Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Kolędnicy reaktywacja

Dawniej stanowili nieodłączny element bożonarodzeniowego pejzażu. Dzisiaj niewiele jest miejsc, w których można ich spotkać.


W Szczeglinie również przez kilka lat zapomniano o kolędowaniu, na szczęście znaleźli się chętni do podtrzymywania świątecznego zwyczaju. – Kiedy zaraz po świętach uświadomiliśmy sobie, że to kolejny rok bez kolędników, zrobiło nam się trochę smutno. Tym bardziej że dzieci potrafią się tak łatwo zorganizować na Halloween, a zatraciły polską tradycję kolędowania – opowiada Elżbieta Szewczyk, animatorka szczeglińskiej młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. Sama przed laty z przyjaciółmi tworzyła pierwszą grupę kolędników, którzy w Wigilię i pierwszy dzień świat odwiedzali sąsiadów.

– Utrzymywaliśmy to w wielkiej tajemnicy, więc zaskoczenie mieszkańców było ogromne. Przyświecał nam szczytny cel: zbieraliśmy pieniądze na misje, ale bawiliśmy się też świetnie – wspomina pani Ela. W tym roku w ruch poszły telefony i w ciągu pół godziny plan był gotowy. Błyskawicznie rozdzielono role i przygotowano stroje. Nie tylko najmłodsi chętnie podjęli się kolędowania.

– Trochę strachu było, ale my, dorośli, mieliśmy łatwiej, bo nasze przebrania zakrywały twarze, więc nie było widać tej tremy. No i miałam alibi, żeby nic nie mówić, bo maska mi przeszkadzała. Za to straszyłam, ile się dało. Nawet moje wnuczki, które nie poznały swojej babci w przebraniu – przyznaje ze śmiechem Barbara Iwanisik.
Mieszkańcy Szczeglina, choć zaskoczeni, szeroko otwierali drzwi przed gośćmi.

– Przyjmowano nas z bardzo dużą życzliwością. A kolędowaliśmy nawet dla przejeżdżających przez Szczeglino podróżnych. Bo na widok naszej gromady w przebraniach zatrzymywały się samochody i kierowcy przez chwilę śpiewali razem z nami – mówi Elżbieta Szewczyk. 
– Dla nas to też było bardzo wzruszające, że świetnie się bawiąc, możemy sprawiać innym radość – opowiada Monika Grundkowska.

– Fajnie byłoby, gdybyśmy mogli w przyszłości opowiedzieć dzieciom, jak sami kolędowaliśmy i pomagać im w kolędowaniu – dodaje nastolatka. Razem z szóstką swoich kolegów i koleżanek przygotowuje się do bierzmowania. – Myślę, że takie wyjście na ulice to nie tylko zabawa, ale i głoszenie Jezusa innym – zauważa. – Jestem animatorem Światowych Dni Młodzieży i na pierwszym spotkaniu rozmawialiśmy, czego nam, młodym, brakuje w Kościele. Pierwsza odpowiedź brzmiała: ożywienia. Myślę, że przy kolędowaniu sporo osób udało nam się ożywić. I pokazać, że w Kościele jest miejsce nie tylko dla naszych babć, dziadków, rodziców, ale dla nas, młodych – dodaje.
Mieszkańcy Szczeglina dziękowali kolędnikom słodyczami i ofiarami wrzucanymi do puszki. Dzięki nim młodzież będzie mogła zafundować sobie wyjazd na czuwania i rekolekcje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy