• facebook
  • rss
  • Skrzatuska fotomedytacja

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:15

    Czy w epoce aparatów w telefonach komórkowych i galerii zdjęć w internecie edytorski album na papierze ma jeszcze rację bytu? Są tacy, którzy twierdzą, że taki album to wciąż coś niepowtarzalnego.

    Praca nad wydawnictwem trwała trzy lata. Trzeba było nieraz godzinami wyczekiwać na odpowiednie światło, wspinać się po rusztowaniach i zużyć kilka metrów... kliszy. Na pewien czas refektarz plebanii zamienił się w studio, gdzie profesjonalną sesję fotograficzną mieli Mojżesz i Aaron.

    Pstrykanie fotek, a robienie zdjęć

    – Trzeba pamiętać o siatce aksonometrycznej, dlatego przydaje się aparat miechowy. Warto też mieć obiektyw z funkcją „tilt-shift” i znać kilka zasad fizyki. Mówiąc prościej, prawdziwa fotografia to coś więcej niż pstrykanie – tłumaczy Bogusław Świtała, autor zdjęć w albumie. Szczególnym wyzwaniem są zdjęcia architektury. – Obowiązują tu podobne zasady jak w malarstwie. Linie nie mogą się zbiegać, tzn. trzeba starać się uniknąć wrażenia, że budynek wali nam się na głowę. Wszystkie linie równoległe w pionie i w poziomie muszą też na zdjęciu wyglądać na równoległe. Właściwy rezultat uzyskuje się, używając odpowiedniego sprzętu – wyjaśnia doświadczony fotograf, po czym dodaje: – Kiedy patrzę na jakieś miejsce, widzę, jakie chcę zrobić zdjęcie. Efekt końcowy ma być taki, jaki sobie zamierzyłem, a nie taki, jaki wyjdzie. Większość zdjęć w albumie powstała za pomocą aparatów analogowych, na kliszy. – Sprzęt cyfrowy jest niezastąpiony w fotografii reporterskiej, kiedy trzeba wyczuć chwilę i zrobić kilka szybkich zdjęć. Ale do fotografowania sztuki czy architektury zdecydowanie lepszy jest sprzęt analogowy. Daje on zupełnie inne wrażenie przestrzeni, struktury obrazu i ma niezwykły balans bieli. Żadna cyfrówka, przynajmniej na razie, nie jest w stanie tego oddać – zapewnia Bogusław Świtała.

    Nie tylko dobry sprzęt

    – Ważny jest dobry pomysł. Trzeba mieć jakąś propozycję narracji, opowieści obrazami. Album to nie jest tylko zbiór ładnych zdjęć – mówi autor. W pierwszej części wydawnictwa diecezjalne sanktuarium pokazane jest od strony sztuki. – Chcieliśmy zaprezentować skrzatuski barok: od detali po szerokie plany wnętrza świątyni. To dobry sposób, aby przybliżyć ludziom szczegóły, które mogą umknąć przy pobieżnym zwiedzaniu. Album może więc pomóc w ponownym odkryciu tego miejsca. Może posłużyć jako dobre przygotowanie do wizyty w sanktuarium – zapewnia fotograf.

    Choć zdjęcie w sanktuarium może zrobić każdy, nie każdy ma możliwość dotarcia do miejsc, z których niektóre detale wyglądają zupełnie inaczej. Dzięki rusztowaniom, ustawionym w kościele na czas prac konserwatorskich, witraże oraz niektóre figury można było sfotografować en face, a nie tylko z dołu. Taka perspektywa daje zupełnie inny efekt. Prace w świątyni pozwoliły na coś jeszcze. – Mieliśmy możliwość wyniesienia z kościoła niektórych rzeźb, aby sfotografować je z bliska i w odpowiednim świetle. Założyliśmy prowizoryczne studio na plebanii, zaciemniając kartonami okna w refektarzu – opowiada Bogusław Świtała. W ten sposób profesjonalną sesję fotograficzną mieli m.in. Mojżesz, Aaron i sam Pan Jezus. W drugiej części albumu Skrzatusz pokazany jest jako miejsce żywe, do którego przyjeżdżają pielgrzymi, aby modlić się i doświadczać łask. – Są to zdjęcia z różnych wydarzeń, które dzieją się w sanktuarium. To taki zapis chwili poprzez ujęcie rozmodlonej twarzy czy jakiegoś gestu – wyjaśnia autor.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół