• facebook
  • rss
  • Odszedł pasterz i patriota

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    Z godnością znosił szykany esbecji, nie dawał się także chorobie. – Jego patriotyczne kazania, zwłaszcza w stanie wojennym, były dla całego Koszalina jak pochodnia w ciemnościach – mówił na Mszy pogrzebowej bp Krzysztof Zadarko.

    Ten wyjątkowo aktywny kapłan ostatnie lata swojego życia spędził z dala od centrum diecezjalnych wydarzeń. Na zacisznym Rokosowie odwiedzali go ci, dla których zawsze był człowiekiem instytucją. – Dla mnie osobiście jego odchodzenie z kapłańskiego frontu, kiedy przecież był wielkim przywódcą i autorytetem, a wszystko musiał powoli zostawić, było ważną lekcją. Pamiętam, jak razem odprawialiśmy w Wielkanoc Mszę św. w jego domowej kaplicy. Poprosił mnie o pomoc, bo sam nie miał już sił, nie mógł ustać. Było to dla mnie takie symboliczne przekazanie testamentu: „teraz twoja kolej” – opowiada pochodzący z Gościna ks. Henryk Romanik, jeden z wychowanków (rocznik święceń 1985).

    Dla pochodzącego z katedry ks. Jacka Zdolińskiego (rocznik święceń 2000) zmarły kapłan był również kimś ważnym. – Charakterystyczne było to, że on był na tyle wystarczającym autorytetem, że nie musiał rozkazywać. Kiedy chciał, aby coś było zrobione, wyrażał to tak, że nie czuło się z jego strony wymuszania – wspomina. Ważnym rysem duszpasterstwa ks. Jana Borzyszkowskiego była działalność patriotyczna. Jako kapelan koszalińskiej „Solidarności” pomagał internowanym opozycjonistom. Przez szereg lat odprawiał Msze za ojczyznę, które dla wielu były ważnym punktem odniesienia. Za swoją działalność był szykanowany przez władze, kilkakrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany. Wydarzenie charakteryzujące odwagę duszpasterza wspomina Paweł Michalak, w roku 1981 przewodniczący koszalińskiej „Solidarności”, senator RP w VI kadencji. – To z jego inicjatywy w katedrze stanął pomnik ks. Jerzego Popiełuszki już w pierwszą rocznicę jego zamordowania. Ks. Jan powiedział nam wtedy, że bierze wszystko na siebie. Później także bp Ignacy Jeż pobłogosławił temu przedsięwzięciu – wspomina dawny opozycjonista Paweł Michalak, aresztowany na początku stanu wojennego, do końca życia nie zapomni bliskości zmarłego kapłana z rodzinami internowanych. Mroczne czasy początku lat 80. wspomina Halina Michalak, żona internowanego: – Ks. Jan ruszył wtedy z ogromną pomocą, zarówno materialną, żywnościową, jak i, co było dla nas nie bez znaczenia w tamtym momencie, z pomocą duchową. On wiele ryzykował w tamte grudniowe dni i noce. W najgorszym czasie okazał się najbardziej operatywny, odważny i wielkoduszny. Ksiądz Jan Borzyszkowski zmarł, zaopatrzony w sakramenty święte, 25 czerwca w koszalińskim hospicjum. Spoczął w kwaterze kapłańskiej na cmentarzu komunalnym w Koszalinie.

    Ks. prał. Jan Borzyszkowski

    (1930–2014) Święcenia kapłańskie otrzymał 20 grudnia 1958 roku. 1958–1961 – parafia pw. Chrystusa Króla w Kołczygłowach, wikariusz 1961–1962 – parafia pw. św. Jadwigi w Krośnie Odrzańskim, wikariusz 1962–1964 – parafia pw. św. Wawrzyńca w Brzeziu, wikariusz 1964–1970 – parafia pw. NSPJ w Białogardzie, wikariusz 1970–1974 – parafia pw. św. Andrzeja Boboli w Gościnie, administrator 1974–1979 – parafia pw. MB Nieustającej Pomocy w Świdwinie, administrator 1979–1995 – parafia katedralna w Koszalinie, proboszcz 1990–1995 – dyrektor Caritas Wieloletni spowiednik w WSD w Koszalinie. Budowniczy domu parafialnego przy koszalińskiej katedrze oraz budynku kurii biskupiej. Wyróżniony odznaką honorową Zasłużony dla Województwa Koszalińskiego (1998), odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2007).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół