• facebook
  • rss
  • ...od braku szacunku dla stworzonego świata

    Karolina Pawłowska

    dodane 03.11.2015 23:27

    We wspomnienie liturgiczne św. Huberta na Świętej Górze Polanowskiej spotkali się ci, którzy obrali go sobie za patrona.

    We franciszkańskiej pustelni uczestniczyli we Mszy św. sprawowanej w intencji leśników, myśliwych i przyjaciół świata stworzonego przez Boga.

    Nieprzypadkowo zjechali się do kaplicy, która wyrosła na szczycie Świętej Góry, otoczona wysokimi drzewami.

    - Jesteśmy ludźmi, którzy kochają przyrodę, spędzają na jej łonie wiele czasu. I tam też, brodząc po kolana w mokrej trawie, słuchając zwierząt, odnajduje się Pana Boga. W szumie liści, w trzepocie skrzydeł wszędzie Go widać, wszędzie Go słychać. Trudno o lepsze miejsce na to, by zgromadzić się na modlitwie niż ta Święta Góra - przyznaje Lech Żuromski, prezes Koła Łowieckiego „Dzik” w Polanowie.

    Dźwiękami rogów i pozdrowieniem „Darz bór!” rozpoczęli swoje spotkanie wokół ołtarza, na które zjechali się, żeby razem ze św. Hubertem oddawać Bogu chwałę.

    - Dzisiaj św. Hubert staje obok nas, żeby uświadomić nam, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości. To właśnie wyznajemy w Credo mówiąc, że wierzymy w świętych obcowanie i wieczny żywot, żebyśmy sami osiągali świętość - mówił na rozpoczęcie Eucharystii ks. Jerzy Bąk, kapelan leśników i myśliwych.

    Wspominali także zmarłych kolegów powierzając za nich swoje modlitwy.

    - To nasz, polski piękny zwyczaj wspominania zmarłych, wyraz szacunku dla tych, którzy żyli przed nami, którzy odeszli. Cmentarze, pomniki, kwiaty i znicze - te wyrazy pamięci są potrzebne nam, żyjącym. Rekompensują nam poczucie straty. To, czego potrzebują ci, którzy odeszli, to nasza modlitwa wstawiennicza i nasze przebaczenie - przypominał o. Janusz Jędryszek, pustelnik z Góry Polanowskiej, który wygłosił kazanie.

    Przestrzegając przed prywatnymi objawieniami i ludowym rozumieniem czyśćca, wskazywał jak Kościół poleca rozumieć ten stan.

    - W tekstach liturgicznych nie ma mowy o cierpieniach częściowych. Kościół mówi o stanie czyścica, jako dojrzewaniu do pełnej miłości. Jeśli ktoś na ziemi nie nabrał kondycji miłowania, Pan Bóg daje mu w swoim miłosierdziu ten czas dojrzewania, żeby mógł żyć życiem w niebie - zauważał franciszkanin.

    Porównywał czyściec do katechumenatu w pierwszych wiekach Kościoła.

    - Katechumeni nie byli już poganami, choć nie uczestniczyli w pełni życia chrześcijańskiego. Ich miejscem była kruchta kościelna, w niej dojrzewali w wierze, z niej byli wprowadzani do pełnej wspólnoty. Kościół towarzyszył im w tym dojrzewaniu swoją modlitwą. Musieli też oczyścić swoje serca z wszelkiego zła, przebaczyć wszystkie krzywdy i prosić o przebaczenia wobec tych, którym zawinili - mówił o. Jędryszek.

    Na zakończenie Mszy św. leśnicy i myśliwi odmówili litanię do św. Huberta, w której prosili swojego patrona m.in. o to, by uchronił ich od wszelkiej nieprawości na łowach, czynienia szkody ludziom i przyrodzie, braku szacunku dla stworzonego świata oraz niebezpiecznych i niepotrzebnych strzałów.

    Odpalili także znicze od paschału, roznosząc światełka wokół pustelni. Jak przypominał o. Janusz na szczycie góry w XVIII w. znajdował się cmentarz, szczątki kilku zmarłych, wydobytych z ziemi podczas budowy pustelni, zostały pochowane na powrót wokół niej. Spoczywają tutaj także pielgrzymi, którzy przed wiekami wędrowali na Świętą Górę.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół