• facebook
  • rss
  • Pomagają ze szczęścia

    dodane 18.12.2014 00:15

    Ich Wigilia pachnie uszkami, a dzielenie się opłatkiem jest momentem wzruszeń. Ich głównym zajęciem przedświątecznym nie jest bieganie po marketach. To czas, kiedy chcą pomagać kobietom samotnie wychowującym dzieci.

    Jako Fundacja Zdążyć z Miłością postanowiliśmy zorganizować spotkanie mikołajkowe dla matek z dziećmi z Domu Samotnej Matki, Centrum Interwencji Kryzysowej Nadzieja oraz Schroniska dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Koszalinie. Chcemy, żeby dzieci i ich mamy poczuły świąteczną atmosferę, czyjąś troskę, radość z bycia razem – powiedziała prezes Małgorzata Kaweńska-Ślęzak. Fundacja, powstała w styczniu tego roku, pierwszy raz organizuje mikołajki. – Nie wiem, jak to się dzieje, ale wciąż różne sprawy układają się same, wręcz nie sposób wówczas nie działać. Pomysł spotkania świątecznego przyszedł od innych: firma Royal Greenland wyszła z inicjatywą przygotowania paczek, niezależnie od nich wolontariuszki z Europejskiego Centrum Edukacyjnego chciały przed świętami zrobić coś dobrego dla dzieci. Zwrócono się z tym do nas, a my te pomysły połączyliśmy w jedno – powiedziała Justyna Śmidecka, wiceprezes fundacji.

    W pewnym momencie życia podjęła decyzję, że chce oddać innym to dobro i miłość, których sama zaznała jako szczęśliwa żona i mama trojaczków. – Wolontariat rozpoczęłam 3 lata temu od Szlachetnej Paczki. Początkowo byłam liderką tego projektu w Koszalinie, rok temu przekazałam pałeczkę młodszemu pokoleniu. Ale żeby nie siedzieć w domu, zaangażowałam się w działania Fundacji Zdążyć z Miłością – powiedziała J. Śmidecka.

    Dobry klimat

    – Filip? – dopytuje malca o jego imię jedna z księżniczek na balu mikołajkowym. – A ja jestem Sandra. Zatańczymy? Uczennica ECE bierze czterolatka na ręce i wywija z nim w rytm muzyki. Chce dać dzieciakowi radość z zabawy, bo sama kiedyś zaznała czyjejś pomocy. – Mam rodziców po rozwodzie i gdyby nie moja ciocia, to chyba nie byłoby mnie w liceum. To był dla mnie ogromnie trudny czas, a i sama byłam uciążliwa dla innych. Teraz jest zupełnie inaczej – mówi roześmiana Sandra Osuch. Filip jest oczkiem w głowie Marleny, ale tym razem matka spokojnie spuszcza go z oka. Nie zawsze tak było. Trafiła do koszalińskiego DSM spod Poznania, gdzie przebywała w Centrum Kryzysowym. – Odkąd zamieszkałam w marcu w Koszalinie, wciąż dzieje się wokół mnie coś pozytywnego. Wcześniej wszystko się komplikowało: najpierw była przemoc w rodzinie, potem nasze odejście z domu, w końcu choroba Filipa z poważnymi powikłaniami dróg oddechowych. Wtedy pomyślałam: albo teraz, albo nigdy. Dla dobra syna przeniosłam się w inny klimat, nad morze – powiedziała Marlena. Chociaż nie miała tu bliskich, szybko nawiązała nowe więzi. – Dostałam tu drugą rodzinę: siostry z DSM, panie z fundacji, znajomi z czasów szkoły, którą tu niedawno ukończyłam. Siostry pokochały Filipa i mnie, zresztą z wzajemnością. Wszystko zaczęło się prostować. Dostałam pracę, zapisałam syna do przedszkola, teraz czekam na mieszkanie chronione – powiedziała Marlena. W DSM nie można mieszkać wiecznie. Po roku należy zwolnić miejsce i podjąć próbę usamodzielnienia się. Taką szansą ma być mieszkanie chronione. – W mieszkaniu, które powstaje, będzie miejsce dla 4 mam z dziećmi. We współpracy z Caritas będziemy kwalifikować kobiety, które tam zamieszkają. Jeśli uda nam się z powodzeniem zakończyć projekt pierwszego mieszkania, być może rozpoczniemy następny – powiedziała J. Śmidecka.

    Marzyła o tym jako panna

    Marta Drozdowska razem z koleżankami ze szkolnego koła wolontariatu do tej pory angażowały się w pomoc osobom przebywającym w hospicjum. Teraz zapragnęły pomóc dzieciom. Zebrały w szkole i poza nią zabawki, przygotowały paczki, przebrały się w stroje księżniczek z bajek, zaplanowały gry i zabawy mikołajkowe. – To pani Violetta Opozda motywuje nas do działania. Prowadzi koło fryzjersko-kosmetyczne, ale tak tryska energią i radością, że po zajęciach wciąga nas do wolontariatu – powiedziała Marta, która na mikołajkach przyjęła rolę pomocnika Mikołaja. Marta podaje paczki Mikołajowi. Filip z trudem niesie dwa wypchane pakunki na swoje miejsce. – Wcale nie trzeba młodzieży długo namawiać, wystarczy proste hasło: zróbmy coś fajnego. Po kilku akcjach młodzi zaczną sami czuć, jak wielką satysfakcję czerpie się z pomagania. Widzę ten ich uśmiech, iskrę w oku, gdy ruszają do dzieła – powiedziała pedagog i zarazem opiekunka koła wolontariatu w ECE Violetta Opozda. Dobro chce się pomnażać. Marlena już myśli o tym, żeby w przyszłości być wolontariuszką. – Mam propozycję od pani Małgosi, że kiedy już stanę na nogi, to włączę się w działania Fundacji Zdążyć z Miłością. Już jako panna miałam marzenie, by pomagać ludziom w taki sposób – powiedziała Marlena.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół