dotarło to wielkie wołanie: „Santo subito” płynące z placu św. Piotra na cały świat. Bo przecież kiedy rodził się ten pomysł, papież nie był nawet jeszcze ogłoszony błogosławionym – kiwa głową ks. Ludwik Musiał, który choć jest na zasłużonej emeryturze, od kilku miesięcy administruje parafią Uniechów, do której należą Skowarnki. 
– Ksiądz biskup zawsze znajdzie mi dobre miejsce, w którym jeszcze mogę się przydać – śmieje się ks. kanonik. W ubiegłym roku w niewielkim Jadwiżynie udało mu się razem z mieszkańcami odremontować chylący się ku ruinie kościół. – Tam stawialiśmy świątynię materialną, tutaj trzeba odbudowywać Kościół w ludziach. Myślę, że ta kaplica jest wielkim przyczynkiem i dowodem na to, że ten Kościół jest żywy – cieszy się duszpasterz. 


    Po ścieżkach Boga


    Do wspólnego świętowania zaprosili bp. Edwarda Dajczaka. – Przyjechać tutaj, niemal was odnaleźć i razem świętować – to cudowne. Bogu za was dziękuję – mówił, dziękując wszystkim, wzruszony biskup, który poświęcił ufundowane przez mieszkańców obraz patrona kaplicy i nowy ornat. – Ta kaplica jest po to, żeby tu mógł przychodzić Jezus. Bóg niczego innego nie chce poza tym, żeby mógł być w sercu człowieka i mu pomóc. Nie ma żadnej innej motywacji Ewangelii poza miłością Boga do człowieka. Cieszę się, że mogę z wami tę chwilę miłości przeżyć. Że możemy razem nie tylko „odprawiać”, bo Jezusowi nie o odprawienie chodzi. Tę pierwszą Eucharystię sprawował, pochylając się nad swoimi uczniami i myjąc im nogi. Potem stał się chlebem i ludzie wszystkich czasów mogli się posilać Nim i Jego miłością. Czyńcie to tutaj wy, którym Bóg już otworzył serca, a potem dzielcie się z tymi, którzy nie widzą i nie wiedzą, po co tu przychodzić. Swoim świadectwem przykładajcie małą cegiełkę do zmiany świata. Wystarczy podać rękę, otrzeć łzę komuś, komu jest źle, podać kromkę chleba komuś, kto jej potrzebuje. To ścieżki Boga – proszę was, chodźcie po nich. I pozwólcie, by Bóg was zmieniał coraz bardziej w ludzi – zachęcał w homilii. 


    Sanktuarium na końcu drogi


    – Ta kaplica to nasze dziękczynienie za kanonizację – mówią mieszkańcy Skowarnek i dodają, że cuda za wstawiennictwem świętego patrona już się tu dzieją. – Dzień przed uroczystością przeszła tutaj nawałnica, 500 m
stąd wiatr powalił drzewa w lesie! Idąc tu, myślałem, że już nic nie zostało. Pierwszy raz modliłem się za wstawiennictwem św. Jana Pa
wła II. I co? Trąba powietrzna ominęła to miejsce, niczego nie zniszczyła. Wierzę, że mamy tak silnego patrona, który będzie nas zawsze wspierać – mówi z przekonaniem Krzysztof Wieczorek i na chwilę się zamyśla. 
– Kto wie, może nasza kaplica stanie się zalążkiem sanktuarium poświęconego św. Janowi Pawłowi II? – dodaje z uśmiechem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół