• facebook
  • rss
  • By nie sprowadzać na manowce

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 21/2015

    dodane 21.05.2015 00:00

    W głoszeniu Ewangelii nie wystarczy gorliwość. Gdy braknie namysłu, zamiast prawdziwej wiary rodzi fanatyzm lub rodzaj pseudoreligijności.

    Ewangelizacji potrzebna jest apologia. Co to takiego? Dosłownie: „obrona” lub „uzasadnienie”. Sztuka, którą podejmowali już starożytni. Nie wystarczy głosić: „Jezus jest Panem”. To dopiero początek. Kto przyjmie tę prawdę, musi potem usłyszeć odpowiedzi na ważne pytania, które rodzi życie. O tym dyskutowali uczestnicy sympozjum: „Nowa apologia w służbie nowej ewangelizacji”, które odbyło się w WSD w Koszalinie.

    Nierozłączne pary

    Wielu ludzi Kościoła bierze sobie do serca słowa papieża Franciszka z adhortacji „Evangelii gaudium” o nierozerwalności pojęć: „uczeń” i „misjonarz”. Są osoby, które potrafią poświęcić naprawdę wiele, aby zaangażować się w dzieła nowej ewangelizacji. Nie brakuje kolejnych akcji, które zadziwiają pomysłowością i rozmachem. Karierę robi słowo „charyzmatyczny”, odnoszące się do rekolekcji o specyficznej formie. „Charyzmatyczne” są także osoby przyciągające tłumy do hal sportowych i na stadiony.

    Są jednak i tacy, u których to, co „charyzmatyczne”, budzi niepokój i pytania. Zapewne jedni i drudzy nie powinni zapominać właśnie o apologii, bo są przecież na tym świecie tacy poszukiwacze Boga, którym do pójścia za Nim nie wystarczy ani autorytet Kościoła głoszącego, ani rozentuzjazmowana ekipa „fajnych” ewangelizatorów. – Wiara i wątpliwości to nierozłączna para w procesie wzrostu duchowego. Dlatego nierozłączne powinny być także ewangelizacja i apologia – powiedział ks. dr Wojciech Wójtowicz, rektor WSD w Koszalinie, na rozpoczęcie sympozjum.

    Po prostu prawda

    Ksiądz dr Przemysław Artemiuk z Łomży podkreśla, że apologia, której dzisiaj bardzo potrzeba ze strony Kościoła, nie oznacza zawsze bezpośredniego głoszenia Ewangelii, na którą nie wszyscy są od razu gotowi. – Chodzi o zdroworozsądkową obronę podstaw naszej cywilizacji, a więc takich wartości jak: prawda, tradycja, kultura, życie. Gdy bronimy tych wartości, nawet nie mówiąc bezpośrednio o Jezusie, uprawiamy apologię. Najpierw obrona podstaw cywilizacji, potem samego jądra chrześcijaństwa – mówił w swoim wykładzie. Zaznacza też, że argumentację ewangelizatora-apologa powinny cechować żelazna logika, spójność, ostrość, z odwołaniem do siły paradoksu i poczucia humoru.

    Cztery filary

    – Ewangelizacja musi dotykać w człowieku poziomu wolitywnego, przeżyciowego, racjonalnego i etycznego. To znaczy, że powinna skłaniać do konkretnych decyzji, pobudzać emocje, jak i rodzić refleksję oraz sprawiać, że człowiek żyje lepiej – zwraca uwagę ks. Wójtowicz, podkreślając, że przewartościowanie lub niedowartościowanie któregoś z tych wymiarów będzie tworzyło poważne problemy. Rektor WSD wymienił np.: fideizm, czyli niedocenianie wymiaru intelektualnego w głoszeniu. Prowadzi to do wypaczenia pojęć, trywializacji lub utraty wiary. Problemami są też psychologizacja, czyli sprowadzanie religii do wymiaru terapeutycznego, i sentymentalizacja doświadczenia religijnego, czyli mierzenie wartości doświadczenia Boga intensywnością przeżycia na poziomie emocji. Pułapką może być również spirytualizacja, czyli niepotrzebne nadawanie nadprzyrodzonego znaczenia fenomenom czysto naturalnym. Wykładowca zwrócił też uwagę na przejmowanie przez niektóre wspólnoty pieśni protestanckich, których treści są nieraz niezgodne z teologią katolicką. W zachowaniu niezbędnej dla prawidłowego wzrostu wiary równowagi w ewangelizacji może pomóc właśnie apologia. Odwołuje się nie tylko do głoszenia, ale też do rozumowego wyjaśniania prawd wiary.

    Zacząć od siebie

    – Apologia nie jest działaniem skierowanym jedynie do tych, którym głosi się Ewangelię. Potrzebna jest ona także wewnątrz samego Kościoła – podkreśla ks. Artemiuk. Nie chodzi tylko o neofitów, którzy pełni szczerej gorliwości chętnie biorą udział w ewangelizacjach, choć nie są ugruntowani w wierze i bywa, że nie rozumieją tego, co głoszą. Chodzi też o „starych duchowych wyjadaczy”, w tym także i kapłanów, którzy niekiedy nie są do końca „przekonani” do tego, w co wierzą i co głoszą, albo po prostu nie potrafią tego mądrze uzasadnić. – Jeśli chcesz obronić wiarę, to najpierw sam musisz ją uzasadnić wobec siebie – zaznacza ks. Artemiuk. Wskazuje przy tym na problem „rozmywania” teologii, co prowadzi do niejednoznacznej odpowiedzi Kościoła na problemy tego świata. Oprócz ks. Artemiuka i ks. Wójtowicza, swoje wykłady na sympozjum wygłosili ks. dr hab. Edward Sienkiewicz, Sławomir Zatwardnicki oraz ks. dr Andrzej Wańka. Całość moderował ks. dr Antoni Kloska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół