• facebook
  • rss
  • Jak Maria u stóp Mistrza

    dodane 05.02.2015 00:15

    nie tylko przekazują wiedzę, ale mają pomagać w budowaniu więzi z Bogiem. Żeby formować innych, muszą nieustannie dbać o własną formację.

    Wypalenie zawodowe może grozić wszystkim nauczycielom, ale jeśli katecheta nie będzie w sobie podsycać ognia wiary, to w nikim nie uda mu się go rozpalić – mówi ks. Jerzy Sęczek, który przez trzy weekendowe dni głosił rekolekcje dla ponad pół setki nauczycieli religii, którzy zjechali do Centrum Edukacyjno-Formacyjnego. Dyrektor Centrum Pomocy Caritas w Supraślu zachęcał, by nie patrzyli na siebie jako na „urzędowych” głosicieli, ale uczniów, którzy otrzymali nakaz misyjny. – To musi być trwanie w szkole Mistrza – dodaje rekolekcjonista.

    – Jak to się mówi, to widać, słuchać i czuć, czy katecheta żyje Ewangelią. Uczniowie wychwytują to bezbłędnie. Mają wewnętrzny radar, czy ktoś wie, co mówi, czy tylko mówi, co wie. Katecheza musi być osobistym świadectwem tego, czym się żyje, przekazywanym z pasją – przyznaje Irena Hanus ze Szczecinka, katechetka z blisko 30-letnim stażem nauczania religii. Pomocą w podsycaniu pasji głoszenia są właśnie rekolekcje. – Od innych umiejętności i talentów nauczyciela religii ważniejsza jest nieustanna dbałość o więź z Chrystusem. Nie można zapomnieć, że od tego, „co robię”, ważniejsze jest to, „kim jestem” i to, „kim jestem przed Bogiem”. Rekolekcje to szansa na zatrzymanie się, na „zasiedzenie się” u stóp Mistrza, na wzór ewangelicznej Marii. Im trudniej jest nauczać prawd wiary, tym bardziej potrzeba tego czasu i jego owoców – podpowiada ks. Radosław Mazur, dyrektor Wydziału Katechetycznego kurii biskupiej w Koszalinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół