• facebook
  • rss
  • Zakończyły się Katechezy Dobrego Pasterza

    Justyna Steranka

    dodane 03.07.2014 12:42

    Zorganizowała je fundacja „Przyjaciele życia” ze Słupska.

    Warsztaty prowadziła dr Barbara Surma, adiunkt Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej Ingatianum w Krakowie. Przez 4 dni w domu sióstr urszulanek w Słupsku prawie 30 uczestników - nauczycieli, katechetów i rodziców, uczyło się, jak skutecznie mówić o Panu Bogu według metod Marii Montessori. W swojej pedagogice podkreślała, że nauczyciel powinien wspierać twórczość i spontaniczność dzieci, dlatego dużą rolę odgrywają pomoce dydaktyczne wykorzystywane do katechez.

    - Zaprosiliśmy na warsztaty nie tylko katechetów i nauczycieli, którzy będą pracować z dziećmi w powstającym przedszkolu szkole podstawowej „Ziarno”, ale także rodziców dzieci i nauczycieli różnych specjalności, by zapoznali się także z podejściem proponowanym przez twórczynię Katechez Dobrego Pasterza - Sofię Cavaletti - mówi Sylwia Smolińska, dyrektorka „Ziarna” - Cieszę się, że na warsztaty przyjechały osoby z całej Polski - Wrocławia, Lubinia, Szczecina, Stargardu Szczecińskiego, Sopotu i Starogardu Szczecińskiego. To tylko potwierdza, jak ważne jest dla nauczycieli, by szukać dobrych wzorców i rozwijać własną wiedzę i umiejętności przekazywania dzieciom wiary w taki sposób, by religia stała się przestrzenią nawiązywania żywej relacji z Panem Bogiem - dodaje.

    Aleksandra Januszewska, jedna z uczestniczek jest matką szóstki dzieci. - Przez jakiś czas uczyłam dzieci religii w przedszkolu i nie bardzo wiedziałam, co z nimi robić. Zaobserwowałam kiedyś mojego syna, który w czasie Bożego Narodzenia bawił się szopką. Zaczęłam mu na przykładzie tej szopki opowiadać o istocie świąt, a on wszystko chłonął w szybkim tempie. Przez całe Boże Narodzenie chodził z figurkami w rączce. Kiedy dowiedziałam się, że Katechezy Dobrego Pasterza właśnie w taki sposób mówią dzieciom o Panu Bogu, zachwyciłam się nimi - tłumaczy. - Moja wiedza po katechezie była niespójna. Dużo rzeczy musiałam się nauczyć na pamięć. Może znałam fakty ze Starego i Nowego Testamentu, ale nie umiałam ich zinterpretować, nie miałam relacji z Jezusem. Zależało mi na tym, by moje dzieci mogły nawiązać żywą relację z Bogiem i uważam, że przedstawiane tu metody umożliwiają to, bo przy omawianiu np. przypowieści o ziarnku gorczycy, dziecko dostaje do rączki takie ziarno. Podobnie w przypowieści o dobrym Pasterzu ma okazję zobaczyć i dotknąć figurkę dobrego Pasterza. Dzięki temu nauka zupełnie inaczej wygląda - dodaje. KDP to jednak coś więcej niż materiały metodyczne. Chodzi w nich przede wszystkim o to, żeby stworzyć dzieciom atmosferę do poznania tego, co je najbardziej interesuje.

    Okazuje się, że KDP to szansa na zmianę także lekcji religii wśród młodzieży. Maria Kiepuszewska uczy gimnazjalistów. - Poszukuję ciągle, w jaki sposób można przekazać młodym ludziom wiedzę tak, żeby nawiązali relację z Panem Bogiem. Np. w drugiej klasie gimnazjum głównym tematem na religii są sakramenty i dekalog. Staram się, żeby to nie była sucha lekcja, więc biorę ze sobą różne rekwizyty, łącznie z menorą. Chodzi o to, żeby to była żywa lekcja. Naprawdę widać skuteczność tych katechez. - przyznaje. - Typowa katecheza dziś często jest stracona szansą, bo to nie może być suchy wykład. KDP są szansa, żeby zmienić lekcje religii, ale to jest wymaga wysiłku od nauczyciela. Najpierw ja się muszę z tym dobrze zapoznać, przekonać się do tego, żeby się tym dzielić - dodaje.

    Więcej informacji tutaj

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół