• facebook
  • rss
  • Modlitwa wstawiennicza to nie teatr

    ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 28.08.2015 12:35

    Prawie 100 członków Odnowy w Duchu Świętym wzięło udział w 5-dniowych rekolekcjach w Koszalinie. Prowadził je ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta z Warszawy.

    "Bóg mówi...", "Pan objawił mi, że...". Tego typu sformułowania można niekiedy usłyszeć od posługujących modlitwą wstawienniczą. Zuchwałość? Głębsza mistyka? Doświadczenie, czy właśnie może jego brak?

    Z drugiej strony jest też w Kościele coraz więcej poszukiwaczy "Mszy uzdrowieniowych", czy innego rodzaju "spotkań charyzmatycznych", którzy często podświadomie oczekują duchowych wrażeń. W takim podejściu, miarą "charyzmatyczności" spotkania czy też posługującego staje się np. ilość osób, które "spoczęły" w Duchu Świętym.

    Członkowie Odnowy w Duchu Świętym, którzy przyjechali do koszalińskiego Centrum Edukacyjno-Formacyjnego, przez 5 dni pogłębiali kwestię modlitwy wstawienniczej. Pomagał im w tym ks. Andrzej Grefkowicz, doświadczony egzorcysta i koordynator grup Odnowy w archidiecezji warszawskiej.

    Modlitwa wstawiennicza często utożsamiana jest jedynie z tzw. modlitwą charyzmatyczną, która odbywa się podczas różnego rodzaju spotkań w kościołach, czy w innych miejscach, np. salkach, halach sportowych, czy nawet stadionach.

    Grupa ludzi stoi wokół jednego człowieka i nakładając na niego ręce, modli się za niego, najczęściej w tzw. językach. Taki obrazek zwykle kojarzy się z modlitwą wstawienniczą.

    - W szerokim znaczeniu, każda modlitwa prośby to modlitwa wstawiennicza, ponieważ modlimy się wtedy za drugą osobę - przypomina ks. Bogusław Fortuński, koordynator Odnowy w Duchu Świętym w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

    W związku z tym, Ks. Andrzej Grefkowicz, prowadzący rekolekcje, podkreśla: - Każdy chrześcijanin powinien podejmować modlitwę wstawienniczą w różnych okolicznościach. Jest nią choćby Różaniec odmawiany w czyjejś intencji.

    - Gdyby ktoś zapukał do znajomych i powiedział: "Przyjdźcie do nas, bo córka nam choruje i chcielibyśmy wspólnie pomodlić się o jej zdrowie!", z pewnością, w wielu przypadkach spotkałby się ze zdziwieniem. Może usłyszałby wymówki typu: "Kim ja jestem, żeby się modlić?", "Idź lepiej do księdza, albo na spotkanie modlitewne". Problem tkwi w niedowierzaniu, że Pan Bóg naprawdę chce słuchać naszych modlitw. - zauważa duchowny.

    Ks. Grefkowicz mówił uczestnikom koszalińskich rekolekcji także o tym szczególnym rodzaju modlitwy wstawienniczej, kiedy to za proszącego modli się grupa posługujących, np. podczas jakiegoś spotkania charyzmatycznego.

    Jak podkreślał duchowny, tego rodzaju posługa wymaga już pewnych umiejętności i doświadczenia. Na takiej modlitwie padają bowiem słowa, które słyszy osoba o nią prosząca. Dlatego skutkiem tego typu modlitwy jest również jakieś ukierunkowanie drugiego człowieka.

    - Trzeba unikać w tym zakresie nadużyć, żeby na siłę nikogo nie ustawiać, nie osądzać, innymi słowy, nie zastępować Pana Boga - przestrzega ks. Grefkowicz.

    Rekolekcje odbywały się w Koszalinie w dniach od 24 do 28 sierpnia   Rekolekcje odbywały się w Koszalinie w dniach od 24 do 28 sierpnia ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość Doświadczony kapłan przypomina, że grupie modlących się powinien ktoś przewodniczyć. Taka osoba powinna mieć doświadczenie, aby odpowiednio rozeznać natchnienia, które modlący się odczuwają w stosunku do proszącego o modlitwę. Nie można bowiem mówić po prostu wszystkiego, co przyjdzie na myśl i za słowo od Boga brać własne sugestie i pragnienia.

    Niekiedy od osób posługujących modlitwą wstawienniczą można usłyszeć sformułowania typu: "Bóg mówi...", "Pan objawił mi, że...". Daleko posunięta ostrożność i pokora są w takich sytuacjach niezbędne.

    - Czasami ktoś dostaje światło w postaci pytania, które chce zadać, albo fragmentu Pisma Świętego, który chce przytoczyć. To może być ważne dla osoby, nad którą się modlimy. Jeśli ktoś ma takie natchnienie, powinien skonsultować je z tym, kto prowadzi modlitwę, aby wiedzieć, czy można to powiedzieć, czy to nie jest zbyt ostre, radykalne. Każde takie słowo, jest też w jakiś sposób weryfikowane przez osobę, do której jest kierowane. Pytamy ją, czy to ma jakiś związek z jej życiem, z sytuacją, w której się znajduje, czy ją porusza na poziomie duchowym, czy emocjonalnym, czy daje nadzieję, wzbudza pokój. To byłyby jakieś znaki autentyczności natchnienia - tłumaczy ks. Grefkowicz.

    Prowadzący rekolekcje zwrócił uwagę na inny ważny aspekt modlitwy wstawienniczej. - Niektórzy proszący podchodzą do niej na sposób konsumpcyjny, jakby przyszli do sklepu po towar: biorę, wychodzę - zauważa warszawski egzorcysta.

    - Są też ludzie, którzy szukają sensacji. Doskonale znają cały harmonogram "Mszy uzdrowieniowych" i jeżdżą prawie na wszystkie. Mówią, że tu jest bardzo charyzmatycznie, tam trochę mniej, bo tutaj padają, a tam nie. Robi się swoisty teatr. Jeśli jeszcze gdzieś pojawią się dręczenia demoniczne, to już w ogóle jest atrakcyjnie - mówi ks. Grefkowicz.

    - Modlący się muszą pamiętać, że jest to moment ewangelizacji. Słowa modlitwy muszą zawierać treści ewangelizacyjne - przypomina duchowny, który zaznacza, że modlitwa wstawiennicza przynosi często konkretne owoce w postaci np. uzdrowienia fizycznego, czy uwolnienia od jakiejś słabości, ale jej głównym celem jest pogłębienie więzi z Bogiem.

    - Jeśli ktoś jest dotknięty jakąś dolegliwością i prosi o modlitwę, jest to szansa, żeby mu dać to, co najważniejsze, czyli poprowadzić go do spotkania z Chrystusem, do nawrócenia. Po takiej modlitwie człowiek często odczuwa wewnętrzny pokój i radość, bo właśnie spotkał Boga. O to zasadniczo chodzi w tego typu modlitwie - dodaje duchowny.

    Kapłan przypomniał członkom Odnowy w Duchu Świętym, którzy często posługują jako "wstawiennicy", że moment modlitwy za kogoś, staje się też okazją do ukierunkowania go na właściwe, ludzkie tory.

    Gdy ktoś przychodzi ze swoim problemem, modlący się patrząc z boku, mogą zauważyć to, czego on sam nie widzi, a co zależy od jego decyzji, a nie od Bożej łaski. - Trzeba nieraz powiedzieć: "To twoja postawa jest chora i musisz ją zmienić". Można się nieraz tygodniami modlić, ale łaska spływa po człowieku jak po parasolu, bo on sam nie chce nic zrobić ze swoim życiem - zauważa ks. Grefkowicz.

    Prowadzący koszalińskie rekolekcje przypomina, że podczas modlitwy wstawienniczej obecność kapłana nie zawsze jest konieczna. Są jednak momenty, kiedy jest ona wskazana, np. przy modlitwie o uwolnienie.

    Wiele grup Odnowy w Duchu Świętym w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej posługuje modlitwą wstawienniczą podczas różnego rodzaju spotkań otwartych dla wszystkich.

    Miejscem, gdzie modlitwa wstawiennicza odbywa się regularnie, w każdy czwartek, jest np. Dom Miłosierdzia w Koszalinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół