• facebook
  • rss
  • Sekciarski efekt pizzy

    dodane 28.08.2014 00:00

    Feeria barw i zapachów, egzotyczna muzyka i zwiewne stroje przyciągają jak lep. Ale ty nie daj się złapać!


    Ławeczki przed sceną ustawioną na kołobrzeskiej plaży, na której występują indyjscy muzycy i tancerze, zajęte są niemal do ostatniego miejsca. W okalających scenę namiotach też nie brakuje atrakcji. Największy tłum w sklepiku z tandetnymi, kolorowymi i pobrzękującymi pamiątkami. W kolejnych można spróbować wegetariańskich specjałów, zrobić sobie tatuaż z henny czy obejrzeć pokazy magika. 
Festiwal wędruje po nadmorskich miejscowościach przez całe wakacje. Organizatorzy reklamują go jako najsłynniejszy orientalny happening w Polsce, prezentację różnych aspektów kultury starożytnych Indii.

    Dla spragnionych egzotycznych wrażeń i poznających kulturę Wschodu jedynie z bollywoodzkich produkcji to niewątpliwie gratka. 
Zaglądam do namiotu „pytań i odpowiedzi”. Tu dowiaduję się, że właściwie nie ma żadnej różnicy między Kryszną a Jahwe, a joga to zdecydowanie coś więcej niż ćwiczenia. Cierpliwe odpowiedzi zagłusza nieco intonowana ze sceny od kilkunastu minut transowa mantra wyznawców Kryszny. – To znaczy wszechatrakcyjny – zapewnia mężczyzna z namiotu. 
Zupełnie innego zdania jest s. Michaela Pawlik, która przez lata jako świecka misjonarka pracowała w Indiach. – Czarny, nikczemny, zły – to z sanskrytu znaczenie słowa Kryszna. Jeśli ktoś śpiewa w kółko „boski czarny, boski dzielny”, to o kogo chodzi? – pyta dominikanka, autorka książek o wyznawcach niebieskiego bóstwa. 


    Efekt pizzy


    Ksiądz prof. Janusz Bujak, wykładowca koszalińskiego seminarium duchownego, przyznaje, że Towarzystwo Świadomości Kryszny to sekta. – Ten stworzony w Ameryce ruch to odłam hinduizmu, dostosowany do potrzeb świata zachodniego i przygotowany w formie łatwej do przełknięcia. Człowiek dostaje produkt, w którym wymieszane są elementy mu znane z orientalnymi – taki efekt pizzy. Do tego dochodzi bombardowanie miłością i psychomanipulacja, więc produkt ten jest niezwykle niebezpieczny – wyjaśnia diecezjalny referent ds. sekt. 
Organizatorzy Festiwalu Indii nie podzielają tych obaw. Przyznają, że wyznawcy Kryszny na festiwalu są obecni, ale im zależy na promowaniu sztuki i artystów. – Indyjska kultura wiąże się z religią, ale impreza nie ma profilu religijnego. Nawet jeśli naszymi gośćmi są wyznawcy Kryszny, to nie nauczają – przekonuje Agnieszka Dawidowska, prezes Fundacji Viva Kultura, tej samej, która przygotowuje Pokojową Wioskę Kryszny na Festiwalu Woodstock. 
Dużo mówi o płaszczyźnie kulturowego porozumienia, wartości, jakie niesie ze sobą poznawanie różnorodności, oraz o pochwałach, które festiwal zbiera na całym świecie. Z niejakim zdumieniem przyjmuje informację, że Towarzystwo Świadomości Kryszny uznawane jest za sektę. – Byliśmy w tym roku na tournée w Indiach i tysiące członków Towarzystwa byłoby zdumionych tym, że są postrzegani jako sekta – uśmiecha się cierpliwie. – Czy pani czuła na tym festiwalu elementy agitacji religijnej? Staramy się, żeby tego nie było, z szacunku dla kultury, w której tu funkcjonujemy. Celowo nie prowadzimy i nie dążymy do żadnych form agitacji religijnej – zapewnia pani prezes. 


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • rs
      10.12.2014 13:32
      bełkotliwe wciąż powtarzane bzdury na temat Hare Kryszna prędzej,należy zrozumieć iż czarna sekta katolicka idzie na dno i walczy ze wszystkimi,którzy robią coś dobrego ale bez katolickiej sekty !!!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół