• facebook
  • rss
  • Festiwal dobrego kina

    dodane 10.07.2014 00:00

    - W reżyserii interesuje mnie uchwycenie pewnej emocji i tym chcę się podzielić. Robię film z potrzeby serca - mówi Weronika Migoń.

    Prawie tydzień trwał w Koszalinie 33. Międzynarodowy Festiwal Debiutów Filmowych. Widzowie mogli obejrzeć filmy krótkometrażowe i pełnometrażowe. Projekcje odbywały się w blokach, a po każdym filmie była możliwość porozmawiania z twórcami podczas spotkań „Szczerość za szczerość”.

    Tu chodzi o emocje

    Wśród debiutujących na festiwalu reżyserów znajdowali się tacy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z filmem, ale i doświadczeni twórcy. Weronika Migoń debiutowała jako reżyserka filmu „Facet (nie)potrzebny od zaraz”, który dostał nagrodę publiczności. Wiele lat pracowała jako drugi reżyser, współpracując m.in. z Romanem Polańskim i Agnieszką Holland. – Chcę pokazać ludziom moją czułość do świata. Robię film z potrzeby serca. Chcę wejrzeć w głąb duszy – mówi. – Reżyserowanie filmu to bardzo ciężka praca. Polecam spróbować, wtedy można zobaczyć, jak wielkiego wymaga to wysiłku, ile elementów trzeba ze sobą połączyć. To bardzo trudny zawód, trzeba mu dużo z siebie oddać i znaleźć jednocześnie równowagę – dodaje. Jak mówi, najtrudniejsze w tym zawodzie jest utrzymanie pewności siebie. – Trzeba mieć przekonanie, że się dobrze coś robi, ale też nie stracić czujności w kontakcie ze światem, nie wpaść w megalomaństwo, ale też pilnować tego, co się chce pokazać. Poza tym ta praca oznacza brak snu przez wiele miesięcy i duży stres, ale ważne, żeby mieć poczucie, że zrobiło się film najlepiej jak umiemy – dodaje. Jednym z nagrodzonych filmów jest też „Jaskółka” Bartosza Warwasa, który otrzymał Jantara 2014 za reżyserię i dźwięk. Reżyser zawarł w filmie historię dziewczyny, Agnieszki Jaskółki, dla której występ Stana Borysa w 1973 r. w Opolu z piosenką „Jaskółka uwięziona” symbolizował największą traumę w jej życiu. Taka też jest bohaterka filmu – uwięziona przez krzywdy, jakich doznała od ojca. – Wiele lat temu przeczytałem coś, co stało się inspiracją do powstania tego filmu. Była to historia kobiety, która pod wpływem jakiegoś impulsu, po 30 latach przypomniała sobie tragiczne przeżycia z dzieciństwa. Wyparła je, kiedy ojciec zagroził, że ją zabije, jeśli komukolwiek o nich powie. Ta historia zapadła mi w pamięć, a jeszcze bardziej ten mechanizm. To wydaje się niewiarygodne, że można tak po prostu zapomnieć, wymazać z pamięci bolesne przeżycia – dzielił się reżyser po seansie, w ramach spotkania „Szczerość za szczerość”. – Okazuje się, że można. Psychika człowieka stwarza taki mechanizm obronny, żeby przetrwać. Już od paru lat chodziła za mną ta historia, i kiedy w 2011 r. trafiłem po raz pierwszy na piosenkę „Jaskółka uwięziona” Stana Borysa, doznałem jakiegoś olśnienia. Tak powstał ten film – tłumaczył. Film Bartosza Warwasa jest nie tylko jego debiutem reżyserskim, ale zarazem magisterskim filmem dyplomowym.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół