• facebook
  • rss
  • Od płakania nie odrośnie

    dodane 11.12.2014 00:15

    Kiedy dwa lata temu Michał Wiśniewski stracił nogę, postanowił, że się nie podda. W walce o uzyskanie sprawności i spełnienie marzeń wspierają go uczniowie i nauczyciele z dawnej szkoły.

    Także pomagając zdobyć pieniądze na specjalistyczną protezę, która poprawi komfort samodzielnego poruszania się. Zamierzają je zbierać na kiermaszach, akcjach charytatywnych i koncertach. – Michał kończył szkołę kilka lat temu. Był uczniem, którego wszędzie było pełno. Swoją pasją motywował nas, dorosłych, do działania. Zawsze prosił: „no, ale coś zróbmy, bo życie umrze w tej szkole!”. Dlatego, kiedy dowiedzieliśmy się o jego wypadku, nie mogliśmy nie ruszyć z pomocą – opowiada Elżbieta Urban, katechetka Zespołu Szkół Ekonomicznych w Słupsku.

    W przedsionku słupskiego kościoła św. Jana Kantego dzieli na porcje pyszne ciasta upieczone przez młodzież i wita tych, którzy mimo mroźnej pogody zdecydowali się przyjść na charytatywny koncert. Za chwilę rozgrzeją ich energetyczne dźwięki muzyki wykonywanej przez zespół ewangelizacyjny Yam Kinneret. Da się im porwać nawet Michał. – Wypadek zabrał mi nogę, ale nie odebrał siły ducha. Nie ma co się załamywać, bo od płakania noga mi nie odrośnie. Idę do przodu – zapewnia chłopak. Niedawno zdobył licencjat z zarządzania. Teraz marzy o tym, żeby zostać rehabilitantem i pomagać innym. – Z bliska przyjrzałem się realiom rehabilitacji, poznałem to na własnej skórze, od podszewki. Widziałem wiele osób z różnymi dolegliwościami, które potrzebują pomocy – mówi Michał. – Przejściowa proteza pozwala mi na jako takie chodzenie, ale szybsze przemieszczanie się czy wchodzenie po schodach odpada – dodaje. Żeby spełnić to marzenie, potrzeba ok. 80 tys. zł. Część tej kwoty już udało się zgromadzić na koncie opiekującej się Michałem fundacji, ale proteza nadal pozostaje poza zasięgiem rodziny chłopaka. Ekipa z „Ekonomika” chce to zmienić, organizując kolejne koncerty. – Obecni uczniowie już nie znają Michała osobiście, dlatego pomyślałam, że warto go zaprosić do szkoły, żeby znów nas natchnął swoją pozytywną energią. Mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć efekt kuli śniegowej – jak my zaczniemy toczyć tę malutką kuleczkę, to może uda się „dolepić” kolejne osoby, które będą chciały włączyć się w pomaganie – mówi pani Ela. Michał zaś przyznaje, że takie akcje to coś więcej niż zbiórka pieniędzy. – To wielki, pozytywny strzał dla mnie. Świadomość, że nie jestem z tym sam, bardzo pomaga w trudnych chwilach – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół