• facebook
  • rss
  • Noc wojowników

    dodane 02.07.2015 00:00

    Nie z kolegami na piwku, nie przy grillu w ogródku, ale przed Najświętszym Sakramentem i w modlitewnej łączności z mężczyznami w całej Polsce stanęli przed Bogiem. 


    Z niedaleka dobiegają skoczne rytmy, odgłosy dobrej zabawy przecinają czerwcowe powietrze. Parkujący przed budynkiem polanowskiego Domu Kultury nie przyjechali jednak na sobótkową imprezę. Choć nie przypominają twardzieli z filmów akcji, chcą być wojownikami. – W facecie musi być coś takiego, co każe mu stanąć w obronie swojej rodziny. Musi być wojownikiem. Naturalną sytuacją jest to, że to on trzyma ster w domu, a niestety dzisiaj jest tak, że to panie są bardziej energiczne i przejmują dowodzenie. Może dlatego, że tak były wychowywane, takie są dzisiaj uwarunkowania kulturowe, które sprawiają, że mężczyźni trochę się rozleniwiają i odpuszczają sobie, idą na łatwiznę – przyznaje Andrzej Krzyżaniak z Koszalina, jeden z kilkunastu panów, którzy odpowiedzieli na zaproszenie do Polanowa. Sam jeszcze nie bardzo wie, czego się spodziewać.

    – Dla mnie to będzie noc odwagi stawania wobec przeciwności i nauki zaufania. A także noc wspólnoty, poczucia siły, którą daje przeżywanie czegoś ważnego w męskiej grupie. Może poczucie wsparcia, może nawet rozliczania czy egzekwowania zadań stawianych nam przez życie, żeby wrócić do domu, do rodziny mocniejszymi – wyznaje. 
Nie tylko dla pana Andrzeja to spotkanie jest niewiadomą. Mężczyźni, którzy od dwóch lat spotykają się na Górze Polanowskiej, postanowili włączyć się do ogólnopolskiej inicjatywy po raz pierwszy. Dlaczego jest to „noc w wyłomie”? To odpowiedź na wyzwanie zapisane w Księdze Ezechiela. 
– „Szukałem wśród nich męża, który by potrafił wznieść mur i stanął w wyłomie, wstawiając się za krajem, abym go nie zniszczył, lecz nie znalazłem”. Przeczytałem ten fragment i pomyślałem, że to coś naprawdę mocnego, coś, co powinno nas codziennie podrywać do stawania w obronie naszych rodzin, naszych przekonań i naszej męskości, którą tak łatwo w dzisiejszym „wymuskanym” świecie tracimy – mówi Marcin Piotrowski, który podchwycił ideę Męskiej Nocy „Stawanie w wyłomie” od kolegów z południa Polski, gdzie jest szeroko rozpowszechniona od lat. Z czuwającymi tej nocy na modlitwie mężczyznami panowie łączyli się w trakcie spotkania przez internet, słuchali też konferencji Donalda Turbitta, amerykańskiego świeckiego misjonarza goszczącego w Krakowie. Potem przenieśli się do pustelni na Górze Polanowskiej, gdzie uczestniczyli we Mszy św. i adorowali Najświętszy Sakrament. Świt powitali przy ognisku. – Nocne czuwanie to czas święty, który każdy z nas może spędzić tylko z Bogiem, nie martwiąc się o dzieci, obowiązki domowe, pracę – bez zerkania na zegarek, czy gdzieś nie zdążymy. To też dobry moment na nocne rozmowy, podzielenie się tym, co kogo dotknęło, co poruszyło, a może i co zabolało – dodaje Marcin Piotrowski. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół